No kurna...
Miliony ludzi również włanczają zamiast włączać, cofają się do tyłu, zamiast po prostu się cofać, i "gdzie nie pójdą" (zamiast gdziekolwiek pójdą) zahaczają tylnimi kołami, zamiast tylnymi (a najlepiej wcale). W żaden sposób liczebność błądzących nie sprawia jednak, że ich bełkot staje się poprawną polszczyzną.
Tak samo tutaj. Wypowiedziane słowa mają swoje znaczenie i nie można się umówić, że znaczą coś innego (a dokładniej coś zupełnie przeciwnego).
Więc proszę, nie wpieraj mi.
edit
niespokojny pisze:zastosowalem skrot myslowy bynajmniej bardziej zrozumialy niz te macierewicza

Czy muszę jeszcze coś dodać?

A Pieśń filaretów była przedmiotem analizy w szkole podstawowej, przynajmniej za moich czasów, jak jeszcze nie wymyślono gimnazjów i testów kompetencyjnych. Więc nie wymyślać mi tu od polonistów
LIFE IS BRUTAL??
Bywa, ale miałem na myśli co innego, a mianowicie to, że ja kończyłem podstawówkę w innych czasach i nie wiem, czy dziś się tam cokolwiek omawia, czy tylko przygotowuje do jakiegoś kretyńskiego testu.