Działacze szumnie zapowiadali awans do I ligi i w sumie mieli podstawy bo skład był kozacki. Nie wzięli jednego pod uwagę: swojego amatorstwa w prowadzeniu klubu żużlowego. Mieć tylu zawodników w kadrze i nie móc skompletować składu na mecz to szczyt kalectwa.
Daje sobie rękę uciąć, że drużyna w składzie: J. Rempała, T. Rempała, K. Baran, T. Piszcz, H. Stichauer/D. Howe, R. Klimek, J. Messing/S. Lambert - wygrałaby tą lige w cuglach.
Zabrakło sprzętu, zabrakło niektórym kondycji, zabrakło kasy, szczęścia, a przede wszyskim: DOŚWIADCZENIA w prowadzeniu klubu. Panowie się muszą nauczyć, że na gębę niczego się nie załatwi oraz, że nie można liczyć na miasto Lublin, które zawsze miało żużel w dupie i wolało wykładać kasę na korupcję w piłce nożnej.
Wypowiem się troche o zawodnikach, którzy chociaż trochę pojeździli z Koziołkiem na plastronie.
J. Rempała - mam mu do zarzucenia pasywny styl jazdy. Nic więcej, bo punkty robił. Nie trzaskał kompletów jak to sobie niektórzy wyobrażali, ale nikt nie jest maszyną. Jacek swoje robił, a że nie ma siły i puszcza gaz na 4 okrążeniu to jego sprawa. Ważne, że punkty woził.
T. Rempała - trapiony kłopotami sprzętowymi nie pokazał wszystkiego co mógł. Zdecydowanie wolał krótsze tory. Ogólnie nie można się do niego przyczepić, a jego walkę ze sprzętem w meczu z Miszkolcem zapamiętam bardzo długo.
K. Baran - przed sezonem miał być dodatkiem do Rempałów, okazał się prawdziwym fighterem i chyba liderem. Niestety też poważne kłopoty sprzętowe, a przede wszystkim kontuzje obojczyka zawaliły sprawe. Może troche mniej szalony od Filinova, ale jaki skuteczny
H. Stichauer - rozkręcał się, rozkręcał i ... kontuzja kręgosłupa. Byłby naszym podstawowym obcokrajowcem no i z nim bylibyśmy w finale. Szkoda.
T. Piszcz - zawodnik na 2 lige bardzo dobry, ale z niewolnika nie ma pracownika. Jechał mało, ale dobrze. Jednak co by na torze nie zrobił, dzisiaj odwalił akcję, która przekreśla jego wszystkie występy, nawet jazde z pocharatanymi palcami. Coraz mniej klubów chce rozmawiać z Piszczem, a jemu to chyba pasuje, bo tak naprawdę wystarczy mu Anglia.
A. Messing - był na 10+ co mecz. Ale jak się ktoś 4 razy łamie w sezonie to i tak szacun, że jeszcze siada na motocykl.
L. Tomicek - totalna porażka, ale sprzętowa. Przed sezonem oczekiwałem 7-8 pkt z palcem w dupie. Rzeczywistosc bywa smutna, jedyny tor na ktorym Lubos mogl cos ujechac to ... Miszkolc ;|
R. Klimek - zero siły, zero woli walki, słaby sprzęt, cienias. Teraz będzie miał więcej czasu by chodzić za rączkę ze swoją panną, bo nie wyobrażam sobie, żeby ktoś podpisał z nim kontrakt za rok.
M. Michaluk - jak wyżej, koniec przygody ze speedwayem. On za rok będzie seniorem (LOL)
J. Messing - jakby chciał a nie mógł. Greg Hancock to mu pomaga chyba tyle, że dostarcza mu obszycie motocykli i skóre. Bo pod tyłkiem osły że hej.
Ogólnie trzeba mieć nadzieję, że za rok będzie żużel profesjonalny, nie musi być walka o awans ;], byle był. Jak teraz to padnie, to już sie nie podniesie
PEACE
