istred pisze:Przykładem gdzie stadion może być inwestycją strategiczną są Kielce. Chyba nie musze tłumaczyć na czym polega ta strategia?
Pewnie, że nie musisz, ale jak byś zechciał jakieś tłumaczenie przedstawić, to chętnie je przeczytam.
Ja widzę to w ten sposób:
1. Gra na nim, na żenującym (obiektywnie patrząc) poziomie, 1-ligowa drużyna kopaczy, którą kilkanaście razy w roku przychodzi obejrzeć kilka - kilkanaście tysięcy ludzi.
2. Raz, na żenującym poziomie, zagrała na nim reprezentacja Polski kopaczy, co obejrzało kilkanaście tysięcy ludzi i kilkaset tysięcy przed telewizorami.
3. Stadion nie ma nazwy sponsora, więc miasto nie zarabia tyle, ile by mogło, budując stadion za prywatne pieniądze.
4. Ekspozycja sponsorów w tv podczas meczu kadry była taka jak zawsze, czyli żadna.
5. Biorąc pod uwagę, jakim bagnem są polskie rozgrywki piłkarskie, zarabia jedynie mafia obstawiająca wyniki wydrukowanych meczów oraz, z racji zwiększonego audytorium - piłkarzyki, mimo miernych umiejętności.
Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem przejadania pieniędzy z Unii, które powinny być przeznaczane wyłącznie na rozwój. Drogi, kolej, lotnisko i inna infrastruktura, która ściągnie do Lublina kapitał. Potem już stadiony "same" się pobudują, bo rozwinięte społeczności nie potrzebują do takich celów Unii Europejskiej. Stadion nie będzie za duży i nie będzie za mały, ale dokładnie taki, by optymalnie na siebie zarabiać, bo zbuduje go ktoś, kto będzie się kierował rachunkiem ekonomicznym, a nie popularnością w sondażach.
Tymczasem, marnując kasę na stadion, dwa stadiony, a może siedem, zaprzepaszczamy dziejową szansę zmniejszenia przepaści cywilizacyjnej, jaka to miasto i ten region dzielą od rozwiniętego świata. Szansę, która pewnie nigdy się nie powtórzy.
Ale u nas każdy ciągnie w swoją stronę, a wywalenie dziesiątek milionów na igrzyska dla tłuszczy nazywa się strategią.