Żużlowe różności
Włókniarz jedzie na przedsezonowe sparingi do Anglii. Może i nasz klub by w przyszłości spróbował czegoś takiego. Z pewnością jest to okazja dla niektórych (np Jeleń, Truminski, Stachyra, Śledź, juniorzy) do jazdy na trudnych technicznych torach na których nigdy nie jeździli, albo jeździli bardzo rzadko. Oprócz doskonalenia umiejętności była by to również szansa do pokazania się angielskim promotorom i szansa na kontrakt w Anglii.

I tyle startował w tej Anglii, że normalnie na tamtejszych torach zęby zjadł

T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Marcinex pisze:Włókniarz jedzie na przedsezonowe sparingi do Anglii. Może i nasz klub by w przyszłości spróbował czegoś takiego. Z pewnością jest to okazja dla niektórych (np Jeleń, Truminski, Stachyra, Śledź, juniorzy) do jazdy na trudnych technicznych torach na których nigdy nie jeździli, albo jeździli bardzo rzadko. Oprócz doskonalenia umiejętności była by to również szansa do pokazania się angielskim promotorom i szansa na kontrakt w Anglii.
da sie zalatwic ale poki co mamy wazniejsze problemy, pozdrawiam!
carpe diem!
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Za GazetÄ… LubuskÄ…:
Polski mechanik nie musi szukać pracy. To ona szuka jego. Większość zawodników startujących w Grand Prix korzysta z usług naszych majstrów, bo są niezawodni.
Kiedy kończy się sezon i rusza transferowa karuzela, gdzieś w tle rozpoczyna się wędrówka ludów. Żużlowcy zmieniają kluby, robią rewolucję w parku maszyn, a ci, którym poszło słabiej niż się spodziewali, od nowa budują teamy. Mechanik jest jak najemnik. Dziś tu, jutro tam, ale zawsze ma pełne ręce roboty. To mistrzowie drugiego planu. Schowani w parkingu, zawsze za plecami zawodników. Nawet po wygranym meczu nikt do nich nie biegnie, a oni wcale nie pragną rozgłosu.
- Ja tylko pomagam i robiÄ™ to w ramach hobby - powiedziaÅ‚ skromnie Mariusz Tarach, którego kilka razy spotkaÅ‚em w zielonogórskim parkingu, jak uwijaÅ‚ siÄ™ przy motocyklach Mariusza Staszewskiego. - Niewiele ci opowiem, ale pojedziemy do "Bimba”...
Chwilę później byliśmy u Przemysława Didłucha.
- Kiedy zaczynaÅ‚em? W 1991, jeszcze za czasów Morawskiego, a pierwszym zawodnikiem, u którego robiÅ‚em, byÅ‚ SÅ‚awomir Dudek. To już 16 lat... - "Bimbo” sam jest zaskoczony.
Jego kariera, tak jak wiÄ™kszoÅ›ci majstrów, to pasmo przeprowadzek i podróży: Polska, Anglia, Dania, Szwecja. Tam gdzie motory żużlowców, tam i on. ByÅ‚ z Grzegorzem Walaskiem, kiedy wywalczyÅ‚ z "Piratami” z Poole mistrzostwo Anglii, pracowaÅ‚ z Antonio Lindbaeckiem. To wÅ‚aÅ›nie ze Szwedem pierwszy raz trafiÅ‚ do cyrku GP. Ma na koncie także epizod w zespole Lee Richardsona. Od dwóch sezonów pomaga Zbigniewowi Sucheckiemu z ZKÅ»-u Kronopolu i wyglÄ…da na to, że w Zielonej Górze osiadÅ‚ na dÅ‚użej.
- Zawodnicy z czołówki latajÄ… samolotami, a resztÄ… spraw zajmuje siÄ™ mechanik. To on musi przygotować sprzÄ™t i dowieźć go na imprezÄ™ - wyjaÅ›nia "Bimbo”.
CiÄ…gle w trasie
Najcięższy jest początek i koniec sezonu. W styczniu zaczyna się składanie motorów, a w marcu, jeżeli jest pogoda, żużlowcy wyjeżdżają na tor. Chwilę później rusza liga angielska.
- Czołówka testuje sprzęt we Włoszech. Po pierwszych treningach sprawdzamy wszystko dokładnie, żeby się nie rozpadło. Oglądamy ramy, bo pękają - opowiada Didłuch.
Mechanicy nie przygotowują silników, to od lat domena tunerów. W zależności od panującej w danym roku mody, zamówienia płyną albo do Briana Kargera, albo Otto Weissa. Jest też kilku innych. Najwięcej pracy ma najczęściej ten, kto dostarczył motory mistrzowi świata. Początek sezonu to czas sprawdzania sprzętu i poprawek.
- Jeżeli coÅ› nie gra, trzeba zawieźć silnik do Danii. Czasami kilka razy z rzÄ™du. Zawodnik podejmuje decyzjÄ™, dzwoni do tunera i jazda. Podróżuje siÄ™ całą noc, dzieÅ„ w warsztacie i powrót, a rano do roboty, bo maszyna musi być gotowa na trening - wylicza "Bimbo”. - WkÅ‚adamy zÅ‚ożony silnik w ramÄ™ i przygotowujemy caÅ‚ość do zawodów. Wiadomo, żużlowcy nam ufajÄ… i to spora odpowiedzialność. Trzeba pilnować Å‚aÅ„cuszków, jakaÅ› szmatka nie może zostać w silniku. Malutki Å›mieć wystarczy, żeby siÄ™ zatarÅ‚, a remont to spory wydatek.
Partner z zespołu
Podczas meczu majster nie ma chwili wolnego. - Tworzymy z zawodnikiem zespół. Kiedy kończy się bieg, wspólnie ustalamy, co zmienić, jak się przełożyć - w górę czy w dół. Kiedy zdarzy się upadek, trzeba w dwie minuty przygotować maszynę do dalszej jazdy - opowiada Didłuch. - Wtedy naprawdę robi się kocioł.
Ale to tylko część obowiÄ…zków. Choć technika zrobiÅ‚a w żużlu duży postÄ™p i silniki praktycznie siÄ™ nie psujÄ… (a jeÅ›li już, to nadajÄ… siÄ™ tylko do kapitalnego remontu), jest kilka kÅ‚opotliwych elementów. - Najczęściej palÄ… siÄ™ sprzÄ™gÅ‚a i pÄ™kajÄ… Å‚aÅ„cuszki. Na to nie ma rady - mówi "Bimbo” i wspomina, jak podczas spotkania Unii Tarnów z Atlasem WrocÅ‚aw w 2005 r. JarosÅ‚aw Hampel miaÅ‚ trzy defekty z rzÄ™du. - ZÅ‚oÅ›liwi plotkowali, że nie wytrzeźwiaÅ‚ po finale Drużynowego Pucharu Åšwiata, a jemu trzy Å‚aÅ„cuszki strzeliÅ‚y jeden po drugim.
DidÅ‚uchowi też zdarzyÅ‚y siÄ™ wpadki. Szczególnie zabolaÅ‚a ta podczas ubiegÅ‚orocznych play offów w Gorzowie. - RobiÅ‚em "Suchemu” gaźnik. ByÅ‚a przy nim straszna dÅ‚ubanina, bo staraliÅ›my siÄ™ ustawić wszystko jak najlepiej. No i klapa, motor byÅ‚ sÅ‚aby i przyjechaÅ‚ ostatni...
Ramy "Rickiego”
"Bimbo” nie ma jednak wÄ…tpliwoÅ›ci, że tych przyjemniejszych momentów zdarzyÅ‚o mu siÄ™ wiÄ™cej. - Åšwietnie pracowaÅ‚o mi siÄ™ w Anglii. WynajmowaliÅ›my razem z kilkoma innymi mechanikami dom, a sponsor dbaÅ‚ o bufet - wspomina z uÅ›miechem. - Nie byÅ‚o presji ani na zawodników, ani na nas.
Dzięki swemu zajęciu zwiedził kawał świata i były chwile wielkich triumfów. - Trzy lata temu pojechaliśmy z Lindbaeckiem do Vojens na finał eliminacji do Grand Prix. Odpuściliśmy trening i poszliśmy wykąpać się w morzu. Zawody zaliczyliśmy na pełnym luzie, wszystko szło świetnie i skończyło się awansem. To był chyba jeden z najfajniejszych dni w mojej karierze - przyznał.
Podczas współpracy ze Szwedem miaÅ‚ także okazjÄ™ odwiedzić warsztaty Penske, potentata w produkcji samochodów wyÅ›cigowych. - Robili ramy na zamówienie Rickardssona. To byÅ‚y specjalne karbonowe wynalazki, dostosowane do potrzeb mistrza Å›wiata - wyjaÅ›niÅ‚. - Ogromne hale, wspaniaÅ‚e narzÄ™dzia, chÅ‚opaki montowali tam kosmiczne rzeczy. Pokazali nam model wyÅ›cigówki, a obok staÅ‚ już jego duży odpowiednik, który zÅ‚ożyli od podstaw. Lindbaeck testowaÅ‚ później ramy "Rickiego”, ale nie przypadÅ‚y mu do gustu.
Polak jest w cenie
Nasi mechanicy wyrobili sobie na Zachodzie dobrą markę. Pracują z większością zawodników w Grand Prix. - Fachowcy ze Szwecji i Anglii traktują żużel jako hobby, a nasi chcą zarobić i solidnie się przykładają - przyznaje Didłuch i podkreśla, że póki co, nie chce do tego wracać. - Mam małego synka i chciałem wreszcie trochę pomieszkać - przyznaje.
Polski mechanik nie musi szukać pracy. To ona szuka jego. Większość zawodników startujących w Grand Prix korzysta z usług naszych majstrów, bo są niezawodni.
Kiedy kończy się sezon i rusza transferowa karuzela, gdzieś w tle rozpoczyna się wędrówka ludów. Żużlowcy zmieniają kluby, robią rewolucję w parku maszyn, a ci, którym poszło słabiej niż się spodziewali, od nowa budują teamy. Mechanik jest jak najemnik. Dziś tu, jutro tam, ale zawsze ma pełne ręce roboty. To mistrzowie drugiego planu. Schowani w parkingu, zawsze za plecami zawodników. Nawet po wygranym meczu nikt do nich nie biegnie, a oni wcale nie pragną rozgłosu.
- Ja tylko pomagam i robiÄ™ to w ramach hobby - powiedziaÅ‚ skromnie Mariusz Tarach, którego kilka razy spotkaÅ‚em w zielonogórskim parkingu, jak uwijaÅ‚ siÄ™ przy motocyklach Mariusza Staszewskiego. - Niewiele ci opowiem, ale pojedziemy do "Bimba”...
Chwilę później byliśmy u Przemysława Didłucha.
- Kiedy zaczynaÅ‚em? W 1991, jeszcze za czasów Morawskiego, a pierwszym zawodnikiem, u którego robiÅ‚em, byÅ‚ SÅ‚awomir Dudek. To już 16 lat... - "Bimbo” sam jest zaskoczony.
Jego kariera, tak jak wiÄ™kszoÅ›ci majstrów, to pasmo przeprowadzek i podróży: Polska, Anglia, Dania, Szwecja. Tam gdzie motory żużlowców, tam i on. ByÅ‚ z Grzegorzem Walaskiem, kiedy wywalczyÅ‚ z "Piratami” z Poole mistrzostwo Anglii, pracowaÅ‚ z Antonio Lindbaeckiem. To wÅ‚aÅ›nie ze Szwedem pierwszy raz trafiÅ‚ do cyrku GP. Ma na koncie także epizod w zespole Lee Richardsona. Od dwóch sezonów pomaga Zbigniewowi Sucheckiemu z ZKÅ»-u Kronopolu i wyglÄ…da na to, że w Zielonej Górze osiadÅ‚ na dÅ‚użej.
- Zawodnicy z czołówki latajÄ… samolotami, a resztÄ… spraw zajmuje siÄ™ mechanik. To on musi przygotować sprzÄ™t i dowieźć go na imprezÄ™ - wyjaÅ›nia "Bimbo”.
CiÄ…gle w trasie
Najcięższy jest początek i koniec sezonu. W styczniu zaczyna się składanie motorów, a w marcu, jeżeli jest pogoda, żużlowcy wyjeżdżają na tor. Chwilę później rusza liga angielska.
- Czołówka testuje sprzęt we Włoszech. Po pierwszych treningach sprawdzamy wszystko dokładnie, żeby się nie rozpadło. Oglądamy ramy, bo pękają - opowiada Didłuch.
Mechanicy nie przygotowują silników, to od lat domena tunerów. W zależności od panującej w danym roku mody, zamówienia płyną albo do Briana Kargera, albo Otto Weissa. Jest też kilku innych. Najwięcej pracy ma najczęściej ten, kto dostarczył motory mistrzowi świata. Początek sezonu to czas sprawdzania sprzętu i poprawek.
- Jeżeli coÅ› nie gra, trzeba zawieźć silnik do Danii. Czasami kilka razy z rzÄ™du. Zawodnik podejmuje decyzjÄ™, dzwoni do tunera i jazda. Podróżuje siÄ™ całą noc, dzieÅ„ w warsztacie i powrót, a rano do roboty, bo maszyna musi być gotowa na trening - wylicza "Bimbo”. - WkÅ‚adamy zÅ‚ożony silnik w ramÄ™ i przygotowujemy caÅ‚ość do zawodów. Wiadomo, żużlowcy nam ufajÄ… i to spora odpowiedzialność. Trzeba pilnować Å‚aÅ„cuszków, jakaÅ› szmatka nie może zostać w silniku. Malutki Å›mieć wystarczy, żeby siÄ™ zatarÅ‚, a remont to spory wydatek.
Partner z zespołu
Podczas meczu majster nie ma chwili wolnego. - Tworzymy z zawodnikiem zespół. Kiedy kończy się bieg, wspólnie ustalamy, co zmienić, jak się przełożyć - w górę czy w dół. Kiedy zdarzy się upadek, trzeba w dwie minuty przygotować maszynę do dalszej jazdy - opowiada Didłuch. - Wtedy naprawdę robi się kocioł.
Ale to tylko część obowiÄ…zków. Choć technika zrobiÅ‚a w żużlu duży postÄ™p i silniki praktycznie siÄ™ nie psujÄ… (a jeÅ›li już, to nadajÄ… siÄ™ tylko do kapitalnego remontu), jest kilka kÅ‚opotliwych elementów. - Najczęściej palÄ… siÄ™ sprzÄ™gÅ‚a i pÄ™kajÄ… Å‚aÅ„cuszki. Na to nie ma rady - mówi "Bimbo” i wspomina, jak podczas spotkania Unii Tarnów z Atlasem WrocÅ‚aw w 2005 r. JarosÅ‚aw Hampel miaÅ‚ trzy defekty z rzÄ™du. - ZÅ‚oÅ›liwi plotkowali, że nie wytrzeźwiaÅ‚ po finale Drużynowego Pucharu Åšwiata, a jemu trzy Å‚aÅ„cuszki strzeliÅ‚y jeden po drugim.
DidÅ‚uchowi też zdarzyÅ‚y siÄ™ wpadki. Szczególnie zabolaÅ‚a ta podczas ubiegÅ‚orocznych play offów w Gorzowie. - RobiÅ‚em "Suchemu” gaźnik. ByÅ‚a przy nim straszna dÅ‚ubanina, bo staraliÅ›my siÄ™ ustawić wszystko jak najlepiej. No i klapa, motor byÅ‚ sÅ‚aby i przyjechaÅ‚ ostatni...
Ramy "Rickiego”
"Bimbo” nie ma jednak wÄ…tpliwoÅ›ci, że tych przyjemniejszych momentów zdarzyÅ‚o mu siÄ™ wiÄ™cej. - Åšwietnie pracowaÅ‚o mi siÄ™ w Anglii. WynajmowaliÅ›my razem z kilkoma innymi mechanikami dom, a sponsor dbaÅ‚ o bufet - wspomina z uÅ›miechem. - Nie byÅ‚o presji ani na zawodników, ani na nas.
Dzięki swemu zajęciu zwiedził kawał świata i były chwile wielkich triumfów. - Trzy lata temu pojechaliśmy z Lindbaeckiem do Vojens na finał eliminacji do Grand Prix. Odpuściliśmy trening i poszliśmy wykąpać się w morzu. Zawody zaliczyliśmy na pełnym luzie, wszystko szło świetnie i skończyło się awansem. To był chyba jeden z najfajniejszych dni w mojej karierze - przyznał.
Podczas współpracy ze Szwedem miaÅ‚ także okazjÄ™ odwiedzić warsztaty Penske, potentata w produkcji samochodów wyÅ›cigowych. - Robili ramy na zamówienie Rickardssona. To byÅ‚y specjalne karbonowe wynalazki, dostosowane do potrzeb mistrza Å›wiata - wyjaÅ›niÅ‚. - Ogromne hale, wspaniaÅ‚e narzÄ™dzia, chÅ‚opaki montowali tam kosmiczne rzeczy. Pokazali nam model wyÅ›cigówki, a obok staÅ‚ już jego duży odpowiednik, który zÅ‚ożyli od podstaw. Lindbaeck testowaÅ‚ później ramy "Rickiego”, ale nie przypadÅ‚y mu do gustu.
Polak jest w cenie
Nasi mechanicy wyrobili sobie na Zachodzie dobrą markę. Pracują z większością zawodników w Grand Prix. - Fachowcy ze Szwecji i Anglii traktują żużel jako hobby, a nasi chcą zarobić i solidnie się przykładają - przyznaje Didłuch i podkreśla, że póki co, nie chce do tego wracać. - Mam małego synka i chciałem wreszcie trochę pomieszkać - przyznaje.
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
kezman pisze:mikas pisze:Zawsze lepsza niż jakaś mewa
Od mewy moze i tak, ale od Zurawia na pewno nie.![]()
![]()
pozdr.
Kwestia gustu
Jesli chodzi o moj gust to moim zdaniem Rybce zdecydowanie bardziej do twarzy w plastronie z koziołkiem niz zurawiem:
podobnie Dawidowi Stachyrze:
foto: Wojciech Szubartowski
nie wspominajÄ…c jak wybornie przy koziolku prezentuje siÄ™ Profesor z Oxfordu:
foto: Jakub Kozłowski
portal gazeta.pl pisze:Ekstraliga Żużlowa zabroniła w nadchodzącym sezonie zawodnikom, trenerom i działaczom palenia papierosów podczas meczów. Grzywna za złamanie zakazu - od 50 zł wzwyż.
- Po pierwsze, to sprawa estetyki, bo jak to wygląda, kiedy kibice widzą kogoś z papierosem w ustach. Po drugie, chodzi o transmisje w TV, gdy kamery wychwytują palącego trenera albo prezesa. To jest antywychowawcze. Po trzecie, bezpieczeństwo. W parku maszyn jest przecież paliwo do motocykli i inne materiały łatwopalne - tłumaczy Ryszard Kowalski, prezes stworzonej przez kluby spółki Ekstraliga Żużlowa. Podobny zakaz obowiązuje w piłkarskiej ekstraklasie, gdzie nie można palić na ławce rezerwowych.
Ekstraliga Żużlowa już myśli o kolejnym zakazie - dla kibiców. - Na dziś to zbyt radykalne posunięcie, ale może jakimś pomysłem są wydzielone sektory tylko dla palących - mówi Kowalski.
Kluby sportowe same mogą wprowadzać zakazy palenia na widowni, ale to bardzo rzadkie przypadki. Palić nie mogą np. kibice na piłkarskim stadionie Groclinu Grodzisk Wlkp.
W. Komarnicki: "Zwykli ludzie łapali mnie za ręce i prosili, aby ratować Stal"
Kod: Zaznacz cały
Znana jest już kadra zawodników Olympu Praga, który w tegorocznym sezonie startował będzie w rozgrywkach polskiej drugiej ligi. Wśród szesnastu zgłoszonych zawodników nie ma żadnego obcokrajowca.
Kadra Olympu Praga:
Patrik Doubek- 15.8.1988
Jakub Fabian - 3.7.1986
Josef Franc - 18.1.1979
Pavel Fuksa - 9.5.1989
Martin Gavenda - 26.1.1988
Michael Hádek - 8.5.1990
Jan Jaroš - 11.11.1984
Dominik Jech - 16.7.1990
Michal Matula - 8.5.1987
Pavel OndraÅ¡Ãk - 10.12.1975
JaromÃr Otruba - 19.1.1976
Ondřej Polec - 31.5.1991
Pavel PuÄko - 30.6.1991
Jaroslav Slavata - 5.5.1991
Adam VandÃrek - 30.12.1987
Matěj Veselý - 14.9.1988
Richard Wolff - 12.6.1976Czyli Brhel jednak nie jedzie...
-
Smirnek_
- Senior
- Posty: 990
- Wiek: 35
- Rejestracja: 28 października 2006, o 14:58
- Lokalizacja: Czechów!
Janusz Kołodziej (na zdjęciu) skorzystał ze sprzyjającej aury i w poniedziałek odbył trening na stadionie w Tarnowie. Mistrz Polski z 2005 roku sam "kręcił kółka" na tarnowskim owalu. Jeśli pogoda będzie nadal dopisywała, już wkrótce na torze powinni pojawić się kolejni polscy żużlowcy.
Nasi też mogliby spróbować.
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Z kolei w Lesznie:
Dzięki bardzo dobrej pogodzie w dniu dzisiejszym udało się uzupełnić nawierzchnię leszczyńskiego toru o dodatkowe 200 ton sjenitu. Nowy materiał został wysypany na tor następnie wymieszany ze starym granitem, a w tej chwili trwa jego ubijanie. Uzupełnienie nawierzchni ostatni raz miało miejsce w 2004.
kdsz pisze:Na chwilę obecną ekstraliga nam nie grozi, więc Harry może jarać w najlepsze
Palenie szkodzi zdrowiu,więc ja proponuję po wygranym meczu wypicie szklanki soku z czarnej porzeczki.
"Bez mózgowa,szowinistyczna,szarańcza,na internetowych forach" - Bartłomiej Czekański
www.wolinski.com.pl
www.wolinski.com.pl
Jak różności to rózności. Nie wiem czy pamiętacie
człowieka o imieniu KACPER, a nazwisku KĘPA...?! Jeśli tak, to większość nie wie lub nie pamięta kiedy ma urodziny...
Tak się składa, że obaj urodziliśmy się tego samego roku, miesiąca i dnia (23 luty 1987) i dziś mamy urodziny
Gdyby kogoś to interesowało
Tak się składa, że obaj urodziliśmy się tego samego roku, miesiąca i dnia (23 luty 1987) i dziś mamy urodziny
Gdyby kogoś to interesowało
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Tutaj: http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,78972,3929742.html
mozna zaglosowac na slynny pomnik w Rzeszowie jako ikonÄ™ tego miasta
mozna zaglosowac na slynny pomnik w Rzeszowie jako ikonÄ™ tego miasta
Koper pisze:Tutaj: http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,78972,3929742.html
mozna zaglosowac na slynny pomnik w Rzeszowie jako ikonÄ™ tego miasta
No to super ale moze napisal bys ten news na forum jozkow a nie tu ?




