Bimmer pisze:lucki73 pisze:A jakże może taki pożytek osiągnąć, skoro... już się dogadał pan Leszek Kępa (TŻ Sipma Lublin) z panem Leszkiem Kępą (SIPMA S.A.) i... ubili sobie całkiem intratny biznes.
Rozumiesz już, w czym jest problem???
Jeśli dobrze pamiętam, prezes może być w zarządzie przegłosowany.
Nikt pozostałych jego członków pod lufą nie trzymał, kiedy podpisywali umowę.
Bimmer, zaraz jak będę komentował jeden z Twoich akapitów poniżej, to zobaczysz, że pośrednio L.Kępa
trzyma pod lufą wszystkich. Trzyma pod lufą, bo szantażuje informując, że:
1. Jeśli pieniądze zostaną źle wydane to... L.Kępa wysiada ze statku pod nazwą Motor Lublin.
2. Ma w Zarządzie klubu klakierów którzy ani myślą sprzeciwić się swojemu koledze, dzięki któremu część splendoru z "sukcesów" Motoru Lublin staje się także ich udziałem.
3. Ma w kierownictwie klubu popleczników, którzy swoimi działaniami utwierdzają mnie w przekonaniu, że działają w interesie SIPMY i L.Kępy.
Na razie wystarczy, reszta będzie poniżej.
Bimmer pisze:lucki73 pisze:Bimmer, skończmy już z tym "laniem wody". Mydlić oczy możesz tutaj tym, którzy nie znają sposobów funkcjonowania struktur w zarządzaniu. Leszek Kępa jest Prezesem spółki i to on odpowiada służbowo za poczynania swoje, swoich dyrektorów, swoich kierowników.
Ależ oczywiście. Cóż jednak z tego? Nie chcesz dostrzec pewnych subtelności albo wręcz przeciwnie - wyolbrzymiasz je.
Życiowym powołaniem Leszka Kępy nie jest prezesowanie klubowi sportowemu.
On tam jest po to, by być pewnym, że pieniądze jego firmy są właściwie wydawane. Nie oznacza to, że jest figurantem, nie oznacza to również, że Klub jest ubezwłasnowolniony, bo odpowiednie osoby mają odpowiednie pełnomocnictwa. Nie sądzę - choć oczywiście mogę się mylić - by w jakichkolwiek okolicznościach zdecydował się pozbyć się Siwka.
Gdyby uznał, że klub prowadzony jest przezeń niewłaściwie, lub że w jakikolwiek sposób defraudowane są pieniądze, po prostu wycofałby się z Klubu, oczywiście razem ze wszystkim, z czym jego obecność w tym Klubie się wiąże. Jeśli ktoś uważa, że to byłoby błogosłąwieństwo dla Klubu, to z całym szacunkiem, nie zna on realiów.
Słowa powyżej wyartykułowane przez Ciebie, to nie jest szantaż??? To jest
szantaż, że strony SIPMY i L.Kępy Tak właśnie wygląda sponsorowanie przez SIMPĘ Motoru, w końcu Bimmer przyznał, że "...on (L.Kępa - przyp.lucki73) jest tam po to by być pewnym, że jego pieniądze są w klubie właściwie wydawane...".
No wreszcie Bimmer poznaliśmy prawdziwą przyczynę, dla której szanowny Pan Kępa zasiada na fotelu Prezesa klubu żużlowego TŻ Simpa Motor Lublin.
I chcesz powiedzieć, że to nie jest patologia???. ÅÄ…czy facet dwie funkcje: prezesa klubu żużlowego i prezesa "głównego" sponsora, bo... chce sprawować nadzór w jaki sposób sÄ… wydatkowane Å›rodki finansowe, które przekazaÅ‚ na sponsorskie cele. O zgrozo!!! Po prostu
patologia!!!
Mnie się zawsze wydawało, że Prezes jest od zarządzania, a nie od kontrolowania. Od kontrolowania jest audytor wewnętrzny, kontroler finansowy, ale na boga nie prezes!!!To co napisałeś powyżej w jednoznaczny sposób unaocznia, że L.Kępa i SIPMA szantażują klub żużlowy i sprawują w nim monopolistyczną funkcję sponsorską i poprzez celowe działanie zmierzające do dbania o partykularne interesy SIPMA S.A. uniemożliwiają rozwój klubu poprzez pozyskanie nowych możnych sponsorów!!!
Jak L.Kępie ma zależeć na nowych sponsorach, skoro SIPMA, firma której jest szefem utraciłaby pozycję "głównego" sponsora, a być może także w perspektywie czasowej utraciłaby możliwość zaistnienia w nazwie klubu?Bimmer pisze:lucki73 pisze:Zechcesz odpowiedzieć na pytanie, kto w imieniu SIPMA S.A. parafował umowę sponsorską?
Ależ oczywiście, że zechcę. Dwuosobowy Zarząd Spółki w osobach Leszka Kępy i Jerzego Czopa. A dlaczego nie zapytasz, kto w tym kontrakcie reprezentował Klub? Czyżbyś uważał, że podpis Kępy został złożony pod kontraktem dwukrotnie?
A kto w tym kontrakcie reprezentował klub?

Nie odpowiadaj, domyślam się

Jest nim... dyrektor Jarosław Siwek, którego zwierzchnikiem w TŻ Sipma Lublin jest... Prezes Leszek Kępa

.
I to nie jest patologia?Wiesz Bimmer, po co w każdym demokratycznym kraju tworzy się ustawy antykorupcyjne? Właśnie po to, by jedna i ta sama osoba nie sprawowała funkcji w dwóch podmiotach gospodarczych, które świadczą dla siebie usługi, prowadzą transakcje finansowe i by nie wykorzystywała swojej pozycji dla załatwiania partykularnych intersów swoich, swoich znajomych i swojej rodziny!!!
Bimmer pisze:Bo i taka prawda. Sport tak działa na całym świecie, we wszystkich dyscyplinach i w bardzo wielu różnych płaszczyznach. Jedni szkolą narybek, inni wypatrują w nieopierzonym narybku perełek, a jeszcze inni, którzy mają kasę, nie bawią się w ogóle w takie historie i skupują zawodników, którzy potwierdzili się w wieloletniej karierze i są "pewniakami". Podobnie działają menedżerowie typu Edi Federer czy Willi Weber, szukający młodych talentów i podpisujący z nimi wieloletnie kontrakty. Jedna umowa tego ostatniego z bardzo jeszcze młodym Michaelem Schumacherem ustawiła go na całe życie w luksusie i przepychu. Czymże innym się wykazał, jeśli nie intuicją?
To co napisałeś powyżej, to nie jest "intuicja", tylko jest to celowe działanie obliczone na sukces. A nie działanie w stylu "być może się uda". To jest po prostu strategia, a nie intuicja.
Bimmer pisze:lucki73 pisze:I odpowiadam bezpośrednio na Twoje pytanie: tak, było i jest to wadą, że osiągaliśmy "sukcesy" za pomocą intuicji.
Wydaje mi się, że niesłusznie utożsamiasz intuicję z rzutem monetą. Intuicja to w tym przypadku również bardzo dogłębna analiza, nawet bardziej dogłębna niż ta, o której Ty mówisz, bo biorąca pod uwagę cały szereg różnych czynników, a nie tylko średnią biegopunktową z ostatnich 10 lat. Zapewne nie była rozpisana na liczby, ale do tej pory sprawdzała się bez zarzutu i uważam, że nie był to przypadek.
Bimmer, zlituj się proszę nade mną i oszczędź mi tyrad, w których będziesz wskazywał na wyższość działania intuicyjnego nad racjonalnym i uzasadnionym w biznesie. Oczywiście, w każdym biznesie jest ryzyko. Ale ryzyko trzeba minimalizować, należy tworzyć warianty krytyczne (zapasowe), należy w końcu się ubezpieczać.
A co teraz będziemy mieli z tej "siwkowej intuicji" w tym sezonie? Na razie z poczynań ostatniego pół roku wnioskuję, że... intuicja zawodzi. Będziemy szukali rozpaczliwych wariantów, zamiast od początku oprzeć działanie o racjonalność?
Bimmer pisze:lucki73 pisze:To tak jak z grą na giełdzie poniekąd: możesz mieć intuicję i będziesz zarabiał grube miliony, a później te miliony stracisz, bo intuicja Cię opuści. Zainwestujesz sobie w dobry papier i wyjdziesz z niego "na górce", bo podpowie Ci intuicja. A możesz zagrać bardziej rozsądnie, zdywersyfikować swój portfel, opracować strategię inwestycji, dokonać analizy rentowności danego papieru wartościowego i zagrać z głową, bez intuicji, osiągając mniejszy, ale pewny i długofalowy zysk.
Tylko że w ten sposób grają najbogatsi, którzy wygryzają biedniejszych. Tak jak na giełdzie, tak i w sporcie wszyscy nie mogą wygrać. Dlatego ci, którzy z prostego wyliczenia dobrze rokują na najbliższą przyszłość lądują u tych pierwszych.
Nie Bimmer, tak nie grają najbogatsi, tylko Ci, którzy tak grają STAJĄ się najbogatszymi!!! Ty tej subtelnej różnicy nie chcesz dostrzec (przekładając ją na losy klubu).
Procedur w firmie nie dostosowuje się do ludzi, tylko ludzi dostosowuje się do procedur!!! A procedury tworzy się by osiągnąć założony cel.
Nie możemy najpierw zatrudnić ludzi (tak jak jest to w klubie teraz) a później wyznaczać im dopiero sposoby zachowania, postępowania, pracy etc. To nie ta droga i w ogóle niewłaściwa kolejność.
Najpierw obieramy cel, tworzymy procedury, dopiero później dobieramy odpowiednich ludzi i dążymy do obranego celu!!!
Bimmer pisze:lucki73 pisze:Zaraz, zaraz. Gdzieś tutaj niżej piszesz, że "lubelskie" to słabo opłacany region i moja Warszawa przysłoniła mi zdolność do racjonalnego myślenia. W Lublinie na stanowisku managera średniego szczebla można zarobić 5 albo 10 tys. złotych? Z miłą chęcią powrócę w rodzinne strony.
Żużel to nisza. Sądzę, że osoby znające tę niszę i posiadające menedżerskie wykształcenie cenią się wyżej niż przeciętnie.
Osób znających tę niszę i posiadających managerskie wykształcenie zapewne w Lublinie ani bliskich okolicach po prostu nie ma. I trzeba zatrudnić kogoś kto jest managerem i kto zdobędzie u boku innych doświadczenie w branży żużlowej. Jedynym (moim zdaniem) profesjonalnym managerem sportu żużlowego, nawet ze stosownymi uprawnieniami, jest Piotr Żyto. A w Lublinie kto? Nikt, mój drogi Bimmerku. I trzeba nawet na umowę o dzieło zatrudnić managera, albo specjalistę ds. pozyskiwania funduszy dla małych i średnich przedsiębiorstw, który zajmie się za odpowiednim procentowym wynagrodzeniem, pozyskaniem źródeł finansowania dla naszego klubu.
Bimmer pisze:lucki73 pisze:Chcesz mi powiedzieć, że "lubelskie" jest biedniejszym regionem niż np. "lubuskie", albo "podkarpackie"? Bez żartów proszę.
Masz braki w wiedzy o ziemi ojczystej

Lubelszczyzna to najbiedniejszy region Zjednoczonej Europy.
O ile się procent będziemy się kłócili? Lubelszczyzna nie jest dużo biedniejesza niż podkarpackie i lubuskie.
Bimmer pisze:lucki73 pisze:A teraz trochę poważniej: 30 000 PLN to kwota którą osiągnąć można ze sprzedaży ok. 2 300 biletów miesięcznie. To teraz sobie policz, ile poprzez porażkę niedzielną ze Stalą straci klub. Wg moich szacunków będzie to minimum 39 000 PLN (frekwencja spadnie o 3 000 osób). Więc gdyby zatrudnić tych wszystkich ludzi, to: zatrudnienie znalazłoby kilka osób, klub działałby profesjonalnie, budżet klubu zaoszczędziłby w skali miesiąca min. 18 000 PLN (wszak w miesiącu są minimum 2 mecze). Rachunek prosty? Prosty.
Przy założeniu, że ludzie ci spełniliby swoje zadanie. Ja jednak uważam, że byliby wyłącznie kosztem, bo z próżnego i Salomon nie naleje.
Czy gdybyś był producentem maszyn rolniczych i szukałbyś na nie zbytu, to nie zatrudniłbyś handlowca, który zajmowałby się sprzedażową częścią działalności Twojej firmy tylko z góry zakładałbyś, że społeczeństwo jest tak biedne, że i tak nie kupi żadnej maszyny bo je po prostu na to nie stać? Bimmer, rozejrzyj się dookoła, spójrz na te wille w Konopnicach i Motyczach. Tam nie mieszkają biedni ludzie. Nie użalajmy się już tak nad naszym regionem. Jest biednie, ale jest i bogato. Trzeba po prostu umieć znaleźć tych, którzy chcieliby sfinansować przedsięwzięcie.
Po raz 1545 napiszę: "Nie sztuką jest znaleźć pieniądze na sfinansowanie przedsięwzięcia, sztuką jest znaleźć ludzi, którzy będą umieli źródła finansowania pozyskać". Dla Siwka, dla Ciebie i dla wielu sceptyków w tej materii wydawać się może to przeszkodą nie do przeskoczenia. Ale nie dla ludzi, którzy się w tym specjalizują!!!
Bimmer pisze:lucki73 pisze:Problemem jest tylko to, że tak funkcjonujący klub nie jest atrakcyjny dla potencjalnych sponsorów. SIPMA działa jakby była właścicielem klubu, wszystko jest "partyzanckie", nikt za nic nie odpowiada, kibiców - głównych sponsorów klubu ma się w poważaniu, dyrektor klubu publicznie na forum robi z siebie pajaca i obraża swoich najbliższych współpracowników etc.I to są przyczyny, dla których nie ma zainteresowania ze strony sponsorów, a nie to, że firmy w lubelskim są biedne i biedni są mieszkańcy.
To wiedza, czy widzi mi siÄ™?
To zdolność do obserwacji, nic ponadto.
ukłoniki
lucki73