Flagg pisze: Ale tutaj nie chodzi o to, co zrobił, a bardziej o to, co mógł/powinien, a nie zrobił. Nie obejrzał się, nie skontrolował gdzie jest kolega z pary. A to w tym biegu było absolutnie najważniejsze. Dużo ważniejsze niż przyjechanie na pierwszym miejscu.
Ale to jak jeździ Zmarzlik chyba wiadomo nie od wczoraj. Dla niego najważniejsze jest pierwsze miejsce, nawet gdyby miało to się odbyć kosztem wywrócenia kolegi z pary. To pozorowanie jazdy parą (rozglądanie się) to żenujące aktorstwo - podobne do szukania kamery i udawania kogoś kim się nie jest. Zmierzam do tego, że w finale Zmarzlik pojechał jak Zmarzlik - tak jak jeździ przez całą karierę i jak jechał cały turniej - czyli egoistycznie. I w tym kontekście możemy mówić o błędzie taktycznym, bo z punktu widzenia technicznego babola nie było. Tylko, że on nie umie inaczej. Od zawsze był zorientowany na sukcesy indywidualne, a chęć wygrywania odbiera mu zaznajomienie się z taktyką.