Misionis pisze:W sumie nic wielkiego się nie stało, chociaż trudno mi wciąż uwierzyć, że nie potrafimy wygrać z Krosnem... Każdy z naszych zawodników pokazał, że ma duży potencjał. Rzecz w tym, że nie można sobie pozwolić na taką sytuację, że w każdym meczu, 2-3 zawodników ten potencjał gdzieś traci. Każde zawody są w tym roku najważniejsze i na każde musi być pełna mobilizacja wszystkich. Stead jeszcze trochę pojeździ i dojdzie do formy - jestem o to spokojny.
Mecz z Piłą to musi być święto lubelskiego żużla i wygrana przynajmniej 20 pkt. I niech mi nikt ku...rcze nie mówi, że będzie ciężko o taki wynik, bo na własnym torze taka drużyna (LW) nie powinna zostawiać żadnych wątpliwości kto jest w tym roku faworytem.
Celem dla drużyny powinny być punkty bonusowe z każdym. Wówczas bez problemu wejdziemy do 1 ligi. Każdy bieg i każdy punkt jest wobec tego na wagę złota. Minimalną wygraną z Piłą każdy Lublinianin powinien traktować jako porażkę.
Misiek.
Zgadzam się z Tobą w 100% co być powinno, ale co z tego. To jest ogólne stwierdzenie, które rzeczywistość bardzo brutalnie weryfikuje.
Zarządzanie klubem to zarządzanie wieloma obszarami w drobnych szczegółach. To zarządzanie siecią (mapą) procesów, w każdym z nich należy stawiać sobie cele i dobierać środki do ich osiągnięcia. Osiąganie małych celów składa się na osiągnięcie sukcesu. I nie ma w tym żadnej loterii, bo analizując procesy należy brać pod uwagę punkty krytyczne, których wystąpienie powinno pociągać za sobą działania korygujące - prowadzące do realizacji celu cząstkowego.
Tu się chyba wszyscy zgodzą.
Spójrz na obecne zarządzanie klubem. Nie podejrzewam, żeby ktoś zajął się tymi kwestiami o których napisałem powyżej. Nie podejrzewam, żeby ktoś się również "bawił" w analizy procesów i wprowadzanie do nich korekt. Skoro sport to loteria - a my mamy w klubie sterników hazardzistów (myślę tu o wszystkich, którzy podejmują decyzje) to nie ma co zarządzać - zrobi się samo.
Może się i zrobi, ale z jakim skutkiem? Dowiemy się po sezonie - może i nam dopisze szczęście, ale ewentualny sukces nie będzie wynikiem sprawnego zarządzania.
Ja jednak nie mam złudzeń. Składnik losowy nie ma decydującego wpływu na wynik długiego sezonu (chyba tylko w drastycznych przypadkach - patrz kontuzja lidera - Pedersen w Gorzowie, Sajfutdinow w Bydzi). Tylko że u nas nie było takich zdarzeń.
Jestem całym sercem za KMŻ LW, ale racjonalnych podstaw do optymizmu brak.
Skupiam się na dopingu w trakcie meczu - to jedyna rzecz jaką mogę zrobić, żeby w trakcie meczu dodać otuchy zawodnikom. Wszystkich do tego gorąco zachęcam, nieważne gdzie się siedzi na stadionie i kto się na nasz doping krzywo patrzy.