Rekinica pisze:Torsen, bardzo podobały mi się Twoje posty w temacie barażów.

Szczególnie utkwiło mi w pamięci zdanie, że "Rybnik walczy o życie, nam widocznie wystarczy nagroda fair play". Bardzo trafne spostrzeżenie i zapamiętam je na długo.

Chcę tylko Ci przekazać, że działacze lubelscy biegali przed meczem za sędzią, żeby wpuścić bronę na tor, bo jest... za twardo.

Brzmi to komicznie, ale chyba Cię posłuchali.

Marne pocieszenie...
Tor wydawał się twardy, ale w miarę równo przyczepny, więc na dobrą sprawę pewnie nie było się do czego, że tak powiem dwuznacznie, przyczepić. Ale dobrze, że się wreszcie starali, bo to oznacza, że coś zrozumieli.
U nas sytuacja jest specyficzna - ludzie praktycznie bez doświadczenia żużlowego dostali worek pieniędzy na zabawę w żużel przez 3/4 sezonu. Przeciwnicy punktowali ten brak doświadczenia niemal w każdym meczu, a kulminacją była skierowana do naszych działaczy prośba o zgodę na przełożenie barażu na inny termin w obawie przed opadami, którą nasi działacze oczywiście udzielili. Dla każdego, kto ma jakiekolwiek pojęcie o żużlu, brzmi to jak dowcip. Dla nich zaś opady oznaczają wyłącznie przeszkodę w rozegraniu meczu.
To są, jak widać, ufni ludzie. Wierzą, że o wszystkim decyduje forma zawodników, jakość ich sprzętu i bezstronny sędzia. Przez niemal cały sezon na wyjazdy jeździli w celach krajoznawczo-rekreacyjno-meczowo-rozrywkowych i nie brali w nich - podobno - żadnego udziału. Dyrektor to nawet sobie zdjęcia robił. To w sumie fajna cecha dla człowieka, ale raczej nie dla działacza, którego zadaniem jest możliwie najpełniejsze przeciągnięcie na stronę swojej drużyny wszystkich czynników decydujących o wyniku meczu. A nie są nimi tylko forma zawodników, jakość sprzętu i bezstronny sędzia. Z tym ostatnim też trzeba umieć gadać. I przyjezdni zwykle umieli - skutecznie przekonując, że tor, przed którym ich zawodnicy, z powodu słabych umiejętności, mieli pełno w gaciach, jest nierówno przyczepny, a przez to nieregulaminowy. Musi być ktoś, kto ogarnia to, co się dzieje na torze i co się dzieje z torem - u nas zna się na tym jedna osoba, która niestety z przyczyn oczywistych praktycznie nie może obserwować meczu.
Korzystając z okazji, przyłączam się i do gratulacji dla Was i do podziękowań dla naszego Klubu za ten sezon. Było blisko i zabrakło naprawdę niewiele. Myślę, że zabrakło przede wszystkim takiego "boiskowego" cwaniactwa. Osobiście za czymś takim nie przepadam, od razu Stachyrę widzę, ale zdaję sobie sprawę, że bez tego w sporcie rzadko można zrobić wynik. Wyjątki są naprawdę nieliczne.
Jeśli chodzi o przyszły sezon, to oczywiście kluczową sprawą jest przedłużenie umowy z Bogdanką i to na dłużej niż o 1 rok. To by dało podstawy do budowania solidnego klubu o jakiejś bardziej normalnej formie organizacyjno-prawnej oraz dobrej kadry zawodników, którym, założę się, nagle przestanie przeszkadzać położenie geograficzne Lublina i brak lotniska.