Na wstępie chciałbym taki postulat wnieść żeby nie pisać "wynajem" tylko używać poprawnego wyrażenia "najem" - bardzo mnie to drażni.
Dziękuję.
Po pierwsze - ktoś już wcześniej napisał, że dotowanie klubu z miejskich pieniędzy a utrzymywanie swoich nieruchomości w należytym stanie to dwie kompletnie różne rzeczy. Ja przypomnę i trochę dodam od siebie, bo widzę, że nadal nie dociera.
Nie ma najmniejszego sensu porównywanie sytuacji, gdzie Zbyszek przed barażami prosi miasto o pomoc grożąc, że nie dokończy sezonu do sytuacji w której możemy sezonu nie rozpocząć, bo w mieście nie ma miejsca nadającego się do rozgrywania zawodów żużlowych.
Pierwsza sytuacja (Zbyszek przed barażami) - klub ma budżet, ma sponsorów itd. i ma kompetentnych (w założeniu) ludzi, którzy powinni tak kierować klubem, żeby pieniążki

starczyły do końca. Miasto przeznaczyło niemałą dotację dla klubu, więc swoją rolę wypełniło. Poza tym miasto nie jest odpowiedzialne w żaden sposób za klubową kasę. Dlatego normalne jest, że taki apel nie został wysłuchany (chociaż chyba nawet został, bo marszałek podajże coś przeznaczył...).
Druga sytuacja (obecna) - klubowi potrzebny jest stadion, na którym będzie rozgrywał mecze. Zapewnieniem infrastruktury zajmuje się miasto, to ono jest właścicielem obiektu i co roku udostępnia go żużlowcom - zasady tego udostępniania reguluje umowa. Taka sytuacja jest nie tylko właściwa z punktu widzenia zadań samorządu terytorialnego, ale też poparta wieloletnią praktyką. Dlatego też, za stan obiektu odpowiada jego właściciel - czyli MIASTO (a dokładniej, zarządzający w imieniu miasta podmiot MOSiR).
Wstępnie podsumowując tą kwestię - dotowanie działalności klubów jest jedynie dobrą wolą miasta. Natomiast zapewnienie odpowiedniej infrastruktury jest miasta obowiązkiem - i to jest podstawowa kwestia.
Tylko idąc dalej... komu powinno zależeć na właściwym stanie toru żużlowego? Klubowi, który z tym obiektem wiąże swoją działalność.
Dlatego właśnie to prezes/dyrektor Sprawka powinien załatwić wszystko z miastem tak, żeby problemu nie było.
Problem się pojawił - Sprawka nie wypełnił obowiązków - proste jak drut i myśleć nad tym długo nie trzeba.
A może próbował i mu się nie udało?
Po pierwsze - nawet jakby to była prawda, to i tak nie zrzuca z niego odpowiedzialności. Jest to jedyny obiekt, na którym KMŻ może rozgrywać mecze.
Po drugie - tak nie było. Sprawa była znana od bardzo dawna, szczególnie w tym sezonie przeszkadzała - ktoś już pisał - uwagi wszystkich sędziów do księgi toru czy gdziekolwiek indziej. Sprawka nieraz był wprost pytany o sprawę toru (choćby w wideoczacie) a także wielokrotnie wypowiadał się w różnego rodzaju mediach i ani razu nie zająknął się na - tak naprawdę - najważniejszy temat - stan toru. Jeżeli rzeczywiście rozumiał powagę sytuacji, starał się, namawiał na potrzebny remont i wciąż słyszał "nie" to trzeba było to nagłośnić, powiedzieć o tym gdziekolwiek, podnieść alarm. Sorry, ale Z WINY MIASTA nasz start był zagrożony. Tego nie zrobił. Dlatego uważam, że trzeba mieć naprawdę pokrętne myślenie, żeby wierzyć w to, że Sprawka "się starał, ale mu nie wyszło".
Czy rzeczywiście się starał? Może... ale tak samo: Czy Sprawka była kiedyś kobietą i zmieniła płeć? - może. Czy ma IQ poniżej 90? Może... w sumie nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na te pytania ze stuprocentową pewnością.
Pieniędzy na ten cel nie ma.
MOSiR nie miał tego w budżecie.
I w ogóle, to Lublin jest biedny...
Bzdury. Kwota remontu (ok. 100 tys.) jest kwotą tak naprawdę niewielką dla miasta i na pewno by się znalazła... szczególnie podczas ustalania budżetu.
Przypominam, że pod koniec roku (kiedy naprawdę jest problem, żeby wygospodarować pieniądze) znalazło się nagle 500tys zł dla klubu, któremu brakowało księgowości (i nie był to o dziwo KMŻ

).
Budżet jest ustalany - o ile się nie mylę - już od połowy roku poprzedniego. Każdy podmiot spisuje swoje potrzeby i wysyła listę do miasta zestawienie. Gdyby MOSiR zaznaczył, że remont jest NIEZBĘDNY to pieniądze na pewno się by znalazły. Poza tym jest wtedy jeszcze cała masa czasu żeby pieniądze znaleźć, aż do momentu uchwalenia budżetu - przed tym momentem powinna zacząć się wrzawa w mediach i naciskanie. W tym momencie, gdy cały budżet jest ustalony naprawdę ciężko cokolwiek zmienić w jego zapisać... potrzebna jest do tego uchwała RM, która zbiera się raz w miesiącu...
Cała procedura jest zdecydowanie za długa - co oznacza, że sprawa została już dawno zaniedbana.
Klub nie płaci za najem (tak to sobie umownie nazwijmy, bez względu na to jak się nazywa stosunek prawny między MOSiRem a klubem).
To jest patologia. Ale moim zdaniem to też kompletnie inny temat. Inne kluby też nie płacą, a jednak wykorzystują obiekty w znacznie lepszym stanie - niedawno dla Monteksu (między innymi) zbudowana została hala, teraz dla piłkarzy budowany jest nowy stadion (co więcej, te kluby dostają nieporównywalnie większe wsparcie finansowe od miasta).
Tutaj jest miejsce na negocjacje i rolą Sprawki jest wytłumaczenie odpowiednim osobom jak sytuacja wygląda.
Wobec wszystkiego powyższego (choć wiem, że przydługie i wiele osób będzie miało problem z przeczytaniem postu składającego się z więcej niż jednego zdania, a na jego zrozumienie nawet nie liczę...) Sprawka kompletnie zawalił kwestię stadionu - priorytetową w tak krytycznym momencie.
Za to należy mu się niestety zasłużony zjazd od kibiców, a osoby ważniejsze powinny wyciągnąć odpowiednie konsekwencje.