Wszystkim zainteresowanym polecam ponizszy artykol:
http://miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35591,3027445.html"
Głód oskarża go o publiczne obrażanie i bezprawne odsunięcie od prowadzenia spotkań
Konflikt w środowisku sędziów żużlowych trwa od dawna. Kością niezgody jest obecny szef Kolegium Sędziów Sportu Żużlowego Jerzy Kaczmarek z Poznania. To on razem z dwoma innymi arbitrami, pochodzącym z Gorzowa Stanisławem Pieńkowskim i nieżyjącym już Józefem Musiałem, wybrany został w 2003 roku do Kolegium, Zadaniem tej trójki było między innymi obsadzanie sędziów na mecze ligowe.
Głód z Pieńkowskim oskarżają Kaczmarka: - To, co dzieje się w Kolegium Sędziów Sportu Żużlowego pod jego kierownictwem, to skandal. Od 2003 roku rządzi tam tylko on i nie liczy się z nikim i niczym.
Pieńkowski ma osobistą urazę do Kaczmarka. Arbiter z Gorzowa twierdzi, że szef sędziów nazwał go "śmieciem".
- Ja nie używam takich słów. Co najwyżej mogłem pana Pieńkowskiego nazwać łobuzem - broni się Kaczmarek.
Głód pokazał nam oświadczenie Pieńkowskiego, w którym sędzia z Gorzowa opisuje rozmowę z Kaczmarkiem z 23 sierpnia 2005. "(...) No dobrze, to teraz słuchaj, ty śmieciu. Złożysz sam rezygnację z Kolegium Sędziów, czy mam cię w sobotę sam wyp... . Tak samo wykończę bydgoskiego gn... Głoda (...) ".
- Złożyłem to pismo do komisji rewizyjnej PZMot, gdzie opisałem wszystko, co ten człowiek wyprawia. Odczytany został także mój list. W nim przedstawiłem rozmowę telefoniczną, w której nazwał mnie śmieciem. Zresztą nie tylko ja byłem tak przez niego nazywany. Dziesięć lat temu na jednym z posiedzeń Kaczmarek pobił sędziego Jolanta Szczepanka. Szkoda, że wtedy nie zareagowaliśmy - mówi Pieńkowski.
Według niego i Głoda, Kaczmarek celowo, po śmierci Musiała, który umarł w styczniu 2004 roku, nie powołał jego następcy po to, by rządzić samemu.
- A w myśl regulaminu było to konieczne - twierdzi Pieńkowski.
- To wydumane oskarżenia - ripostuje Kaczmarek. Próbowaliśmy wybrać nowego członka, ale najpierw w Cetniewie okazało się, że nie jesteśmy do tego przygotowani, a potem w Bydgoszczy zabrakło kworum - mówi Kaczmarek.
- On całkowicie zdominował pracę naszego sędziowskiego kolegium. Na początku siedziałem cicho, ale potem nie mogłem już znieść tego, co się dzieje - mówi Pieńkowski. - W 2004 roku nie odbyło się żadne nasze posiedzenie. W tym roku były dwa - po aferach związanych z błędami Marka Wojaczka i Aleksandra Janasa - dodaje.
Ta dwójka uważana jest za pupili Kaczmarka. Nie jest nim natomiast Głód. Rok temu bydgoski sędzia został wybrany przez "Tygodnik Żużlowy" na najlepszego polskiego arbitra. W tym sezonie Kaczmarek odsunął go od prowadzenia spotkań ligowych. Poszło o awanturę w meczu między Unią Leszno a częstochowskim Włókniarzem. Doszło tam do skandalu. Leżącego na torze zawodnika Włókniarza:
Rune Holtę skopali członkowie teamu Kasprzaków. Obwinili go o spowodowanie upadku juniora Unii: Krzysztofa Kasprzaka.
- W protokóle pochwaliłem innego żużlowca Unii Damiana Balińskiego, który stanął w obronie Holty. Tymczasem kilka dni później Balińskiego uznano też za winnego, a mnie zawieszono. Na meczu był też pan Kaczmarek i zaraz po spotkaniu w pełni zgodził się z tym, co napisałem w protokóle - mówi Głód.
Sprawa Balińskiego miała dalszy ciąg. Zawodnik Unii odwołał się do Trybunału PZMot, a ten postanowił go jednak uniewinnić. O anulowaniu zawieszenia Głoda "zapomniano".
Według bydgoskiego sędziego to zemsta za to, że nie głosował na Kaczmarka podczas wybierania szefa sędziów. - On nie może mi tego zapomnieć - dodaje Głód, który nie znalazł się w jedenastce arbitrów wytypowanych do sędziowania, decydujących o medalach spotkań ekstraligi.
- Pan Głód nie powinien takich bredni opowiadać publicznie. Nie chcę mówić o szczegółach, ale przed sezonem otrzymałem zalecenie z Centrum Medycyny Pracy, żeby tego sędziego nie dopuszczać do prowadzenia ważnych spotkań. On miał kłopoty. W jego przypadku stres nie był wskazany. To ja postanowiłem nie wykluczyć go całkowicie, tylko dać mu szansę. Prowadził wtedy spotkania I i II ligi - mówi Kaczmarek.
- Ta sytuacja dotyczyła ubiegłego roku, kiedy to rzeczywiście miałem problemy z sercem. Ale w 2005 r. nie było żadnych problemów. Przecież prowadziłem w tym sezonie spotkania ekstraligi i byłem dobrze oceniany - ripostuje Głód.
Kaczmarek naraził się także niektórym klubom. Polonia Bydgoszcz i Atlas Wrocław złożyły wniosek w Głównej Komisji Sportu Żużlowego o ukaranie Kaczmarka za tuszowanie błędów sędziowskich, mataczenie przy rozpatrywaniu spraw sędziowskich w KSSŻ oraz na samodzielnym ustalaniu sędziów.