#66 Postautor: ravajas » 20 kwietnia 2006, o 07:06
ja tak sobie rozmyślałem i doszedłem do wniosku, że przecież w sezonie 2004 też nie wygraliśmy wszystkich meczów, a mieliśmy baraże (więc, że tak powiem, aspiracje E-ligowe były wtedy niemal spełnione).
Ja rozumiem: wtedy mieliśmy silniejszy skład (ale czy na pewno?), poziom rywali był niższy (??), nie było tylu kontuzji... Wtedy to nawet Gdańsk od nas wyjechał na tarczy. Dwa razy. Pomyślałem sobie, że to początek sezonu, pomyślałem, że to dopiero pierwsza porażka... Najlepiej by było wygrywać wszystko u siebie i co się da na wyjazdach. Ktoś powie, że jedynym niemal wyjazdem do wygrania był Grudziądz. Ok, ale niech ten sam ktoś powie: kiedy tam wygraliśmy? Druga sprawa: wygraliśmy w sezonie 2004 i w Ostrowie, co moim zdaniem teraz się nie powtórzy. Ale? Może własnie popełniam błąd takim myśleniem. Może czas zmienić myślenie i myśleć: dlaczego mielibyśmy nie wygrać w Ostrowie? Dlaczego nie mielibyśmy wygrać w Zielonej Górze? Może sami zawodnicy mają kompleksy meczów wyjazdowych. Może oni naprawdę uwierzyli w to, że na obcych torach się nie da wygrywać? Ja schładzam swoje emocje i czekam na rozwój wydarzeń. Już kiedyś mówiłem, że jednak dla mnie nie jest najważniejszy wynik. Bo - odpukac - nawet gdybyśmy spadli do II Ligi, to i tak będę chodził na mecze, bo ja lubię żużel.
A nadal wierzę, że zespół sobie poradzi. Ostatecznie ja osobiście rezygnuję z wymagań awansu do Ekstraligi w tym sezonie. Może ten większy luz przełoży się na to, że wreszcie pójdzie bardziej pomyślnie.
Oczywiście zawodnicy nie powinni zapominać o ciężkiej pracy nad swoimi walorami żużlowymi.