Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
-
Mateusz111
- Junior
- Posty: 379
- Rejestracja: 8 kwietnia 2005, o 20:57
- Lokalizacja: Lublin
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
no to fakt jest sie gdzie rozpedzic 
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
kolejna okazja do wyjazdu bedzie 23 sierpnia na GP Niemiec i bardzo dobrze sie sklada, bo bedzie to po turnieju w Rawiczu, ktory ma byc zorganizowany 22 sierpnia i mamy tam startowac, a ponadto Rysiek ma urodziny 23-go wlasnie:)
carpe diem!
-
Speedway-Mati
- Zawodowiec
- Posty: 1240
- Rejestracja: 19 stycznia 2006, o 08:53
- Lokalizacja: Lublin
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
Postaram się wypisać tutaj kilka swoich spostrzeżeń z wyjazdu.
Chodź może to być trudne i zapewne wiele rzeczy pominę, ale trudno to wszystko opisać, po prostu takie coś trzeba przeżyć osobiście
Z Lublina do Czech wyjechaliśmy chwilkę po północy, tak jak o tym informował Bartosz zachęcając w tym temacie do wyjazdu. Pięć godzin przez Polskę, następnie sześć bardzo dobrymi drogami, w większości autostradą przez Czechy i na kwadrans przed godziną 11 dojeżdżamy do miejscowości Marinske Lazne, tak więc do zawodów mamy dwie/trzy godziny (sam nie wiem jaka miała być godzina rozpoczęcia zawodów, mówiono o że rozpoczęcie o 13 lub 14). Tor naprawdę długi, o takim można mówić, że to dopiero lotnisko. Niekończące się proste i dość długie łuki.
Sam turniej poprzedziły m. in. wyścigi quadów i motocykli crossowych. Jak się potem okazało jeźdźcy tychże pojazdów także mieli jakiś swój mały turniej. Odbył się również trening zawodników biorących udział w Grand Prix.
Rozpoczęcie zawodów to już prawdziwy szał
Niecodzienna prezentacja zawodników, a także występ orkiestry, składającej się z małych dzieci, młodzieży (sześć dziewczyn pełniło potem nawet funkcję podprowadzających)
oraz dorosłych.
Same zawody to już prawdziwy popis Gerda Rissa. Facet chyba najstarszy ze startujących, widać doświadczony w tej odmianie żużla, jednak w mojej opinii,jego wyniki to zasługa głównie wręcz "kosmiczne" szybkich motocykli. Dysponował niewiarygodnie szybkim sprzętem. Odjechał sześć biegów (4 programowe, półfinał, finał) i praktycznie nie widziałem, żeby kogoś minął, kogoś wyprzedził, to on dyktował warunki, cały czas na przodzie stawki.
Osobiście obserwując trening poprzedzający turniej stawiałem na Jonasa Kylmarorpiego, jednak w samych zawodach już coś nie grało do końca, jechał dobrze lecz odpadł w półfinale.
Co do „Ryśka” Halla to na pewno więcej wypowie się Bartosz. To on rozmawiał z Richardem osobiście między biegami w jego boksie. Pierwszy swój bieg bardzo dobrze, przyjechał drugi, potem coś zaczęło się chyba sypać ze sprzętem. Raz przesiadał się z jednego motocykla na drugi, ledwo zdążył na start. Potem miał chyba jakiś defekt. Ostatecznie awansował do półfinału. Walczył, widać starał się, ale po raz kolejny zanotował defekt i w finale nie wystąpił.
Jeśli chodzi o wyścigi to były na pewno emocjonujące. Sześciu zawodników. Krzywdy sobie jednak nie robili. Obyło się bez żadnych wypadków. Unikali również taśm. Po wyjściu z łuku zawodnicy mkneli niczym na ścigaczach
Na prostej szybkości dochodziły do 200 km/h. Co ciekawe zawodnicy przyjmowali ciekawą pozycję. Otóż „kładli się” na ramę motocykla i tylko wychylali swą głowę obserwując tor. Po zanotowaniu defektu przez któregoś z zawodników (a te akurat miały miejsce) wyjeżdżał specjalny samochód, który podjeżdżał po zawodnika oraz jego sprzęt, aby ułatwić mu powrót do parku maszyn. Naprawdę powrót z przeciwległej prostej do parkingu pchając motocykl mogła by się okazać męcząca a przede wszystkim przedłużyła by skutecznie zawody
Że znajdujemy się na długim torze potwierdzały również dwie polewaczki i aż trzy ciągniki, które przeznaczone były do równania i roszenia toru 
Zawody zgromadziły sporą ilość kibiców. Byli to bardzo mili, sympatyczni ludzie, głównie czesi, ale także dostrzec można było kilka flag niemieckich, głównie fanów Gerda Rissa. Tor w tej miejscowości umiejscowiony jest tak, że zawody ogląda się praktycznie tylko z jednej prostej (start-meta) oraz całego drugiego łuku, zaś za pierwszym łukiem i przeciwległą do prostej startu znajdowały się drzewa oraz domy jednorodzinne.
Turniej Grand Prix zakończył się około godziny 16:30. Oczywiście odbyło się rozdanie nagród (również zawodnikom quadów i crossów). Park maszyn został otwarty dla kibiców. Atmosfera była bardzo sympatyczna. Można było zjeść i napić się dobrego piwka
Ponadto wejść do boksu zawodników, zrobić sobie pamiątkowe zdjęci czy też uzyskać autograf. Zawodnicy również bardzo mili i sympatyczni, zarówno Ci „wygrani” jak i „przegrani” tego Grand Prix.
Stadion opuściliśmy o godzinie 18:45 i zaczęliśmy kierować się do domu. Cała podróż to około 30 godzin, z czego 8 spędziliśmy na stadionie. Nie był to czas, ani zmarnowany, ani nudny. Organizatorzy zadbali o to, aby można było spędzić całe popołudnie na stadionie, przy tym dobrze się bawić, miło spędzić ten czas. Do Lublina dotarliśmy przed godziną 6 rano. Muszę przyznać, że zarówno Bartosz jak i Grzesiek jechali bardzo dobrym tempem co znacznie skróciło wyjazd, bo biorąc pod uwagę nie małą odległość mogła być ona znacznie przedłużyć w czasie
Wyjazd dość daleki, ale było naprawdę warto. Dla mnie była to całkowita nowa odmiana żużla która naprawdę może podoba się 
To chyba tyle z mojej strony. Oczywiście o wielu kwestiach pewnie jeszcze zapomniałem, ale ogarnąć to wszystko na raz nie jest łatwe. Myślę, że dało się to czytać. A jak zanudziłem to przepraszam.
Z Lublina do Czech wyjechaliśmy chwilkę po północy, tak jak o tym informował Bartosz zachęcając w tym temacie do wyjazdu. Pięć godzin przez Polskę, następnie sześć bardzo dobrymi drogami, w większości autostradą przez Czechy i na kwadrans przed godziną 11 dojeżdżamy do miejscowości Marinske Lazne, tak więc do zawodów mamy dwie/trzy godziny (sam nie wiem jaka miała być godzina rozpoczęcia zawodów, mówiono o że rozpoczęcie o 13 lub 14). Tor naprawdę długi, o takim można mówić, że to dopiero lotnisko. Niekończące się proste i dość długie łuki.
Sam turniej poprzedziły m. in. wyścigi quadów i motocykli crossowych. Jak się potem okazało jeźdźcy tychże pojazdów także mieli jakiś swój mały turniej. Odbył się również trening zawodników biorących udział w Grand Prix.
Rozpoczęcie zawodów to już prawdziwy szał
Same zawody to już prawdziwy popis Gerda Rissa. Facet chyba najstarszy ze startujących, widać doświadczony w tej odmianie żużla, jednak w mojej opinii,jego wyniki to zasługa głównie wręcz "kosmiczne" szybkich motocykli. Dysponował niewiarygodnie szybkim sprzętem. Odjechał sześć biegów (4 programowe, półfinał, finał) i praktycznie nie widziałem, żeby kogoś minął, kogoś wyprzedził, to on dyktował warunki, cały czas na przodzie stawki.
Osobiście obserwując trening poprzedzający turniej stawiałem na Jonasa Kylmarorpiego, jednak w samych zawodach już coś nie grało do końca, jechał dobrze lecz odpadł w półfinale.
Co do „Ryśka” Halla to na pewno więcej wypowie się Bartosz. To on rozmawiał z Richardem osobiście między biegami w jego boksie. Pierwszy swój bieg bardzo dobrze, przyjechał drugi, potem coś zaczęło się chyba sypać ze sprzętem. Raz przesiadał się z jednego motocykla na drugi, ledwo zdążył na start. Potem miał chyba jakiś defekt. Ostatecznie awansował do półfinału. Walczył, widać starał się, ale po raz kolejny zanotował defekt i w finale nie wystąpił.
Jeśli chodzi o wyścigi to były na pewno emocjonujące. Sześciu zawodników. Krzywdy sobie jednak nie robili. Obyło się bez żadnych wypadków. Unikali również taśm. Po wyjściu z łuku zawodnicy mkneli niczym na ścigaczach
Zawody zgromadziły sporą ilość kibiców. Byli to bardzo mili, sympatyczni ludzie, głównie czesi, ale także dostrzec można było kilka flag niemieckich, głównie fanów Gerda Rissa. Tor w tej miejscowości umiejscowiony jest tak, że zawody ogląda się praktycznie tylko z jednej prostej (start-meta) oraz całego drugiego łuku, zaś za pierwszym łukiem i przeciwległą do prostej startu znajdowały się drzewa oraz domy jednorodzinne.
Turniej Grand Prix zakończył się około godziny 16:30. Oczywiście odbyło się rozdanie nagród (również zawodnikom quadów i crossów). Park maszyn został otwarty dla kibiców. Atmosfera była bardzo sympatyczna. Można było zjeść i napić się dobrego piwka
Stadion opuściliśmy o godzinie 18:45 i zaczęliśmy kierować się do domu. Cała podróż to około 30 godzin, z czego 8 spędziliśmy na stadionie. Nie był to czas, ani zmarnowany, ani nudny. Organizatorzy zadbali o to, aby można było spędzić całe popołudnie na stadionie, przy tym dobrze się bawić, miło spędzić ten czas. Do Lublina dotarliśmy przed godziną 6 rano. Muszę przyznać, że zarówno Bartosz jak i Grzesiek jechali bardzo dobrym tempem co znacznie skróciło wyjazd, bo biorąc pod uwagę nie małą odległość mogła być ona znacznie przedłużyć w czasie
To chyba tyle z mojej strony. Oczywiście o wielu kwestiach pewnie jeszcze zapomniałem, ale ogarnąć to wszystko na raz nie jest łatwe. Myślę, że dało się to czytać. A jak zanudziłem to przepraszam.

Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
A jak zanudziłem to przepraszam
Wręcz przeciwnie
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
Speedway-Mati pisze:Po wyjściu z łuku zawodnicy mkneli niczym na ścigaczach Na prostej szybkości dochodziły do 200 km/h. Co ciekawe zawodnicy przyjmowali ciekawą pozycję. Otóż „kładli się” na ramę motocykla i tylko wychylali swą głowę obserwując tor.
Sam sobie wyjasniles ta pozycje - na scigaczu tez siedzisz inaczej niz na chopperze. Pozdrawiam!
Mini-zuzel w Lublinie i mamy co roku swojego Hliba a moze nawet Jonssona!
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
23 sieprnia to zdaje sie dorby termin na wyjazd na zawody:)
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
A znacie ten teledysk?
http://www.youtube.com/watch?v=jSeBalEQrhc
Zawsze mi się kojarzył z Long Trackiem albo Grass Trackiem
http://www.youtube.com/watch?v=jSeBalEQrhc
Zawsze mi się kojarzył z Long Trackiem albo Grass Trackiem
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
-
Speedway-Mati
- Zawodowiec
- Posty: 1240
- Rejestracja: 19 stycznia 2006, o 08:53
- Lokalizacja: Lublin
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
Specjalnie przeglądałem teraz największe polskie portale żużlowe ale widzę że na temat wczorajszej edycji GP całkowita cisza. Nie to żebym nad tym jakoś mocno ubolewał, widzę tylko, że Long Track jest mimo wszystko "na uboczu". Widziałem sporu fotografów z Polski, być może lada dzień w internecie pojawią się zdjęcia
bartosh jak byś zrobił kiedyś skana programu albo coś to byłbym wdzięczny
latałem to tu to tam przez całe zawody, bawiłem się moim śmiesznym aparatem i z tego wszystkiego program nie wypełniony... 
bartosh jak byś zrobił kiedyś skana programu albo coś to byłbym wdzięczny

- ahuramazda
- Posty: 35
- Rejestracja: 15 grudnia 2005, o 14:36
- Lokalizacja: tu gdzie hartuje się stal...
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
Mati wrzuć albo podeślij kilka zdjątek gdzieś 
-
Speedway-Mati
- Zawodowiec
- Posty: 1240
- Rejestracja: 19 stycznia 2006, o 08:53
- Lokalizacja: Lublin
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
Dziś gdy już się wyspałem i przeczytałem swojego posta, którego pisałem wczoraj w nocy "na rzęsach" widzę, że jest kilka błędów. Chodzi tu głównie, o odmianę wyrazu czy też ucięcie ostatniej literki:
A powinno być Choć.
Ukłon do InDorki
"kosmicznie" szybkich
pamiątkowe zdjęcia
Zapewne jeszcze coś by się znalazło.
Nie edytowałem swego posta, żeby nie wprowadzać zamieszania, czy coś nowego dopisałem, czy coś uznałem za niestosowne i całkowicie wykasowałem.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że starałem się opisać dokładnie, a błędy postaram się likwidować
Chodź może to być trudne
A powinno być Choć.
Ukłon do InDorki
"kosmiczne" szybkich motocykli
"kosmicznie" szybkich
zrobić sobie pamiątkowe zdjęci
pamiątkowe zdjęcia
Zapewne jeszcze coś by się znalazło.
Nie edytowałem swego posta, żeby nie wprowadzać zamieszania, czy coś nowego dopisałem, czy coś uznałem za niestosowne i całkowicie wykasowałem.
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że starałem się opisać dokładnie, a błędy postaram się likwidować

Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
Pomimo tych błędów fajnie, że opisałeś tak interesująco Wasz wyjazd. Wielkie dzięki.Czekamy na powtórkę również jeżeli chodzi o mecze ligowe 
-
Speedway-Mati
- Zawodowiec
- Posty: 1240
- Rejestracja: 19 stycznia 2006, o 08:53
- Lokalizacja: Lublin
Re: Wyjazd na Grand Prix na długim torze do Czech
Bartoszu i Grześku zdjęcia będę mógł Wam jakoś poprzesyłać lub nagrać, no coś tam się wymyśli
A jeśli będzie jeszcze zainteresowanie w tym temacie to mogę tutaj wrzucić kilka (niestety mój aparat to starocie i osobiście jestem niezadowolony z większości zdjęć). Mimo to do Czech musiałem zabrać, żeby coś uchwycić i mieć na przyszłość
Przy okazji mógłby ktoś doradzić mi jakiś serwer na który można wrzucić większą ilość fotek
A jeśli będzie jeszcze zainteresowanie w tym temacie to mogę tutaj wrzucić kilka (niestety mój aparat to starocie i osobiście jestem niezadowolony z większości zdjęć). Mimo to do Czech musiałem zabrać, żeby coś uchwycić i mieć na przyszłość
Przy okazji mógłby ktoś doradzić mi jakiś serwer na który można wrzucić większą ilość fotek

-
Speedway-Mati
- Zawodowiec
- Posty: 1240
- Rejestracja: 19 stycznia 2006, o 08:53
- Lokalizacja: Lublin








