14.07.2006: Motor Lublin - Gtz Grudziadz

żużel w Lublinie
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Portek
Senior
Posty: 540
Rejestracja: 11 sierpnia 2005, o 17:59
Lokalizacja: Lublin

#201 Postautor: Portek » 15 lipca 2006, o 23:00

Nie wiem czy u nas przy porazkach w e-lidze bylo z 4 tys na trybunach... w Lbn sÄ… tylko kice sukcesu, a jak przychodza porazki to nie ma komu chodzic na mecze :cry:

Awatar użytkownika
Torsen
Trener
Posty: 4807
Rejestracja: 14 października 2005, o 16:24
Lokalizacja: Lublin

#202 Postautor: Torsen » 15 lipca 2006, o 23:52

Erwin pisze:I tu jest ta różnica, fanatyk potrafi w żużlu na najniższym ligowym poziomie dojrzeć to czego prosty kibic nie jest w stanie zobaczyć.

Prosty kibic? Masz kogoś konkretnego na myśli, czy tak tylko sobie piszesz?
Ciekaw też jestem, co takiego "fanatyk" widzi w żużlu na najniższym poziomie, co jest zbyt ulotne dla "prostego kibica". Bardzo jestem ciekaw, co to takiego. Mam kilka typów:
- brak umiejętności
- brak sprzętu
- dziadostwo
- indolencja
- żużlowy złom i ludki próbujące go okiełznać
Jeśli miałeś na myśli cokolwiek z powyższej listy, to zapewniam Cię, że "prosty kibic" dostrzega to równie dobrze, jak fanatyk, a być może nawet lepiej, bo potrafi z tego wyciągać wnioski. Zapachy i odgłosy dla "prostego kibica" to za mało, bo on jest wymagający. I dobrze. Może dzięki temu nie nazwiesz go więcej "prostym".

Awatar użytkownika
Hans
Trener
Posty: 2266
Rejestracja: 22 czerwca 2006, o 16:49
Lokalizacja: Aberdeen

#203 Postautor: Hans » 16 lipca 2006, o 00:01

Rzeszów nam pozazdrościł Krystian Rempały :!: :lol:


Obrazek

meesha
Trener
Posty: 7685
Wiek: 45
Rejestracja: 30 marca 2004, o 23:44
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#204 Postautor: meesha » 16 lipca 2006, o 00:04

Torsen, to może inaczej...

Czy za znawcę kina może uważać sie ten kto ogląda tylko wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje bo reszta to "dziadostwo" :?: :?: :?:

Czy za znawcę teatru może uważać się ten, kto oglądą tylko i wyłącznie spektakle grane na Broadway'u bo reszta to "dziadostwo" :?: :?: :?:

Czy za znawcę muzyki może uważać się ten, kto słucha tylko i wyłącznie Mozarta i Bacha bo reszta to "dziadostwo" :?: :?: :?:

wreszcie...

Czy za znawcę żużla może uważać się ten kto ogląda tylko Grand Prix, DPŚ i Ekstraligę bo reszta to "dziadostwo" :?: :?: :?:


Chcesz wykreować na eksperta siebie i Tobie podobnych widzów (celowo nie używam słowa "kibiców") tylko nie wiem po co... Niech widz pozostanie widzem a kibicom pozwól być kibicami :roll:
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?

H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...

Awatar użytkownika
Lublin_Fan
Zawodowiec
Posty: 1369
Rejestracja: 26 sierpnia 2002, o 18:10
Lokalizacja: Lublin

#205 Postautor: Lublin_Fan » 16 lipca 2006, o 00:29

Torsen nie potrafi zrozumieć, że są ludzie, którzy prawdziwie uwielbiają ten sport i będą chodzić bez względu na szczebel rozgrywek. I nie ma to nic wspólnego z masochizmem. To jest zwykłe uwielbienie żużla, atmosfery, dzwięku motocykli, dostrzeganie prawdziwej nienapakowanej presją i pieniędzmi sportowej walki (bardzo lubię i kibicuje Krosnu). Druga liga również jest bardzo ciekawa. Fajne składy Poznania, Gdańska, Opola. Do tego Daugavpils z rewelacyjnymi Łagutą i Poudżuksem. Reprezentacja Węgier w barwach Miszkolca czy fenomen Piotra Dyma w Równem. Zaskakujące wyniki. Tam się dzieje naprawde bardzo dużo!

Natomiast jeżeli dla kogoś żużel kończy się na górnej czwórce pierwszej ligi to współczuje powierzchowności, która jednocześnie dowodzi o wąskich żużlowych horyzontach delikwenta.


Pozdr.
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2006, o 00:37 przez Lublin_Fan, łącznie zmieniany 1 raz.

Pebas
Szkółkowicz
Posty: 233
Rejestracja: 19 maja 2005, o 13:56

#206 Postautor: Pebas » 16 lipca 2006, o 00:34

na szczescie nie wszyscy maja takie podejscie jak torsen. gdyby tak podchodzono do sprawy, zuzel bylby sportem marginalnym tak jak we wloszech. dzieki bogu sa ludzie ktorzy mimo "dziadostwa" staraja sie o lepsze jutro. gdyby dali sobie spokoj zuzel nie odbilby sie od dna, a na takim dnie byl w wiekszosci polskich miast. Na czele z wroclawiem, gdańskiem czy ostrowem. u nas pewnie tez skonczylby sie za czasow lkz gdyby nie paru narwancow.

Awatar użytkownika
Torsen
Trener
Posty: 4807
Rejestracja: 14 października 2005, o 16:24
Lokalizacja: Lublin

#207 Postautor: Torsen » 16 lipca 2006, o 00:50

meesha pisze:Czy za znawcę kina może uważać sie ten kto ogląda tylko wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje bo reszta to "dziadostwo" :?: :?: :?:

Kompletny brak analogii, tym bardziej, że właśnie wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje uważane są przez znawców za dziadostwo.
Czy za znawcę teatru może uważać się ten, kto oglądą tylko i wyłącznie spektakle grane na Broadway'u bo reszta to "dziadostwo" :?: :?: :?:

Nie, bo Broadway da mu wybiórczą wiedzę na temat musicali. Dramatów zaś chyba się tam nawet nie wystawia.
Czy za znawcę muzyki może uważać się ten, kto słucha tylko i wyłącznie Mozarta i Bacha bo reszta to "dziadostwo" :?: :?: :?:

W muzyce ocena jest bardzo często kwestią opinii - spytaj Jatamana. Oczywiście, prawdopodobieństwo pewnych sądów graniczy z pewnością, np. że dysko polo to chłam, ale z innymi może już nie pójść tak łatwo. W sporcie jest zupełnie inaczej. Nie można mieć wątpliwości, które zawody są atrakcyjniejsze i stoją na wyższym poziomie: o mistrzostwo kraju, czy o przedostatnie miejsce w drugiej lidze. Tylko co z tego? Bo już trochę nie kojarzę, do czego to ma prowadzić. Przypomnę, że zaczęło się od tego, że "wierni po porażce" to lepsza kategoria kibiców, a pikniki i kibice sukcesu zasługują na pogardę.
Czy za znawcę żużla może uważać się ten kto ogląda tylko Grand Prix, DPŚ i Ekstraligę bo reszta to "dziadostwo" :?: :?: :?:

Znawca żużla powinien wiedzieć, co się dzieje we wszystkich ligach. Ale to chyba nie oznacza, że musi być obecny na każdym meczu :)
Chcesz wykreować na eksperta siebie

Bzdura. Nigdy i nigdzie nie nie napisałem, że uważam się za eksperta. Po prostu wygłaszam swoje opinie, bo do tego służy forum. Nie śledzę żadnej ligi poza tą, w której występuje drużyna, której kibicuję, a nawet w ramach tej ligi rzadko zdarza mi się zainteresować meczami rywali. Wszystko, co piszę, to moje przemyślenia oparte na tym, co widzę na meczach w Lublinie i kilku wyjazdach, na których w swoim życiu byłem. A zatem nie, nie kreuję się na eksperta. Czy to jasne?
i Tobie podobnych widzów (celowo nie używam słowa "kibiców")

To bardzo źle, że nie używasz słowa kibic w odniesieniu do ludzi, którzy śledząc sport, mają ulubioną drużynę i życzą jej jak najlepiej. Myślałem, że to się właśnie nazywa kibicowaniem. Ale widać do tego, by być kibicem, trzeba jeszcze rzucać śmiecie na tor i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.

meesha
Trener
Posty: 7685
Wiek: 45
Rejestracja: 30 marca 2004, o 23:44
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#208 Postautor: meesha » 16 lipca 2006, o 08:03

Kompletny brak analogii, tym bardziej, że właśnie wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje uważane są przez znawców za dziadostwo.
Analogia jest, może niezbyt dokładna gdyż chodziło mi o raczej "luźny" przykład a nie dokładne porównanie. Tu chodziło bardziej o to, że nie wszystko w co pakuje się dużo kasy musi być ciekawe (patrz Speedway GP, które w przypadku 4 na 5 turniejów jest nudniejsze niż niejedna runda MDMP czy Puchar MACEC :roll: )

Przypomnę, że zaczęło się od tego, że "wierni po porażce" to lepsza kategoria kibiców, a pikniki i kibice sukcesu zasługują na pogardę.
Pogarda to za mocne słowo w tym wypadku, w każdym razie "wierni po porażce" regularnie wpłacają do kasy klubu pieniądze za bilet (karnet) i program, podobnie rzecz ma się często z tzw. "piknikami" (po prostu "idą na żużel" nie ważne z kim jedziemy i o co).

To bardzo źle, że nie używasz słowa kibic w odniesieniu do ludzi, którzy śledząc sport, mają ulubioną drużynę i życzą jej jak najlepiej
OK. Punkt dla Ciebie 8) Przecież można być kibicem Barcelony/Juventusu/Arsenalu/Atletic Bilbao 8) itp. itd. w życiu nie będąc na meczu w/w drużyn. Tylko jaki te kluby mają wymierny pożytek z takiego kibica :?: :roll:

by być kibicem, trzeba jeszcze rzucać śmiecie na tor
Nie trzeba :?

i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.
:lol: :lol: :lol:
A to fajne :) Ja tam wolę jeździć i obserwować te porażki bo na tym cała zabawa polega, że jak się kiedyś trafi na niespodziewane wyjazdowe zwycięstwo to radość z uczestniczenia w tym na żywo jest co najmniej 4-krotnie większa niż z wygranego meczu u siebie :idea: (tzn. tak przypuszczam bo jeszcze mi się nie zdarzyło widzieć zwycięstwa lublinian na wyjeździe :lol: ). Ale może właśnie będzie tak 30 lipca w Krośnie :?:

A tak w ogóle to chyba jest temat o meczu z Grudziądzem :D :wink:
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?

H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...

Awatar użytkownika
m.a.c.i.e.k.s
Junior
Posty: 361
Wiek: 37
Rejestracja: 5 marca 2004, o 16:16
Lokalizacja: Lublin

#209 Postautor: m.a.c.i.e.k.s » 16 lipca 2006, o 10:39

Torsen pisze:To bardzo źle, że nie używasz słowa kibic w odniesieniu do ludzi, którzy śledząc sport, mają ulubioną drużynę i życzą jej jak najlepiej.

Kaczyński Polsce też życzy jak najlepiej ale co z tego że życzy? Pewnie napiszesz że Kaczyński jest upoważniony do kierowania Polską jak najlepiej tak jak Kasiński jest odpowiedzialny za klub. Uważasz że szary polski obywatel, który chce żeby w Polsce było lepiej powinien zaprzestać na "życzeniu" czy powinien chodzić na wybory i płacić podatki?

Awatar użytkownika
mikas
Trener
Posty: 3292
Rejestracja: 27 kwietnia 2003, o 15:01
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#210 Postautor: mikas » 16 lipca 2006, o 12:09

Torsen pisze: i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.

Szkoda tylko ze obrażasz ludzi którzy jeżdzą na wyjazdy gdy nie masz pojęcia jak na tych wyjazdach jest :roll:
MOTOR LUBLIN
Obrazek

Awatar użytkownika
Erwin
Senior
Posty: 666
Wiek: 38
Rejestracja: 4 lutego 2003, o 21:05
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#211 Postautor: Erwin » 16 lipca 2006, o 12:17

Torsen pisze:Ciekaw też jestem, co takiego "fanatyk" widzi w żużlu na najniższym poziomie, co jest zbyt ulotne dla "prostego kibica". Bardzo jestem ciekaw, co to takiego. Mam kilka typów:
- brak umiejętności
- brak sprzętu
- dziadostwo
- indolencja
- żużlowy złom i ludki próbujące go okiełznać


To jest coś czego nie można w żaden sposób nazwać. Wydaję się, że właśnie w tym tkwi twój kompleks. Dla mnie żużel jest żużlem - pasją - dla Ciebie pasją jest tylko żużel na tym najwyższym poziomie w najlepszym wykonaniu - i tu się różni prosty kibic od każdego z kilkunastoosobowej rzeszy użytkowników tego forum.

pozdr.

Awatar użytkownika
Erwin
Senior
Posty: 666
Wiek: 38
Rejestracja: 4 lutego 2003, o 21:05
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#212 Postautor: Erwin » 16 lipca 2006, o 12:21

meesha pisze:[...] na tym cała zabawa polega, że jak się kiedyś trafi na niespodziewane wyjazdowe zwycięstwo to radość z uczestniczenia w tym na żywo jest co najmniej 4-krotnie większa niż z wygranego meczu u siebie :idea: (tzn. tak przypuszczam bo jeszcze mi się nie zdarzyło widzieć zwycięstwa lublinian na wyjeździe :lol: ). Ale może właśnie będzie tak 30 lipca w Krośnie :?:


Potwierdzam ! Radość z wyjazdowego zwycięstwa jest co najmniej 4-krotnie większa niż po zwyecięstwie u siebie. Warto przejechać tysiące kilometrów by być na chociażby tym jednym jedynym spotkaniu.

pozdr.

Awatar użytkownika
Torsen
Trener
Posty: 4807
Rejestracja: 14 października 2005, o 16:24
Lokalizacja: Lublin

#213 Postautor: Torsen » 16 lipca 2006, o 12:38

meesha pisze:Tu chodziło bardziej o to, że nie wszystko w co pakuje się dużo kasy musi być ciekawe (patrz Speedway GP, które w przypadku 4 na 5 turniejów jest nudniejsze niż niejedna runda MDMP czy Puchar MACEC :roll: )

OK, tylko jak siÄ™ to ma do tematu dyskusji?
Przypomnę, że zaczęło się od tego, że "wierni po porażce" to lepsza kategoria kibiców, a pikniki i kibice sukcesu zasługują na pogardę.
Pogarda to za mocne słowo w tym wypadku, w każdym razie "wierni po porażce" regularnie wpłacają do kasy klubu pieniądze za bilet (karnet) i program, podobnie rzecz ma się często z tzw. "piknikami" (po prostu "idą na żużel" nie ważne z kim jedziemy i o co).

A mnie właśnie chodzi o to, że "pogarda" to nie tyle "za mocno powiedziane", ile że to jest powiedziane kompletnie kulą w płot. Kibic sukcesu to normalny kibic. "Wierni po porażce" robią coś ekstra, coś, powiedzmy od razu, irracjonalnego :twisted: , natomiast kibic, który, świadomie wydając pieniądze, wymaga widowiska na poziomie, zasługuje na pełny szacunek. Im szybciej osoby działające za klub to zrozumieją, tym lepiej dla klubu. A wiecznie utyskujący normalnym kibicom "wierni po porażce" na pewno sprawie nie pomagają.
W podsumowaniu sezonu, co roku słychać pewną nutę pretensji, że frekwencja była dużo niższa od zakładanej. Pytanie, co zrobiono, by ją poprawić. Doszły krzesełka, ok. Zdecydowanie poprawiono nagłośnienie. Skompletowano fajny skład. Można więc powiedzieć, że przed bieżącym sezonem zrobiono w tym kierunku naprawdę dużo. Niezrozumiałym jednak pozostaje nadal: dlaczego, za świadomym przyzwoleniem władz Klubu, tor ciągle okalają zasieki, dlaczego przez któryś rok z rzędu nie można doprowadzić toru do stanu używalności, a także, co chyba najważniejsze, dlaczego po raz kolejny w Lublinie zawodnicy o dużym potencjale jadą zdecydowanie poniżej oczekiwań, dlaczego dochodzi ciągle do konfliktów z kierownictwem, a nawet otwartych wojen. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie ma zdecydowany wpływ na słabą frekwencję w Lublinie, bo do dziadowskich warunków na miejscu już wszyscy się chyba przyzwyczaili. Trudno jednak będzie do takiej azji przyciągnąć nowych ludzi, tym bardziej z zerową promocją żużla w mieście. Informacja w gazecie o terminie meczu to nie jest promocja. Żeby zwrócić uwagę ludzi, którzy tej informacji nie szukają, potrzebny jest billboard w centrum, czy przy głównych arteriach i całostronicowa reklama w Wyborczej. No, ale odbiegłem od tematu.
To bardzo źle, że nie używasz słowa kibic w odniesieniu do ludzi, którzy śledząc sport, mają ulubioną drużynę i życzą jej jak najlepiej
OK. Punkt dla Ciebie 8) Przecież można być kibicem Barcelony/Juventusu/Arsenalu/Atletic Bilbao 8) itp. itd. w życiu nie będąc na meczu w/w drużyn. Tylko jaki te kluby mają wymierny pożytek z takiego kibica :?: :roll:

Nie mają, tylko że to nie ma żadnego znaczenia dla faktu bycia kibicem. A rolą klubu jest nawet takiego kibica przyciągnąć. Chodzi więc o to, żeby sprawić, że kiedy np. ja zjawię się raz w życiu w Barcelonie, to kupię bilet na najlepsze miejsce i 10 gadżetów. A zatem, jak piszę od początku, rolą klubu jest przyciągnięcie ludzi na stadion, a nie rolą ludzi jest odwiedzanie go, żeby pomóc drużynie. Jest to po prostu coś, czego nikt nie ma prawa wymagać. A nie można odmawiać szacunku ludziom, którzy nie robią czegoś, czego nie można od nich wymagać. I to jest kwintesencja tego, co chcę przekazać w tej dyskusji.
Ja tam wolę jeździć i obserwować te porażki bo na tym cała zabawa polega, że jak się kiedyś trafi na niespodziewane wyjazdowe zwycięstwo to radość z uczestniczenia w tym na żywo jest co najmniej 4-krotnie większa niż z wygranego meczu u siebie :idea: (tzn. tak przypuszczam bo jeszcze mi się nie zdarzyło widzieć zwycięstwa lublinian na wyjeździe :lol: ).

A widzisz. Ja natomiast byłem na wyjeździe dosłownie kilka razy i widziałem najbardziej spektakularne zwycięstwa ostatnich lat, czyli Rzeszów i Ostrów. Możesz nazwać to kunktatorswem, ja wolę świadomym kibicowaniem. Porażek, zwłaszcza na wyjeździe, nie chce mi się oglądać, więc tego nie robię. I znowu: czy klub może mieć o to do mnie pretensję? Oczywiście, że nie i to nie tylko dlatego, że w Lublinie jestem na każdym meczu, na którym mogę być. W tym sezonie uciekł mi tylko Ostrów, tak jak z resztą i Tobie, jeśli dobrze pamiętam.
mikas pisze:
Torsen pisze: i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.

Szkoda tylko ze obrażasz ludzi którzy jeżdzą na wyjazdy gdy nie masz pojęcia jak na tych wyjazdach jest

Mam pojęcie. Po pierwsze, byłem sam na kilku wyjazdach. Po drugie, czytam Wasze relacje z wyjazdów, gdzie informacji o wypitym alkoholu nie brakuje, po trzecie widzę przyjezdnych kibiców w Lublinie. Pamiętam nawet, jak wierni po porażce kiedyś pobili się między sobą - wiem nawet, kto dostał w nos. Ale jeśli kogoś obraziłem, to oczywiście bardzo przepraszam.
Erwin pisze:To jest coś czego nie można w żaden sposób nazwać.

Wszystko można nazwać.
Wydaję się, że właśnie w tym tkwi twój kompleks.

Mój kompleks? :lol: Z kimś mnie mylisz.
Dla mnie żużel jest żużlem

No cóż, dla mnie też jest żużlem :lol:
- pasją - dla Ciebie pasją jest tylko żużel na tym najwyższym poziomie w najlepszym wykonaniu

Tak, dlatego właśnie od 20 lat chodzę w Lublinie na żużel :) Z wyjątkiem czasów LKŻ, oczywiście. Bo wyjąwszy te czasy, to mamy w Lublinie nieprzerwane pasmo sukcesów i zawody na poziomie Grand Prix.
- i tu się różni prosty kibic od każdego z kilkunastoosobowej rzeszy użytkowników tego forum.

Proponuję nie zabierać się publicznie za psychoanalizę, gdy nie ma się o tym pojęcia, bo można się niechcący skompromitować.

Awatar użytkownika
Erwin
Senior
Posty: 666
Wiek: 38
Rejestracja: 4 lutego 2003, o 21:05
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#214 Postautor: Erwin » 16 lipca 2006, o 12:50

Trudno dyskutować z kimś kto w każdym swoim poście pragnie zaznaczyć swoją wyższość nad innymi.
Jak tylko Kasiński zrezygnuję z pełnionej funkcji to proponuję zacząć działać, masz mój głos ! A wtedy z niecierpliwością będe czekał na sukcesy.

pozdr.

Awatar użytkownika
Torsen
Trener
Posty: 4807
Rejestracja: 14 października 2005, o 16:24
Lokalizacja: Lublin

#215 Postautor: Torsen » 16 lipca 2006, o 12:58

Erwin pisze:Trudno dyskutować z kimś kto w każdym swoim poście pragnie zaznaczyć swoją wyższość nad innymi.

Mowa o mnie? To chyba nie ja nazywam innych "prostymi kibicami" i nie ja wmawiam ludziom kompleksy. Nie ja również stawiam się w roli eksperta, pouczającego żuczków, którzy "nigdy nie mieli nic wspólnego ze sportem". Poza tym, z osobami, o których napisałeś, dyskutuje się niezwykle przyjemnie i łatwo. No chyba, że mają rację ;)
Jak tylko Kasiński zrezygnuję z pełnionej funkcji to proponuję zacząć działać, masz mój głos !

A jesteś w zarządzie? :) Menedżera powołuje zarząd.

meesha
Trener
Posty: 7685
Wiek: 45
Rejestracja: 30 marca 2004, o 23:44
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#216 Postautor: meesha » 16 lipca 2006, o 13:00

W tym sezonie uciekł mi tylko Ostrów, tak jak z resztą i Tobie, jeśli dobrze pamiętam.
O kurka, chyba jestem śledzony :shock: Jak już prowadzisz takie dokładne statystyki mojej obecności na lubelskim stadionie to podpowiadam, że nie byłem obecny również na 1/2 IMP :P

Mam pojęcie. Po pierwsze, byłem sam na kilku wyjazdach. Po drugie, czytam Wasze relacje z wyjazdów, gdzie informacji o wypitym alkoholu nie brakuje
Czy jest coś złego w tym, że dorośli ludzie wypiją parę piw :?: O ile się orientuję nie jest to zabronione... Powiem więcej - na wyjazdach palimy też papierosy :shock: :lol:

po trzecie widzę przyjezdnych kibiców w Lublinie

I na tej podstawie oceniach kibiców lubelskich :?: Poczytaj w wolnej chwili fora innych klubów (np. Gorzów, Gniezno, Ostrów) i opinie o kilbicach z Lublina. Jak znajdziesz jakikolwiek wpis o naszym chamskim czy niekulturalnym zachowaniu to masz u mnie piwo (bezalkoholowe oczywiście :) )

Pamiętam nawet, jak wierni po porażce kiedyś pobili się między sobą - wiem nawet, kto dostał w nos.

No właśnie problem w tym, że ci "wierni" zniknęli ze stadionu tak szybko jak skończyły się zwycięstwa i koniunktura na robienie interesów na trybunach :roll: W Lublinie nie widać ich od 1,5 roku. O wyjazdach nawet nie wspominam...
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?

H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...

Awatar użytkownika
Torsen
Trener
Posty: 4807
Rejestracja: 14 października 2005, o 16:24
Lokalizacja: Lublin

#217 Postautor: Torsen » 16 lipca 2006, o 13:40

meesha pisze:
W tym sezonie uciekł mi tylko Ostrów, tak jak z resztą i Tobie, jeśli dobrze pamiętam.
O kurka, chyba jestem śledzony

Wylewałeś żale na forum, podobnie jak ja, więc zapamiętałem. Ale to naprawdę nic w porównaniu do Twojej umiejętności zapamiętania kewlaru każdego zawodnika.
Mam pojęcie. Po pierwsze, byłem sam na kilku wyjazdach. Po drugie, czytam Wasze relacje z wyjazdów, gdzie informacji o wypitym alkoholu nie brakuje
Czy jest coś złego w tym, że dorośli ludzie wypiją parę piw :?:

Meesha, rozczarowujesz mnie. Po raz kolejny nie odnosisz się do istoty zagadnienia. Czy ja gdzieś napisałem, że to coś złego? Po prostu w żartobliwy sposób próbowałem opisać czego brakuje zaplutemu karłowi reakcji w postaci kibica sukcesu, by mógł zostać uznany za kibica.
po trzecie widzę przyjezdnych kibiców w Lublinie

I na tej podstawie oceniach kibiców lubelskich :?:

Jak wyżej. Czy ja gdziekolwiek wspomniałem o kibicach lubelskich? Rozmawiamy ogólnie o kibicach zaangażowanych i kibicach sukcesu.
Poczytaj w wolnej chwili fora innych klubów (np. Gorzów, Gniezno, Ostrów) i opinie o kilbicach z Lublina.

A rzeszowskie mogÄ™?
Jak znajdziesz jakikolwiek wpis o naszym chamskim czy niekulturalnym zachowaniu to masz u mnie piwo (bezalkoholowe oczywiście :) )

Wolałbym normalne.

Awatar użytkownika
mikas
Trener
Posty: 3292
Rejestracja: 27 kwietnia 2003, o 15:01
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#218 Postautor: mikas » 16 lipca 2006, o 13:54

Torsen pisze:
mikas pisze:
Torsen pisze: i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.

Szkoda tylko ze obrażasz ludzi którzy jeżdzą na wyjazdy gdy nie masz pojęcia jak na tych wyjazdach jest

Mam pojęcie. Po pierwsze, byłem sam na kilku wyjazdach. Po drugie, czytam Wasze relacje z wyjazdów, gdzie informacji o wypitym alkoholu nie brakuje, po trzecie widzę przyjezdnych kibiców w Lublinie. Pamiętam nawet, jak wierni po porażce kiedyś pobili się między sobą - wiem nawet, kto dostał w nos. Ale jeśli kogoś obraziłem, to oczywiście bardzo przepraszam.


Ale nikt nie mówi ze alkoholu nie ma, ale ja np. nie widze nic złego w tym ze w drodze wypije się kilka piw. Na pewno nie są to jednak takie ilości zeby pisac poźniej o ludziach że "przemierzają Polske w pijanym widzie".
Fakt na jednym z pierwszych organizowanych wyjazdów do Gniezna w 2004r.(na którym zreszta akurat nie byłem) była jedna nieprzyjemna sytuacja ale to był jeden wybryk sprowokowany zresztą przez "wiernego po porazce", który od dawna gdy skonczyły się dobre wyniki naszej drużyny nawet w Lublinie się na stadionie nie pojawia. Nigdy wiecej taka sytuacja się nie powtórzyła i nie może Ci ona przesłonic całej reszty wyjazdów podczas których była świetna atmosfera (między innymi dlatego,że organizatorzy tych wyjazdów wyciągneli z tamtego zajscia odpowiednie wnioski i robią wszystko żeby takich sytuacji unikać co na razie im się bardzo dobrze udaje). Pisanie bzdur o "pijanym widzie" jest poprostu nie na miejscu, bo tworzysz jakieś nieprawdziwe obrazy które mogą ludzi jeżdzących na wyjazdy najnormalniej w świecie urazić, szczególnie gdy przedstawia się ich tak na forum publicznym. Pewnie nie jedna osoba byłaby skłonna w to uwierzyć i juz wyobraza sobie autokar pijaków którzy z niego wychodza ledwo trzymając się na nogach :roll:
MOTOR LUBLIN
Obrazek

meesha
Trener
Posty: 7685
Wiek: 45
Rejestracja: 30 marca 2004, o 23:44
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#219 Postautor: meesha » 16 lipca 2006, o 14:05

Meesha, rozczarowujesz mnie. Po raz kolejny nie odnosisz siÄ™ do istoty zagadnienia.
Przyznaję szczerze, że już sam nie wiem o czym my tu dyskutujemy :) I co jest istotą zagadnienia :? Tak więc chyba trzeba kończyć :idea:
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?

H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...

Awatar użytkownika
mikas
Trener
Posty: 3292
Rejestracja: 27 kwietnia 2003, o 15:01
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#220 Postautor: mikas » 16 lipca 2006, o 14:07

meesha pisze:
Meesha, rozczarowujesz mnie. Po raz kolejny nie odnosisz siÄ™ do istoty zagadnienia.
Przyznaję szczerze, że już sam nie wiem o czym my tu dyskutujemy :) I co jest istotą zagadnienia :? Tak więc chyba trzeba kończyć :idea:


To podobnie jak ja :D
Ktoś napisał jakąś głupote o "kibicach sukcesu" czy tam innych, Torsen uznał to za jakies wywyższanie się przez innych i poszłooooo :wink: Ale o co tak naprawde jest walka to ja też do konca nie wiem ;) Każdy generalnie kibicuje jak chce, ale jak dla mnie z jednym wyjątkiem: gwizdanie na reprezentantów swojego klubu według mnie to jest przesada :evil: (oczywiscie Torsen nie musisz siię z tym zgadzać ;) )
MOTOR LUBLIN
Obrazek

Awatar użytkownika
bkapusta
Trener
Posty: 2778
Rejestracja: 24 listopada 2002, o 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

#221 Postautor: bkapusta » 16 lipca 2006, o 17:30

Lublin_Fan pisze:Torsen nie potrafi zrozumieć, że są ludzie, którzy prawdziwie uwielbiają ten sport i będą chodzić bez względu na szczebel rozgrywek. I nie ma to nic wspólnego z masochizmem. To jest zwykłe uwielbienie żużla, atmosfery, dzwięku motocykli, dostrzeganie prawdziwej nienapakowanej presją i pieniędzmi sportowej walki (bardzo lubię i kibicuje Krosnu). Druga liga również jest bardzo ciekawa. Fajne składy Poznania, Gdańska, Opola. Do tego Daugavpils z rewelacyjnymi Łagutą i Poudżuksem. Reprezentacja Węgier w barwach Miszkolca czy fenomen Piotra Dyma w Równem. Zaskakujące wyniki. Tam się dzieje naprawde bardzo dużo!

Natomiast jeżeli dla kogoś żużel kończy się na górnej czwórce pierwszej ligi to współczuje powierzchowności, która jednocześnie dowodzi o wąskich żużlowych horyzontach delikwenta.


Pozdr.


O tu sie z kolega zgodze. Jasne fajnie jest ogladac swiatowa czolowke na najlepszym sprzecie w szalenczych atakach. Ale... Ale jesli ktos poprostu ma "zuzel" w sobie to chce slyszec ten dzwiek, czuc zapach, sciskac kciuki przy kazdym starcie... Taki ktos jest wstanie cieszyc sie nawet II liga. Ja osobiscie moglbym. Bez atmosfery zuzlowego meczu, nawet na II ligowym/amatorskim poziomie byloby ciezko ;-)
Póki stać mnie będę szalał,
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.

meridol

#222 Postautor: meridol » 16 lipca 2006, o 18:13

na mecze zuzlowe chodze zawsze i bez wzgledu na ktora liga bedzie bede chodzil... chocby po to zeby poczuc ten zapach i warkot motocykli... ci ktorzy chodza pomimo slabego poziomu i slabej postawy druzyny sa fanatykami zuzla i tyle. a torsen widocznie nie jest chory na zuzel i tyle.
natomiast co do wyjazdow autokarowych to mam podobne zdanie do torsena... nawet nie wiem czy ta atmosfera jest taka super... kilku "twardzieli" na koncu autokaru ktorzy sa dumni jak ukradna flage na stacji benzynowej, cos tam pokrzycza i co 5 minut trzeba stawac zeby jeden z drugim zrobili siku...

Awatar użytkownika
Gelo
Leszek Demski
Posty: 15473
Rejestracja: 23 września 2002, o 12:11
Lokalizacja: Lublin

#223 Postautor: Gelo » 16 lipca 2006, o 23:27

Powiem szczerze - starałem sie przebrnąć przez dyskusję ale nie wiem o co chodzi. Byłem na kilku wyjazdach autokarowych - siedziałem i z przodu i z tyłu i nie przeżywam tego jak żaba okres. Mam nieodparte wrażenie, że dyskusje na temat "dobry kibic zły kibic" - biorą się z tego, że drużyna cieniuje. Łatwiej jest porozumieć się członkom Fan klubu i "niedzielnym kibicom" jak drużyna walczy o najwyższe cele. Póki tego nie ma będziemy zajmować sie tematami zastępczymi typu kto jest większym kibicem, kiedy odbierać szaliki, jaką muzę puszczać na stadionie i dlaczego nie ma dmuchanych band.

lubjap
Posty: 2
Rejestracja: 27 października 2005, o 15:47
Lokalizacja: Lublin

#224 Postautor: lubjap » 17 lipca 2006, o 16:08

A co siÄ™ dzieje z Piotrem Åšwistem :D :D :D :D :D
bo nie jestem na bieżąco :oops: :oops: :oops: :oops:

Awatar użytkownika
Smirnek
Senior
Posty: 565
Rejestracja: 7 października 2004, o 20:49
Lokalizacja: Czechów!
Kontakt:

#225 Postautor: Smirnek » 17 lipca 2006, o 16:11

Pan Świst jest kontuzjowany. Zrobił se to na motocrossie :?