Przeczytałem ostatnio bardzo ciekawą książkę na temat lubelskiego żużla... i nasuwa mi się jedna myśl - jeśli drużyna chce cokolwiek osiągnąć w żużlu trzeba szkolić młodzież. Tylko właśnymi wychowankami jesteśmy w stanie coś zwojować w tym sporcie. Co najciekawsze, z młodzieżą w Lublinie zawsze było nieźle...
Przykładem może być Bydgoszcz, czy Toruń - drużyny które w dużej mierze dzięki swojej młodzieży walczą w ekstralidze oraz Gorzów - czołowa drużyna 1 ligi, której młodzieżowcy z powodzeniem startują w innych drużynach.
Zastanawiam się, co by się stało jakbyśmy awansowali w zeszłym roku do ekstraligi... z pewnością trzeba byłoby się wzmocnić, a ja potencjalnych wzmocnień nie widzę, bo wiadome było, że Drabik wybrałby, nawet za mniejsze pieniądze, Czestochowę, a poza nim nie było na rynku zawodników, którzy mogliby być pewnym wzmocnieniem w lubelskiej drużynie. Trzeba było by też zakontraktować juniora... ale jak Wrocławiowi się to nie udało, to jak biednemu Lublinowi miało by się to udać ? Przypuszczam, że byśmy z hukiem spadli z ekstraligi, a wtedy sytuacja mogła by być dużo gorsza od obecnej...
Obecnie praktycznie nie mamy szkółki. Klimek w przyszłym roku będzie pewnie podstawowym juniorem, a na pozostałych przyjdzie nam poczekać dobrych kilka lat aż uzyskają odpowiedni wiek i umiejętności żeby startować w lidze.
Chyba trzeba się pogodzić, że przez kilka najbliższych lat nie można liczyć na sukcesy...
