istred pisze:2. Dług wobec Darka był dużo mniejszy nie 5 tys.
4. Klub Darkowi zalegał najmniej spośród wszystkich zawodników TŻ-tu.
2 i 4 punkt - Tym bardziej nie było powodów żeby nie jechał na mecz.
Groszowe zaległości, wyplacone grube dziesiątki tysięcy złotych. Czy tak naprawdę źle mu było w lubelskim zespole ?? Śmiem wątpić.
Mi osobiście byłoby wstyd gdybym zarabiał 20 000 miesięcznie i przyszedł do szefa prosić o tysiąc złotych. Do tego należy dodać szantaż typu "jak nie dostane to do Gdańska mogę nie dojechać". Kogoś takiego wyrzuciłbym od razu z biura.
Jakiś Ty zabawny.Troche kultury jeszzce nikomu nie zaszkodziło...
Poczucia humoru nie mam w najmniejszym stopniu, ale kultury troszkę jeszcze mam i nie mówie od razu na Ty nieznajmym. Mogłabyś pobrać przykład z kolegi PRT, który bardzo elgancko wybrnął z sytuacji.
A kto powiedział, ze w nic nie zainwestował? Czy Ty znim rozmawiałeś? Cy wiesz jak naprawde było? Idź porozmawiaj z nim. Umiecie tylko narzekac, ale czy którys poszedł, pogadał z Darkiem? uwierzcie, ze Darek nalezy do takiej grupy ludzi, ze z miła chęcia powiedziałby jak jest z jego sprzetem. Szkoda do Was wogóle gadać, bo przeciez (to ciagle bede podkreslac) tutaj nieliczni maja racje...
Nie znam osobiście Dariusza Śledzia. Może dlatego że ze młodszymi od siebie nie za bardzo potrafię rozmawiać, a może dlatego, że nie jestem ładną nastolatką z wytrzeszczonymi oczyma skierowanymi w postać Dariusza Śledzia jak w Świety Obrazek.
Moje opinie podparte są argumentami zawartymi w lubelskiej prasie i koleżeńskimi kontaktami z osobami z otoczenia klubu. I bardziej wierzę w informacje klubowe, niż subiektywną opinię zawodników. Skoro miłościwie nam panujący dyrektor Siwek mówi, że Śledź nie wykorzystał odpowiednio funduszów przeznaczonych na zakup sprzętu to nie widze podstaw żeby mu nie wierzyć. Tym bardziej, że mają one poparcie w praktyce. Darek Śledź niczym nie przypomina zawodnika z zeszłego sezonu, kiedy to dysponując nowymi silnikami, wygrywał dla nas wiele biegów. Więc ze sprzętem tak różowo jak Ci sie wydaje nie jest.
Kolejna sprawa. Nie smiem wątpić, że Darek chętnie o tym wszystkim opowiada. Jest to nader "komunikacyjny" żużlowiec. Pomijam to, że jest mistrzem w laniu wody, oraz wciskaniu kitu kibicom.
Szkoda, że karierę przyszło mu skończyć w taki sposób. Jednak za to może winić jedynie siebie.
Pozdrawiam