Rozumiem, że można się czepiać prezesa o różne rzeczy od tego, że poprzedni sezon zakończył z długiem (co przy deklarowaniu "jaki to nasz klub wypłacalny nie jest" uważam za największą porażkę), nie załatwił większego wsparcia sponsorów, braku założenia S.A. , beznadziejnej sytuacji szkółki, wypowiedzi prezesa ,itd, itp...
ale...
Insynuowanie, że prezes specjalnie pozbył się Miśkowiaka i Borowicza, bo taką miał strategie uważam za niedorzeczne, żeby nie powiedzieć dostadniej - debilne. Po pierwsze, żeby się jakiegoś zawodnika "pozbyć" trzeba mieć z nim podpisaną umowę na dany sezon, a czy nam się podoba czy nie większość umów w żużlu podpisywana jest na rok ( i to nie tylko w złym Lublinie). Zawodnik przed sezonem jest "wolnym strzelcem" i sam wybiera z jakim klubem podpisze kontrakt. Nie trzeba być wybitnym ekonomistą czy też matematykiem, żeby stwierdzić, że budżet Gdańska na poziomie ok. 5mln (o Tarnowie nie wspominając) jest "nieco" wyższy od naszego . Zawodnicy poprostu wybrali oferty, które były dla nich korzystniejsze finansowo. Również żałuje, że w naszym klubie nie podpisali Miśkowiek, Stachyra czy też Borowicz. Jednak co miał zrobić nasz klub? Przebić oferte Gdańska (Tarnowa) obiecując wirtualną kasę?