GKM Grudziądz - Motor Lublin 09.05.2025 20:30
Re: GKM Grudziądz - Motor Lublin 09.05.2025 20:30
Wszystko spoko, ale FIAłkowski, nie FIJA- ;)
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Re: GKM Grudziądz - Motor Lublin 09.05.2025 20:30
Flagg, no i właśnie ostatnie zdanie jest tu kluczem. Można dać Tarasience i 5 mln za sezon, ale pewnego poziomu on nie przeskoczy. I skoro płaci się dużo przeciętniakom to problem naiwności działaczy. Fiałkowski bawi się w Komarnickiego i chyba myśli, że publiczne zruganie zrobi z przeciętniaków gości na medale IMŚ
Re: GKM Grudziądz - Motor Lublin 09.05.2025 20:30
Flagg, i tak i nie.
Faktycznie temat toru jest często nadużywany - głównie przez komentatorów, bo zawodnicy chyba już wyłapali, że nie wypada się w ten sposób tłumaczyć.
Jednak z drugiej strony toru nie można bagatelizować. To nie jest boisko piłkarskie czy hala. Nawierzchnia toru w żużlu, a w zasadzie odczytanie tego toru i umiejętność dopasowania się do niego ma często bardzo istotne znaczenie dla wyniku. Gospodarze często mają z tym trudniej, bo z góry zakładają jak tor powinien się zachowywać (to co wielokrotnie przerabiali na treningach), jeśli tor zmienia się niestandardowo to gospodarze zaczynają błądzić. Dla gości, którzy do tematu podchodzą z czystą głową wydaje się to łatwiejsze. Przecież wielokrotnie byliśmy świadkiem takiej sytuacji w Lublinie - dawno temu.
Oczywiście zgadzam się, że żużlowcy to profesjonaliści i powinni potrafić dopasować się do każdych warunków, ale trzeba spojrzeć na rzeczywistość i niewielu jest zawodników, którzy potrafią się dopasować do absolutnie każdych warunków.
A Lublin...? Nie jest tu najlepszym przykładem, bo po pierwsze drużyna ma taką moc, że nawet niedopasowana do swojego toru jest w stanie wygrać z każdym, a po drugie tor w Lublinie jest względnie stabilny. Właśnie o to zatroszczył się Kępa w pierwszych latach prowadzenia klubu.
Faktycznie temat toru jest często nadużywany - głównie przez komentatorów, bo zawodnicy chyba już wyłapali, że nie wypada się w ten sposób tłumaczyć.
Jednak z drugiej strony toru nie można bagatelizować. To nie jest boisko piłkarskie czy hala. Nawierzchnia toru w żużlu, a w zasadzie odczytanie tego toru i umiejętność dopasowania się do niego ma często bardzo istotne znaczenie dla wyniku. Gospodarze często mają z tym trudniej, bo z góry zakładają jak tor powinien się zachowywać (to co wielokrotnie przerabiali na treningach), jeśli tor zmienia się niestandardowo to gospodarze zaczynają błądzić. Dla gości, którzy do tematu podchodzą z czystą głową wydaje się to łatwiejsze. Przecież wielokrotnie byliśmy świadkiem takiej sytuacji w Lublinie - dawno temu.
Oczywiście zgadzam się, że żużlowcy to profesjonaliści i powinni potrafić dopasować się do każdych warunków, ale trzeba spojrzeć na rzeczywistość i niewielu jest zawodników, którzy potrafią się dopasować do absolutnie każdych warunków.
A Lublin...? Nie jest tu najlepszym przykładem, bo po pierwsze drużyna ma taką moc, że nawet niedopasowana do swojego toru jest w stanie wygrać z każdym, a po drugie tor w Lublinie jest względnie stabilny. Właśnie o to zatroszczył się Kępa w pierwszych latach prowadzenia klubu.
Re: GKM Grudziądz - Motor Lublin 09.05.2025 20:30
Istred, i tak i nie. :)
Lublin jest dobrym przykładem. Dream team to my mamy dopiero od 2023 roku. I co ciekawe, ten dream team rozpoczął swoja działalność przy Z5 od porażki. A wcześniej mieliśmy serię 28 spotkań, z których przegraliśmy jedno. Mając w składzie Miesiaca, Jamroga, Buczkowskiego, Zagara czy Trofimova.
Czy tor w Lublinie jest stabilny? Sami nasi zawodnicy mówią, że jest trudny w dopasowaniu. Gdyby faktycznie był tak stabilny jak piszesz, to przeciwnicy raczej nie mieliby takich problemów na nim. Poza tym jaki by nie był, jechaliśmy na nim mecze w rożnych temperaturach, po opadach, po plandece, która była zdejmowana tuż przed meczem. I problemów nie było. Jasne, pojedyncze sytuacje się zdarzały, jak choćby właśnie słynny mecz ze Spartą w 2023, gdzie po zimie tor był faktycznie zupełnie inny i kompletnie niepodobny do czegokolwiek co mieliśmy w Lublinie. Ale nawet wtedy, jadąc z najmocniejszym przeciwnikiem jakiego można było wtedy mieć, byliśmy w grze do samego końca. To nie tak, ze Sparta nas zmiotła. Mecz skończył się 44-46.
Dla mnie to tłumaczenie jest po prostu okropnie nadużywane. Jak najbardziej rozumiem, że może się zdarzyć takie spotkanie raz na jakiś czas. Zdarza się Zmarzlikowi, zdarza się Łagucie, zdarza się Emilowi i innym. Tylko od nich nigdy nie słyszałem, żeby mówili "bo tor był inny". Tylko mówią wprost, ze nie dali rady, nie działały ustawienia, nie byli w stanie znaleźć tych poprawnych. I nie ma w tym nic dziwnego i złego. To tylko ludzie, a te motocykle są w obecnych czasach tak czułe, ze łatwiej jest zrobić błąd, niż go nie zrobić. Ale permanentne zwalanie winy na tor, gdzie wina leży w tym, ze nie potrafisz po prostu tego sprzętu ustawić, jest po prostu słabe. A już przyznanie, ze przeciwnik był po prostu lepszy i szybszy to biały kruk w tej dyscyplinie.
Lublin jest dobrym przykładem. Dream team to my mamy dopiero od 2023 roku. I co ciekawe, ten dream team rozpoczął swoja działalność przy Z5 od porażki. A wcześniej mieliśmy serię 28 spotkań, z których przegraliśmy jedno. Mając w składzie Miesiaca, Jamroga, Buczkowskiego, Zagara czy Trofimova.
Czy tor w Lublinie jest stabilny? Sami nasi zawodnicy mówią, że jest trudny w dopasowaniu. Gdyby faktycznie był tak stabilny jak piszesz, to przeciwnicy raczej nie mieliby takich problemów na nim. Poza tym jaki by nie był, jechaliśmy na nim mecze w rożnych temperaturach, po opadach, po plandece, która była zdejmowana tuż przed meczem. I problemów nie było. Jasne, pojedyncze sytuacje się zdarzały, jak choćby właśnie słynny mecz ze Spartą w 2023, gdzie po zimie tor był faktycznie zupełnie inny i kompletnie niepodobny do czegokolwiek co mieliśmy w Lublinie. Ale nawet wtedy, jadąc z najmocniejszym przeciwnikiem jakiego można było wtedy mieć, byliśmy w grze do samego końca. To nie tak, ze Sparta nas zmiotła. Mecz skończył się 44-46.
To jest argument, który pojawia się od zawsze i ja go nie kupuję. Skoro widzisz, że tor jest inny niż był na treningach, to po jaką cholerę brniesz z ustawieniami, które testowałeś na innym torze? Przecież to Ty masz na tym torze odjechane setki okrążeń w przeróżnych warunkach. To Ty powinieneś mieć wiedzę, jakie ustawienia zastosować, a nie mający "czysta głowę" zawodnik gości. I ok, jak najbardziej może się zdarzyć, że jeden/dwa wyścigi Ci nie wyjdą. Zdarza się każdemu. Wręcz jest to normalne, bo nie da się przecież tego wyliczyć w excelu, dopasowanie robisz trochę na czuja. Ale jeśli błądzisz cały mecz, albo cały sezon? W Częstochowie przez 4 czy tam 5 lat słyszeliśmy niemal co mecz, że tor zaskoczył gospodarzy. Dziwnym trafem nie zaskakiwał tylko jednego zawodnika.Gospodarze często mają z tym trudniej, bo z góry zakładają jak tor powinien się zachowywać (to co wielokrotnie przerabiali na treningach), jeśli tor zmienia się niestandardowo to gospodarze zaczynają błądzić. Dla gości, którzy do tematu podchodzą z czystą głową wydaje się to łatwiejsze.
Dla mnie to tłumaczenie jest po prostu okropnie nadużywane. Jak najbardziej rozumiem, że może się zdarzyć takie spotkanie raz na jakiś czas. Zdarza się Zmarzlikowi, zdarza się Łagucie, zdarza się Emilowi i innym. Tylko od nich nigdy nie słyszałem, żeby mówili "bo tor był inny". Tylko mówią wprost, ze nie dali rady, nie działały ustawienia, nie byli w stanie znaleźć tych poprawnych. I nie ma w tym nic dziwnego i złego. To tylko ludzie, a te motocykle są w obecnych czasach tak czułe, ze łatwiej jest zrobić błąd, niż go nie zrobić. Ale permanentne zwalanie winy na tor, gdzie wina leży w tym, ze nie potrafisz po prostu tego sprzętu ustawić, jest po prostu słabe. A już przyznanie, ze przeciwnik był po prostu lepszy i szybszy to biały kruk w tej dyscyplinie.
Motor 2024: 1.Holder 2.Cierniak 3. Lindgren 4.Kubera 5.Zmarzlik 6.Przyjemski 7.Bańbor 8.Jaworski
Re: GKM Grudziądz - Motor Lublin 09.05.2025 20:30
I tak i nie ;)
Generalnie się zgadzamy, to zwalanie winy na tor jest często nadużywane. Niestety środowisko żużlowe jest na tyle małe i wszyscy się znają, dlatego nikomu nie chce przez gardło przejść, że jakiś zawodnik jest po prostu słabszy i nie poradził sobie z mocniejszymi rywalami. Ale tak jest od zawsze i wszędzie. Pewne, oczywiste wytłumaczenia są nieakceptowane, bo nie pasują do przyjętej tezy (skąd my to znamy... fakty przeczą tezie? Trzeba zmanipulować fakty ;) ). Stąd teza brzmi - Tarasienko to niezły żużlowiec? Przegrywa z Cierniakiem czy Holderem? ...skoro zawodnik jest niezły, to z łatwością winę można przerzucić na tor. Jest to łatwiejsze niż przyznanie wprost, że przeciwnik był po prostu lepszy.
Z torem w Lublinie jest też tak, że on jest zagadką również dla gości i to im jest się do niego jeszcze trudniej dopasować. Ja pamiętam takie mecze jak z Gdańskiem w I lidze albo z Włókniarzem, w których nasi męczyli się okropnie. Albo sięgając jeszcze dużo dalej (ale przykład jaskrawy) - Rzeszów 2003? Przyjeżdża rywal, który nie jest faworytem, sędzia ubija tor i Motor kończy się coś około 37 pkt. Przeciętny T.Rempała robi blisko kompletu. Kilka lat później 2010? pierwszy mecz sezonu, przyjeżdża Łódź i młodziutki S.Gustafsson jest nie do złapania. Jak to inaczej wytłumaczyć niż świetne dopasowanie do toru? Przecież żaden z tych zawodników to nawet nie jest/był porządny żużlowiec.
Nie pytaj mnie dlaczego tak jest, nie mam pojęcia. Ja na żużlu się nie znam, nigdy tego sportu nie uprawiałem, nie mam pojęcia o ustawieniach motocykla. Natomiast obserwuję rzeczywistość i jeśli nawet nie pasuje ona do moich założeń (też uważam za logiczne, że każdy zawodnik ma takie same możliwości dopasowania się do toru) to jednak nie próbuję zakrzywiać rzeczywistości tylko przyznaję, że po prostu nie wiem dlaczego tak właśnie jest. Tak jak w tym przypadku - widzę jak jest, a dlaczego? Nie mam pojęcia.
Z Częstochową też świetny przykład? Na domowym torze zawodnicy jechali fatalnie. Na wyjeździe? Bardzo groźny przeciwnik. Dlaczego tak było? Zawodnicy ci sami, motocykle te same... różny był jedynie tor. Logika podpowiada, że jeżeli jest jedna zmienna, a pozostałe czynniki te same to za różnicę odpowiada właśnie ta zmienna, czyli tor. Dlaczego? Znów - nie mam pojęcia. Mogę snuć przypuszczenia na podstawie własnych wyobrażeń, ale kompetentny do wytłumaczenia tego jest kto inny.
Generalnie się zgadzamy, to zwalanie winy na tor jest często nadużywane. Niestety środowisko żużlowe jest na tyle małe i wszyscy się znają, dlatego nikomu nie chce przez gardło przejść, że jakiś zawodnik jest po prostu słabszy i nie poradził sobie z mocniejszymi rywalami. Ale tak jest od zawsze i wszędzie. Pewne, oczywiste wytłumaczenia są nieakceptowane, bo nie pasują do przyjętej tezy (skąd my to znamy... fakty przeczą tezie? Trzeba zmanipulować fakty ;) ). Stąd teza brzmi - Tarasienko to niezły żużlowiec? Przegrywa z Cierniakiem czy Holderem? ...skoro zawodnik jest niezły, to z łatwością winę można przerzucić na tor. Jest to łatwiejsze niż przyznanie wprost, że przeciwnik był po prostu lepszy.
Z torem w Lublinie jest też tak, że on jest zagadką również dla gości i to im jest się do niego jeszcze trudniej dopasować. Ja pamiętam takie mecze jak z Gdańskiem w I lidze albo z Włókniarzem, w których nasi męczyli się okropnie. Albo sięgając jeszcze dużo dalej (ale przykład jaskrawy) - Rzeszów 2003? Przyjeżdża rywal, który nie jest faworytem, sędzia ubija tor i Motor kończy się coś około 37 pkt. Przeciętny T.Rempała robi blisko kompletu. Kilka lat później 2010? pierwszy mecz sezonu, przyjeżdża Łódź i młodziutki S.Gustafsson jest nie do złapania. Jak to inaczej wytłumaczyć niż świetne dopasowanie do toru? Przecież żaden z tych zawodników to nawet nie jest/był porządny żużlowiec.
Nie pytaj mnie dlaczego tak jest, nie mam pojęcia. Ja na żużlu się nie znam, nigdy tego sportu nie uprawiałem, nie mam pojęcia o ustawieniach motocykla. Natomiast obserwuję rzeczywistość i jeśli nawet nie pasuje ona do moich założeń (też uważam za logiczne, że każdy zawodnik ma takie same możliwości dopasowania się do toru) to jednak nie próbuję zakrzywiać rzeczywistości tylko przyznaję, że po prostu nie wiem dlaczego tak właśnie jest. Tak jak w tym przypadku - widzę jak jest, a dlaczego? Nie mam pojęcia.
Z Częstochową też świetny przykład? Na domowym torze zawodnicy jechali fatalnie. Na wyjeździe? Bardzo groźny przeciwnik. Dlaczego tak było? Zawodnicy ci sami, motocykle te same... różny był jedynie tor. Logika podpowiada, że jeżeli jest jedna zmienna, a pozostałe czynniki te same to za różnicę odpowiada właśnie ta zmienna, czyli tor. Dlaczego? Znów - nie mam pojęcia. Mogę snuć przypuszczenia na podstawie własnych wyobrażeń, ale kompetentny do wytłumaczenia tego jest kto inny.
Re: GKM Grudziądz - Motor Lublin 09.05.2025 20:30
istred pisze:(...)Albo sięgając jeszcze dużo dalej (ale przykład jaskrawy) - Rzeszów 2003? Przyjeżdża rywal, który nie jest faworytem, sędzia ubija tor i Motor kończy się coś około 37 pkt. Przeciętny T.Rempała robi blisko kompletu. Kilka lat później 2010? pierwszy mecz sezonu, przyjeżdża Łódź i młodziutki S.Gustafsson jest nie do złapania. Jak to inaczej wytłumaczyć niż świetne dopasowanie do toru? Przecież żaden z tych zawodników to nawet nie jest/był porządny żużlowiec.
Dwie różne sytuacje. Jeżeli dobrze pamiętam, to Tomek Rempała - jeden z bardziej imponujących jego występów w Lublinie - walnął kiedyś u nas chyba ze 17pkt dzięki temu, że po starcie przedłużał metr-dwa prostą kiedy rywale już się składali i w szczycie pierwszego łuku zawsze był pierwszy. Ale czy to było z Rzeszowem to nie mam pewnośći, coś mi się majaczy Gniezno, ale pewności nie mam, tyle lat minęło. A Simon z Łodzią - wystarczyło max wzmocnić motocykle tak jak to zrobił Gustafsson czy Denis Sajfutdinow i na tamtym bardzo przyczepnym torze można było mijać naszych z 4. pozycji i bić rekordy toru. Plus trochę odwagi i pary w rękach rzecz jasna żeby to się udało.
Mini-zuzel w Lublinie i mamy co roku swojego Hliba a moze nawet Jonssona!