#2289 Postautor: Klops1 » 4 września 2020, o 20:33
Generalnie to w interesie Włókniarza chyba byłby walkower.
Wtedy mogliby zagrać w syndrom oblężonej twierdzy - wszyscy przeciwko nam, a Misio przecież dobrze chciał, więc jak to?
Bo co tak naprawdę zrobił Swiacik?
Otworzył głęboko tor, dosypał materiału doskonale wiążącego wodę i dopuścił, że mu to zalało.
Jedyną opcją żeby to teraz uratować jest... ponowne otwarcie toru - żeby słońce oraz wiatr zrobiły robotę wysuszając materiał, przemieszanie i ubicie.
Byłem przekonany, że te kilka dni ciepła pod koniec sierpnia wystarczą, ale jeśli dziś nie pojechali to znaczy że tam dalej jest dramat. Patrząc w prognozy nie wygląda to optymistycznie, nie widzę możliwości żeby ktoś zaryzykował otwarcia toru żeby to przeschło, a bez tego w tym roku w Częstochowie już nie pojedziemy.
Podobno teraz jeżdżą i ubijają, polewaczki, osobówki, nawet bus Madsena. Żeby zabezpieczyć tor przed kolejnymi opadami - spoko, ale z przygotowaniem toru do zawodów to nie ma związku żadnego.
Wystarczające ubicie tego toru przy zbyt dużej wilgotności materiału jest po prostu fizycznie niemożliwe.
Cieślak miał rację.
A jeśli chodzi o te kolejne kompromitacje, to szczerze powiem że mi to nie bardzo przeszkadza.
Od razu zaznaczam, że nie traktuję tego sportu czysto poważnie :)
Akceptuję to, że poza emocjami czysto sportowymi i związaną z tym rywalizacją, mamy Misia który własnoręcznie orze własny tor we wrześniu i jeszcze się tym chwali, mamy Mrożka który robi wszystko źle, ale sam nie widzi czegokolwiek co mógłby zrobić lepiej, mamy te wszystkie rozdzielnie, rozpadające się tory w Grudziądzu.
Tym bardziej jest to zabawne, że wszyscy udają 100% profesjonalizm i jest generalnie olbrzymie parcie żeby być poważną dyscypliną sportu.
Ostatnio zmieniony 4 września 2020, o 20:42 przez
Klops1, łącznie zmieniany 1 raz.