14.07.2006: Motor Lublin - Gtz Grudziadz
Erwin pisze:I tu jest ta różnica, fanatyk potrafi w żużlu na najniższym ligowym poziomie dojrzeć to czego prosty kibic nie jest w stanie zobaczyć.
Prosty kibic? Masz kogoś konkretnego na myśli, czy tak tylko sobie piszesz?
Ciekaw też jestem, co takiego "fanatyk" widzi w żużlu na najniższym poziomie, co jest zbyt ulotne dla "prostego kibica". Bardzo jestem ciekaw, co to takiego. Mam kilka typów:
- brak umiejętności
- brak sprzętu
- dziadostwo
- indolencja
- żużlowy złom i ludki próbujące go okiełznać
Jeśli miałeś na myśli cokolwiek z powyższej listy, to zapewniam Cię, że "prosty kibic" dostrzega to równie dobrze, jak fanatyk, a być może nawet lepiej, bo potrafi z tego wyciągać wnioski. Zapachy i odgłosy dla "prostego kibica" to za mało, bo on jest wymagający. I dobrze. Może dzięki temu nie nazwiesz go więcej "prostym".
Torsen, to może inaczej...
Czy za znawcę kina może uważać sie ten kto ogląda tylko wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje bo reszta to "dziadostwo"
Czy za znawcę teatru może uważać się ten, kto oglądą tylko i wyłącznie spektakle grane na Broadway'u bo reszta to "dziadostwo"
Czy za znawcę muzyki może uważać się ten, kto słucha tylko i wyłącznie Mozarta i Bacha bo reszta to "dziadostwo"
wreszcie...
Czy za znawcę żużla może uważać się ten kto ogląda tylko Grand Prix, DPŚ i Ekstraligę bo reszta to "dziadostwo"
Chcesz wykreować na eksperta siebie i Tobie podobnych widzów (celowo nie używam słowa "kibiców") tylko nie wiem po co... Niech widz pozostanie widzem a kibicom pozwól być kibicami
Czy za znawcę kina może uważać sie ten kto ogląda tylko wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje bo reszta to "dziadostwo"
Czy za znawcę teatru może uważać się ten, kto oglądą tylko i wyłącznie spektakle grane na Broadway'u bo reszta to "dziadostwo"
Czy za znawcę muzyki może uważać się ten, kto słucha tylko i wyłącznie Mozarta i Bacha bo reszta to "dziadostwo"
wreszcie...
Czy za znawcę żużla może uważać się ten kto ogląda tylko Grand Prix, DPŚ i Ekstraligę bo reszta to "dziadostwo"
Chcesz wykreować na eksperta siebie i Tobie podobnych widzów (celowo nie używam słowa "kibiców") tylko nie wiem po co... Niech widz pozostanie widzem a kibicom pozwól być kibicami
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
- Lublin_Fan
- Zawodowiec
- Posty: 1369
- Rejestracja: 26 sierpnia 2002, o 18:10
- Lokalizacja: Lublin
Torsen nie potrafi zrozumieć, że sÄ… ludzie, którzy prawdziwie uwielbiajÄ… ten sport i bÄ™dÄ… chodzić bez wzglÄ™du na szczebel rozgrywek. I nie ma to nic wspólnego z masochizmem. To jest zwykÅ‚e uwielbienie żużla, atmosfery, dzwiÄ™ku motocykli, dostrzeganie prawdziwej nienapakowanej presjÄ… i pieniÄ™dzmi sportowej walki (bardzo lubiÄ™ i kibicuje Krosnu). Druga liga również jest bardzo ciekawa. Fajne skÅ‚ady Poznania, GdaÅ„ska, Opola. Do tego Daugavpils z rewelacyjnymi ÅagutÄ… i Poudżuksem. Reprezentacja WÄ™gier w barwach Miszkolca czy fenomen Piotra Dyma w Równem. ZaskakujÄ…ce wyniki. Tam siÄ™ dzieje naprawde bardzo dużo!
Natomiast jeżeli dla kogoś żużel kończy się na górnej czwórce pierwszej ligi to współczuje powierzchowności, która jednocześnie dowodzi o wąskich żużlowych horyzontach delikwenta.
Pozdr.
Natomiast jeżeli dla kogoś żużel kończy się na górnej czwórce pierwszej ligi to współczuje powierzchowności, która jednocześnie dowodzi o wąskich żużlowych horyzontach delikwenta.
Pozdr.
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2006, o 00:37 przez Lublin_Fan, łącznie zmieniany 1 raz.
na szczescie nie wszyscy maja takie podejscie jak torsen. gdyby tak podchodzono do sprawy, zuzel bylby sportem marginalnym tak jak we wloszech. dzieki bogu sa ludzie ktorzy mimo "dziadostwa" staraja sie o lepsze jutro. gdyby dali sobie spokoj zuzel nie odbilby sie od dna, a na takim dnie byl w wiekszosci polskich miast. Na czele z wroclawiem, gdańskiem czy ostrowem. u nas pewnie tez skonczylby sie za czasow lkz gdyby nie paru narwancow.
meesha pisze:Czy za znawcę kina może uważać sie ten kto ogląda tylko wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje bo reszta to "dziadostwo"![]()
![]()
![]()
Kompletny brak analogii, tym bardziej, że właśnie wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje uważane są przez znawców za dziadostwo.
Czy za znawcę teatru może uważać się ten, kto oglądą tylko i wyłącznie spektakle grane na Broadway'u bo reszta to "dziadostwo"![]()
![]()
![]()
Nie, bo Broadway da mu wybiórczą wiedzę na temat musicali. Dramatów zaś chyba się tam nawet nie wystawia.
Czy za znawcę muzyki może uważać się ten, kto słucha tylko i wyłącznie Mozarta i Bacha bo reszta to "dziadostwo"![]()
![]()
![]()
W muzyce ocena jest bardzo często kwestią opinii - spytaj Jatamana. Oczywiście, prawdopodobieństwo pewnych sądów graniczy z pewnością, np. że dysko polo to chłam, ale z innymi może już nie pójść tak łatwo. W sporcie jest zupełnie inaczej. Nie można mieć wątpliwości, które zawody są atrakcyjniejsze i stoją na wyższym poziomie: o mistrzostwo kraju, czy o przedostatnie miejsce w drugiej lidze. Tylko co z tego? Bo już trochę nie kojarzę, do czego to ma prowadzić. Przypomnę, że zaczęło się od tego, że "wierni po porażce" to lepsza kategoria kibiców, a pikniki i kibice sukcesu zasługują na pogardę.
Czy za znawcę żużla może uważać się ten kto ogląda tylko Grand Prix, DPŚ i Ekstraligę bo reszta to "dziadostwo"![]()
![]()
![]()
Znawca żużla powinien wiedzieć, co się dzieje we wszystkich ligach. Ale to chyba nie oznacza, że musi być obecny na każdym meczu
Chcesz wykreować na eksperta siebie
Bzdura. Nigdy i nigdzie nie nie napisałem, że uważam się za eksperta. Po prostu wygłaszam swoje opinie, bo do tego służy forum. Nie śledzę żadnej ligi poza tą, w której występuje drużyna, której kibicuję, a nawet w ramach tej ligi rzadko zdarza mi się zainteresować meczami rywali. Wszystko, co piszę, to moje przemyślenia oparte na tym, co widzę na meczach w Lublinie i kilku wyjazdach, na których w swoim życiu byłem. A zatem nie, nie kreuję się na eksperta. Czy to jasne?
i Tobie podobnych widzów (celowo nie używam słowa "kibiców")
To bardzo źle, że nie używasz słowa kibic w odniesieniu do ludzi, którzy śledząc sport, mają ulubioną drużynę i życzą jej jak najlepiej. Myślałem, że to się właśnie nazywa kibicowaniem. Ale widać do tego, by być kibicem, trzeba jeszcze rzucać śmiecie na tor i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.
Analogia jest, może niezbyt dokładna gdyż chodziło mi o raczej "luźny" przykład a nie dokładne porównanie. Tu chodziło bardziej o to, że nie wszystko w co pakuje się dużo kasy musi być ciekawe (patrz Speedway GP, które w przypadku 4 na 5 turniejów jest nudniejsze niż niejedna runda MDMP czy Puchar MACECKompletny brak analogii, tym bardziej, że właśnie wysokobudżetowe hollywoodzkie produkcje uważane są przez znawców za dziadostwo.
Pogarda to za mocne słowo w tym wypadku, w każdym razie "wierni po porażce" regularnie wpłacają do kasy klubu pieniądze za bilet (karnet) i program, podobnie rzecz ma się często z tzw. "piknikami" (po prostu "idą na żużel" nie ważne z kim jedziemy i o co).Przypomnę, że zaczęło się od tego, że "wierni po porażce" to lepsza kategoria kibiców, a pikniki i kibice sukcesu zasługują na pogardę.
OK. Punkt dla CiebieTo bardzo źle, że nie używasz słowa kibic w odniesieniu do ludzi, którzy śledząc sport, mają ulubioną drużynę i życzą jej jak najlepiej
Nie trzebaby być kibicem, trzeba jeszcze rzucać śmiecie na tor
i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.
A to fajne
A tak w ogóle to chyba jest temat o meczu z Grudziądzem
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
- m.a.c.i.e.k.s
- Junior
- Posty: 361
- Wiek: 37
- Rejestracja: 5 marca 2004, o 16:16
- Lokalizacja: Lublin
Torsen pisze:To bardzo źle, że nie używasz słowa kibic w odniesieniu do ludzi, którzy śledząc sport, mają ulubioną drużynę i życzą jej jak najlepiej.
Kaczyński Polsce też życzy jak najlepiej ale co z tego że życzy? Pewnie napiszesz że Kaczyński jest upoważniony do kierowania Polską jak najlepiej tak jak Kasiński jest odpowiedzialny za klub. Uważasz że szary polski obywatel, który chce żeby w Polsce było lepiej powinien zaprzestać na "życzeniu" czy powinien chodzić na wybory i płacić podatki?
Torsen pisze:Ciekaw też jestem, co takiego "fanatyk" widzi w żużlu na najniższym poziomie, co jest zbyt ulotne dla "prostego kibica". Bardzo jestem ciekaw, co to takiego. Mam kilka typów:
- brak umiejętności
- brak sprzętu
- dziadostwo
- indolencja
- żużlowy złom i ludki próbujące go okiełznać
To jest coś czego nie można w żaden sposób nazwać. Wydaję się, że właśnie w tym tkwi twój kompleks. Dla mnie żużel jest żużlem - pasją - dla Ciebie pasją jest tylko żużel na tym najwyższym poziomie w najlepszym wykonaniu - i tu się różni prosty kibic od każdego z kilkunastoosobowej rzeszy użytkowników tego forum.
pozdr.
meesha pisze:[...] na tym cała zabawa polega, że jak się kiedyś trafi na niespodziewane wyjazdowe zwycięstwo to radość z uczestniczenia w tym na żywo jest co najmniej 4-krotnie większa niż z wygranego meczu u siebie(tzn. tak przypuszczam bo jeszcze mi się nie zdarzyło widzieć zwycięstwa lublinian na wyjeździe
). Ale może właśnie będzie tak 30 lipca w Krośnie
![]()
Potwierdzam ! Radość z wyjazdowego zwycięstwa jest co najmniej 4-krotnie większa niż po zwyecięstwie u siebie. Warto przejechać tysiące kilometrów by być na chociażby tym jednym jedynym spotkaniu.
pozdr.
meesha pisze:Tu chodziło bardziej o to, że nie wszystko w co pakuje się dużo kasy musi być ciekawe (patrz Speedway GP, które w przypadku 4 na 5 turniejów jest nudniejsze niż niejedna runda MDMP czy Puchar MACEC)
OK, tylko jak siÄ™ to ma do tematu dyskusji?
Pogarda to za mocne słowo w tym wypadku, w każdym razie "wierni po porażce" regularnie wpłacają do kasy klubu pieniądze za bilet (karnet) i program, podobnie rzecz ma się często z tzw. "piknikami" (po prostu "idą na żużel" nie ważne z kim jedziemy i o co).Przypomnę, że zaczęło się od tego, że "wierni po porażce" to lepsza kategoria kibiców, a pikniki i kibice sukcesu zasługują na pogardę.
A mnie właśnie chodzi o to, że "pogarda" to nie tyle "za mocno powiedziane", ile że to jest powiedziane kompletnie kulą w płot. Kibic sukcesu to normalny kibic. "Wierni po porażce" robią coś ekstra, coś, powiedzmy od razu, irracjonalnego
W podsumowaniu sezonu, co roku słychać pewną nutę pretensji, że frekwencja była dużo niższa od zakładanej. Pytanie, co zrobiono, by ją poprawić. Doszły krzesełka, ok. Zdecydowanie poprawiono nagłośnienie. Skompletowano fajny skład. Można więc powiedzieć, że przed bieżącym sezonem zrobiono w tym kierunku naprawdę dużo. Niezrozumiałym jednak pozostaje nadal: dlaczego, za świadomym przyzwoleniem władz Klubu, tor ciągle okalają zasieki, dlaczego przez któryś rok z rzędu nie można doprowadzić toru do stanu używalności, a także, co chyba najważniejsze, dlaczego po raz kolejny w Lublinie zawodnicy o dużym potencjale jadą zdecydowanie poniżej oczekiwań, dlaczego dochodzi ciągle do konfliktów z kierownictwem, a nawet otwartych wojen. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie ma zdecydowany wpływ na słabą frekwencję w Lublinie, bo do dziadowskich warunków na miejscu już wszyscy się chyba przyzwyczaili. Trudno jednak będzie do takiej azji przyciągnąć nowych ludzi, tym bardziej z zerową promocją żużla w mieście. Informacja w gazecie o terminie meczu to nie jest promocja. Żeby zwrócić uwagę ludzi, którzy tej informacji nie szukają, potrzebny jest billboard w centrum, czy przy głównych arteriach i całostronicowa reklama w Wyborczej. No, ale odbiegłem od tematu.
OK. Punkt dla CiebieTo bardzo źle, że nie używasz słowa kibic w odniesieniu do ludzi, którzy śledząc sport, mają ulubioną drużynę i życzą jej jak najlepiejPrzecież można być kibicem Barcelony/Juventusu/Arsenalu/Atletic Bilbao
itp. itd. w życiu nie będąc na meczu w/w drużyn. Tylko jaki te kluby mają wymierny pożytek z takiego kibica
![]()
![]()
Nie mają, tylko że to nie ma żadnego znaczenia dla faktu bycia kibicem. A rolą klubu jest nawet takiego kibica przyciągnąć. Chodzi więc o to, żeby sprawić, że kiedy np. ja zjawię się raz w życiu w Barcelonie, to kupię bilet na najlepsze miejsce i 10 gadżetów. A zatem, jak piszę od początku, rolą klubu jest przyciągnięcie ludzi na stadion, a nie rolą ludzi jest odwiedzanie go, żeby pomóc drużynie. Jest to po prostu coś, czego nikt nie ma prawa wymagać. A nie można odmawiać szacunku ludziom, którzy nie robią czegoś, czego nie można od nich wymagać. I to jest kwintesencja tego, co chcę przekazać w tej dyskusji.
Ja tam wolę jeździć i obserwować te porażki bo na tym cała zabawa polega, że jak się kiedyś trafi na niespodziewane wyjazdowe zwycięstwo to radość z uczestniczenia w tym na żywo jest co najmniej 4-krotnie większa niż z wygranego meczu u siebie(tzn. tak przypuszczam bo jeszcze mi się nie zdarzyło widzieć zwycięstwa lublinian na wyjeździe
).
A widzisz. Ja natomiast byłem na wyjeździe dosłownie kilka razy i widziałem najbardziej spektakularne zwycięstwa ostatnich lat, czyli Rzeszów i Ostrów. Możesz nazwać to kunktatorswem, ja wolę świadomym kibicowaniem. Porażek, zwłaszcza na wyjeździe, nie chce mi się oglądać, więc tego nie robię. I znowu: czy klub może mieć o to do mnie pretensję? Oczywiście, że nie i to nie tylko dlatego, że w Lublinie jestem na każdym meczu, na którym mogę być. W tym sezonie uciekł mi tylko Ostrów, tak jak z resztą i Tobie, jeśli dobrze pamiętam.
mikas pisze:Torsen pisze: i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.
Szkoda tylko ze obrażasz ludzi którzy jeżdzą na wyjazdy gdy nie masz pojęcia jak na tych wyjazdach jest
Mam pojęcie. Po pierwsze, byłem sam na kilku wyjazdach. Po drugie, czytam Wasze relacje z wyjazdów, gdzie informacji o wypitym alkoholu nie brakuje, po trzecie widzę przyjezdnych kibiców w Lublinie. Pamiętam nawet, jak wierni po porażce kiedyś pobili się między sobą - wiem nawet, kto dostał w nos. Ale jeśli kogoś obraziłem, to oczywiście bardzo przepraszam.
Erwin pisze:To jest coś czego nie można w żaden sposób nazwać.
Wszystko można nazwać.
Wydaję się, że właśnie w tym tkwi twój kompleks.
Mój kompleks?
Dla mnie żużel jest żużlem
No cóż, dla mnie też jest żużlem
- pasją - dla Ciebie pasją jest tylko żużel na tym najwyższym poziomie w najlepszym wykonaniu
Tak, dlatego właśnie od 20 lat chodzę w Lublinie na żużel
- i tu się różni prosty kibic od każdego z kilkunastoosobowej rzeszy użytkowników tego forum.
Proponuję nie zabierać się publicznie za psychoanalizę, gdy nie ma się o tym pojęcia, bo można się niechcący skompromitować.
Erwin pisze:Trudno dyskutować z kimś kto w każdym swoim poście pragnie zaznaczyć swoją wyższość nad innymi.
Mowa o mnie? To chyba nie ja nazywam innych "prostymi kibicami" i nie ja wmawiam ludziom kompleksy. Nie ja również stawiam się w roli eksperta, pouczającego żuczków, którzy "nigdy nie mieli nic wspólnego ze sportem". Poza tym, z osobami, o których napisałeś, dyskutuje się niezwykle przyjemnie i łatwo. No chyba, że mają rację
Jak tylko Kasiński zrezygnuję z pełnionej funkcji to proponuję zacząć działać, masz mój głos !
A jesteÅ› w zarzÄ…dzie?
O kurka, chyba jestem śledzonyW tym sezonie uciekł mi tylko Ostrów, tak jak z resztą i Tobie, jeśli dobrze pamiętam.
Czy jest coś złego w tym, że dorośli ludzie wypiją parę piwMam pojęcie. Po pierwsze, byłem sam na kilku wyjazdach. Po drugie, czytam Wasze relacje z wyjazdów, gdzie informacji o wypitym alkoholu nie brakuje
po trzecie widzę przyjezdnych kibiców w Lublinie
I na tej podstawie oceniach kibiców lubelskich
Pamiętam nawet, jak wierni po porażce kiedyś pobili się między sobą - wiem nawet, kto dostał w nos.
No właśnie problem w tym, że ci "wierni" zniknęli ze stadionu tak szybko jak skończyły się zwycięstwa i koniunktura na robienie interesów na trybunach
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
meesha pisze:O kurka, chyba jestem śledzonyW tym sezonie uciekł mi tylko Ostrów, tak jak z resztą i Tobie, jeśli dobrze pamiętam.
Wylewałeś żale na forum, podobnie jak ja, więc zapamiętałem. Ale to naprawdę nic w porównaniu do Twojej umiejętności zapamiętania kewlaru każdego zawodnika.
Czy jest coś złego w tym, że dorośli ludzie wypiją parę piwMam pojęcie. Po pierwsze, byłem sam na kilku wyjazdach. Po drugie, czytam Wasze relacje z wyjazdów, gdzie informacji o wypitym alkoholu nie brakuje
Meesha, rozczarowujesz mnie. Po raz kolejny nie odnosisz się do istoty zagadnienia. Czy ja gdzieś napisałem, że to coś złego? Po prostu w żartobliwy sposób próbowałem opisać czego brakuje zaplutemu karłowi reakcji w postaci kibica sukcesu, by mógł zostać uznany za kibica.
po trzecie widzę przyjezdnych kibiców w Lublinie
I na tej podstawie oceniach kibiców lubelskich![]()
Jak wyżej. Czy ja gdziekolwiek wspomniałem o kibicach lubelskich? Rozmawiamy ogólnie o kibicach zaangażowanych i kibicach sukcesu.
Poczytaj w wolnej chwili fora innych klubów (np. Gorzów, Gniezno, Ostrów) i opinie o kilbicach z Lublina.
A rzeszowskie mogÄ™?
Jak znajdziesz jakikolwiek wpis o naszym chamskim czy niekulturalnym zachowaniu to masz u mnie piwo (bezalkoholowe oczywiście)
Wolałbym normalne.
Torsen pisze:mikas pisze:Torsen pisze: i w pijanym widzie przemierzać Polskę, by wiernie obserwować porażki.
Szkoda tylko ze obrażasz ludzi którzy jeżdzą na wyjazdy gdy nie masz pojęcia jak na tych wyjazdach jest
Mam pojęcie. Po pierwsze, byłem sam na kilku wyjazdach. Po drugie, czytam Wasze relacje z wyjazdów, gdzie informacji o wypitym alkoholu nie brakuje, po trzecie widzę przyjezdnych kibiców w Lublinie. Pamiętam nawet, jak wierni po porażce kiedyś pobili się między sobą - wiem nawet, kto dostał w nos. Ale jeśli kogoś obraziłem, to oczywiście bardzo przepraszam.
Ale nikt nie mówi ze alkoholu nie ma, ale ja np. nie widze nic złego w tym ze w drodze wypije się kilka piw. Na pewno nie są to jednak takie ilości zeby pisac poźniej o ludziach że "przemierzają Polske w pijanym widzie".
Fakt na jednym z pierwszych organizowanych wyjazdów do Gniezna w 2004r.(na którym zreszta akurat nie byłem) była jedna nieprzyjemna sytuacja ale to był jeden wybryk sprowokowany zresztą przez "wiernego po porazce", który od dawna gdy skonczyły się dobre wyniki naszej drużyny nawet w Lublinie się na stadionie nie pojawia. Nigdy wiecej taka sytuacja się nie powtórzyła i nie może Ci ona przesłonic całej reszty wyjazdów podczas których była świetna atmosfera (między innymi dlatego,że organizatorzy tych wyjazdów wyciągneli z tamtego zajscia odpowiednie wnioski i robią wszystko żeby takich sytuacji unikać co na razie im się bardzo dobrze udaje). Pisanie bzdur o "pijanym widzie" jest poprostu nie na miejscu, bo tworzysz jakieś nieprawdziwe obrazy które mogą ludzi jeżdzących na wyjazdy najnormalniej w świecie urazić, szczególnie gdy przedstawia się ich tak na forum publicznym. Pewnie nie jedna osoba byłaby skłonna w to uwierzyć i juz wyobraza sobie autokar pijaków którzy z niego wychodza ledwo trzymając się na nogach
Przyznaję szczerze, że już sam nie wiem o czym my tu dyskutujemyMeesha, rozczarowujesz mnie. Po raz kolejny nie odnosisz się do istoty zagadnienia.
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
meesha pisze:Przyznaję szczerze, że już sam nie wiem o czym my tu dyskutujemyMeesha, rozczarowujesz mnie. Po raz kolejny nie odnosisz się do istoty zagadnienia.I co jest istotą zagadnienia
Tak więc chyba trzeba kończyć
To podobnie jak ja
Ktoś napisał jakąś głupote o "kibicach sukcesu" czy tam innych, Torsen uznał to za jakies wywyższanie się przez innych i poszłooooo
Lublin_Fan pisze:Torsen nie potrafi zrozumieć, że sÄ… ludzie, którzy prawdziwie uwielbiajÄ… ten sport i bÄ™dÄ… chodzić bez wzglÄ™du na szczebel rozgrywek. I nie ma to nic wspólnego z masochizmem. To jest zwykÅ‚e uwielbienie żużla, atmosfery, dzwiÄ™ku motocykli, dostrzeganie prawdziwej nienapakowanej presjÄ… i pieniÄ™dzmi sportowej walki (bardzo lubiÄ™ i kibicuje Krosnu). Druga liga również jest bardzo ciekawa. Fajne skÅ‚ady Poznania, GdaÅ„ska, Opola. Do tego Daugavpils z rewelacyjnymi ÅagutÄ… i Poudżuksem. Reprezentacja WÄ™gier w barwach Miszkolca czy fenomen Piotra Dyma w Równem. ZaskakujÄ…ce wyniki. Tam siÄ™ dzieje naprawde bardzo dużo!
Natomiast jeżeli dla kogoś żużel kończy się na górnej czwórce pierwszej ligi to współczuje powierzchowności, która jednocześnie dowodzi o wąskich żużlowych horyzontach delikwenta.
Pozdr.
O tu sie z kolega zgodze. Jasne fajnie jest ogladac swiatowa czolowke na najlepszym sprzecie w szalenczych atakach. Ale... Ale jesli ktos poprostu ma "zuzel" w sobie to chce slyszec ten dzwiek, czuc zapach, sciskac kciuki przy kazdym starcie... Taki ktos jest wstanie cieszyc sie nawet II liga. Ja osobiscie moglbym. Bez atmosfery zuzlowego meczu, nawet na II ligowym/amatorskim poziomie byloby ciezko
Póki stać mnie będę szalał,
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
-
meridol
na mecze zuzlowe chodze zawsze i bez wzgledu na ktora liga bedzie bede chodzil... chocby po to zeby poczuc ten zapach i warkot motocykli... ci ktorzy chodza pomimo slabego poziomu i slabej postawy druzyny sa fanatykami zuzla i tyle. a torsen widocznie nie jest chory na zuzel i tyle.
natomiast co do wyjazdow autokarowych to mam podobne zdanie do torsena... nawet nie wiem czy ta atmosfera jest taka super... kilku "twardzieli" na koncu autokaru ktorzy sa dumni jak ukradna flage na stacji benzynowej, cos tam pokrzycza i co 5 minut trzeba stawac zeby jeden z drugim zrobili siku...
natomiast co do wyjazdow autokarowych to mam podobne zdanie do torsena... nawet nie wiem czy ta atmosfera jest taka super... kilku "twardzieli" na koncu autokaru ktorzy sa dumni jak ukradna flage na stacji benzynowej, cos tam pokrzycza i co 5 minut trzeba stawac zeby jeden z drugim zrobili siku...
Powiem szczerze - staraÅ‚em sie przebrnąć przez dyskusjÄ™ ale nie wiem o co chodzi. ByÅ‚em na kilku wyjazdach autokarowych - siedziaÅ‚em i z przodu i z tyÅ‚u i nie przeżywam tego jak żaba okres. Mam nieodparte wrażenie, że dyskusje na temat "dobry kibic zÅ‚y kibic" - biorÄ… siÄ™ z tego, że drużyna cieniuje. Åatwiej jest porozumieć siÄ™ czÅ‚onkom Fan klubu i "niedzielnym kibicom" jak drużyna walczy o najwyższe cele. Póki tego nie ma bÄ™dziemy zajmować sie tematami zastÄ™pczymi typu kto jest wiÄ™kszym kibicem, kiedy odbierać szaliki, jakÄ… muzÄ™ puszczać na stadionie i dlaczego nie ma dmuchanych band.

