InDorka pisze:Dlaczego to tak jest,ze kontuzje kochaja niektórych zawodników - Dobrucki,Ułamek ,Piszcz,a innych omijaja dalekim łukiem (i nie mam tu na mysli tylko czołowki GP).
no niestety wymienieni przez Ciebie zawodnicy + Okoń to chyba najwięksi pechowcy wśród żużlowców, choć w przypadku Dobruckiego wygląda to troche inaczej, u niego niemalze kazdy upadek powoduje spore problemy z kregosłupem. Co do czołówki GP faktycznie oni robią co mogą, najlepszym przykladem jest Rickardsson, ktory przez przeszło 10 lat historii GP nie omianął żadnej eliminacji, podobnie jak Hancock

. Sporo zawodnikow zaciska zęby żeby tylko wystartować w GP i dlatego osiągają sukcesy. Ogolnie zawodnicy z GP szanują swoich przeciwnikow na torze (wyjątkiem jest Nicki Pedersen) i moze wynika to tez z tego. Taki Leigh Adams czy Jarek Hampel często podkreślają, że zawsze zostawiają miejsce dla innego zawodnika, nigdy ich nie wrzucają w bande, natomiast w naszej lidze sporo zawodnikow jezdzi niebepiecznie, czego efektem są kontuzje Okonia i Ułamka. Bo Piszcza do tej kategorii trudno zaliczyć, jemu nikt nie musi pomagac, jakos tak sie uklada, ze jak zalicza upadek to musi swoje odpocząć

, a inni po prostu mają więcej szczęscia albo są sprytniejsi
