$korzen$ pisze:Cooper, to ja Ci odpowiem w ten sposob, jak ktos placi 20zl za cos co nie jest warte 15zl to dla mnie jest frajer i tyle. Wiec spoko, ja jestem dziad... ale wole byc dziadem niz frajerem i wole ekstralige w Rzeszowie niz gowno w Lublinie. Tyle w temacie.
Odpowiedzia bedzie frekwencja w trakcie sezonu, wroce do tematu badzcie tego pewni.
A jak chcesz to porownac i udowdnic "wracajac w trakcie sezonu" (z Rzeszowa jak rozumiem)?
Ja naprawde nie rozumiem tego problemu z cena w kwocie 20 zł. Chodzi wam o to, ze 15 zł (czy 17 zł) to juz bylo by ok i na tyle wyceniacie to drugoligowe dziadostwo? Jak to w ogole wycenic? Jak wycenic dziadostwo? Dobrze Meesha napisal - na koncert discopolo nie pojde ani za 1 zł ani za 25 zł, bo to dla mnie bedzie zawsze dziadostwo i nagle cena mnie do tego nei zacheci. Wiec nie rozumiem bulwesrow. Zwlaszcza, ze kwota 15, 17 czy 20 zł to jest ten sam RZAD WIELKOSCI, i piszac o robieniu z siebie dziada mialem na mysli wlasnie te roznice 3 zl w skali miesiaca. Jak mowia to pieknie w reklamie - juz od 10 groszy dziennie...mozesz zostac dziadem zuzlowym

Druga liga (czy pierwsza), jest obarczona ryzykiem dziurawych skladow, watpliwej jakosci zawodow itp. itd. Nie wiem jaki jest sposob, zeby zagwarantowac cos czego sie nie da zagwarantowac. Nawet w GP czy Extralidze mozna solidnie przeplacic za nedzne zawody. A co mowic w II lidze...
Poza tym - klub jest w trudnej sytaucji i zakladam, ze cena biletow kalkulowana jest "bezpiecznie" - tj. pod tzw. zelazny elektorat. Sztywne zalozenie 800-1000 osob na kazdym meczu po 20 zl, jest lepsze niz fatazjowanie, ze jak:
a) beda nazwiska
b) bedzie walka
c) beda wyniki
d) bedzie pogoda (ale nie za dobra, bo wtedy wszyscy nad jeziorami)
to jak zrobimy bilety po 15 czy 17 zl to moze wtedy bedzie 1500-2000 osob. A jak warunki nie beda spelnione, to przyjde ja i Meesha i paru jeszcze innych zuzlozjebow i damy tak czy siak po 20 zl, a nie po 15. Uklonem w celu zwiekszenia frekwencji jest wprowadzenie biletow rodzinnych - 4 dyszki dla 4 osobowej rodziny to nie jest juz taki kosmos - wejscie na 45 minut na miejskie lodowisko kosztuje wiecej, nie mowiac o kinie czy teatrze.
Podziwiam optymizm wszystkich znawcow, ale to naprawde nie jest tak, ze recepta jest prosta: nawierzchnia+Baran = tlumy pod kasami i nagle wszystkim ceny pasuja.