Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2010
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
trener to może lepiej niech potrenuje trenowanie...
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Zawodnicy którzy mają kontrakty warszawskie też muszą czekać do "okienka " ?
"Bez mózgowa,szowinistyczna,szarańcza,na internetowych forach" - Bartłomiej Czekański
www.wolinski.com.pl
www.wolinski.com.pl
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Gawrzyk pisze:zaluje ze nie skorzystales z propozycji wyjazdu do Opola
Mimo wszystko ja nie żałuję.
-
Speedway-Mati
- Zawodowiec
- Posty: 1240
- Rejestracja: 19 stycznia 2006, o 08:53
- Lokalizacja: Lublin
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Urywek relacji z meczu Kolejarz Opole - Orzeł Łódź (opis biegu 15):
To, co zdarzyło się jednak w wyścigu piętnastym i bezpośrednio po jego zakończeniu bez cienia wątpliwości na długo pozostanie w pamięci zgromadzonych kibiców. Po starcie nic nie zapowiadało jednak tak burzliwych wydarzeń. Spod taśmy lepiej wyszli, bowiem Piotr Dym oraz Mariusz Franków, co gwarantowało łodzianom końcowe zwycięstwo. Broni nie złożył jednak Adam Czechowicz, który stoczył niezwykle zacięty pojedynek z Mariuszem Frankowem, którego stawką były dwa "oczka". Obaj zawodnicy tasowali się na dystansie kilkukrotnie, aż wreszcie na przeciwległej prostej ostatniego okrążenia przepisy przekroczył Franków, który ostro przycisnął do bandy rywala. Obaj szczepili się motocyklami i na ostatnim wirażu runęli na tor. W związku z tym, że cała sytuacja działa się na ostatnim okrążeniu trzy punkty decyzją sędziego na swoim koncie zapisał Dym, a o dalszej kolejności po wnikliwym obejrzeniu taśm wideo musiał zadecydować sędzia. Gdy Dym przekroczył linię mety na torze zaczęły się dantejskie sceny. Doszło nawet do rękoczynów, w którym ucierpiał sam Mariusz Franków uderzony przez prawdopodobnie mechanika Adama Czechowicza. Franków upadł na tor, niczym rażony piorunem, a po chwili w odwet ruszył jego mechanik. Gdyby nie interwencja zawodników, zwłaszcza Macieja Piaszczyńskiego i innych osób funkcyjnych na torze rozpętałaby się prawdziwa bijatyka. Gdy niezdrowe emocje opadły, sędzia ogłosił swoją decyzję, która okazała się korzystna dla miejscowych. Trzy punkty, co prawda padły łupem Dyma, jednak drugie miejsce przyznano Czechowiczowi, a trzecie Bondarence i tym samym Kolejarz w niezwykle szaleńczych okolicznościach sięgnął po wygraną.

Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
A mowilem brac Franka do skladu. Bylby lepszy niz wszyscy Angole razem wzieci.
Całe życie w drugiej lidze!- nieaktualne do odwołania :)
Gelo pisze:Żuk (którego nie krytykuję jako prezydenta miasta) [...]
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
A ja mowilem, zeby brac Warda do skladu - bylby lepszy niz "Franek i wszyscy Angole razem wzieci" 
Mini-zuzel w Lublinie i mamy co roku swojego Hliba a moze nawet Jonssona!
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
A ktos go chcial tu zakontraktowac ? No nie denerwujcie mnie przy piatku 
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Jesli Frankow stanowil trzon tej druzyny to ja nie mam wiecej pytan...
Nie rozpoczynajmy tego drazliwego tematu, bo zebralo mi sie na wymioty jak sobie przypomnialem jazde tego pana przy Al.Zygmuntowskich.
Nie rozpoczynajmy tego drazliwego tematu, bo zebralo mi sie na wymioty jak sobie przypomnialem jazde tego pana przy Al.Zygmuntowskich.
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Proszę zadzwonić po policję!- apelował główny sponsor Orła Łódź, Witold Skrzydlewski, do sędziego zawodów, Piotra Nowaka. Wypowiedź łódzkiego działacza to następstwo wydarzeń z wyścigu 15. Opolanie wpadli po spotkaniu w euforię, bo rzutem na taśmę zwyciężyli. Kibicom dłużej w pamięci zapadnie jednak cios jednego z opolskich mechaników zadany Mariuszowi Frankowowi, po kolizji w ostatnim biegu. Kilku osobom funkcyjnym puściły nerwy. Ale od początku…
Niełaskawe niebiosa
W Stolicy Polskiej Piosenki od kilku dni intensywnie padał deszcz. W dniu zawodów nad miastem przeszły dodatkowo burze i opolski toromistrz dokonywał cudów, by mecz doszedł do skutku. Udało się. Spotkanie rozpoczęło się z godzinnym opóźnieniem. Tor, zwłaszcza w pierwszej fazie, sprawiał zawodnikom sporo kłopotów. Lepiej rozpoczęli gospodarze. Max Dilger i Mateusz Mikorski wyskoczyli jak z armaty spod taśmy i, mimo ataków Macieja Piaszczyńskiego, dowieźli komplet punktów do mety. Riposta gości była natychmiastowa. Wygrane w biegach 2. i 3. pozwoliły im zniwelować straty. Później szala zwycięstwa przechylała się z jednej na drugą stronę. Przełomowe okazały się biegi nominowane. W pierwszym z nich fantastycznie wystartowała miejscowa para: Robert Flis i Igor Kononov. Kibice z zapartym tchem obserwowali walkę Flisa z Denisem Sajfutdinovem. Na ostatnich metrach Rosjanin fantastyczną szarżą przedostał się przed reprezentanta gospodarzy i losy spotkania były ciągle otwarte- "Kolejarze" prowadzili zaledwie jednym punkcikiem. Nadszedł w końcu ostatni wyścig. Były to najbardziej emocjonujące cztery okrążenia na opolskim owalu w ostatniej dekadzie. Duet gości- Piotr Dym i Mariusz Franków- stoczył fenomenalny bój z Adamem Czechowiczem. Przy ogromnym aplauzie publiczności, Czechowicz wysforował się na prowadzenie, lecz za chwilę wpadł w koleinę i został wyprzedzony przez łodzian. Później tasował się pozycjami z Frankowem. Obaj zawodnicy jechali ramię w ramię, aż na ostatnim łuku reprezentant Orła stracił panowanie nad motocyklem i spowodował upadek popularnego "Czesia". Na tor wybiegł któryś z opolskich mechaników i uderzył Frankowa w klatkę piersiową. Żużlowiec padł jak rażony piorunem, a na nawierzchni wywiązała się niewielka bójka. Została ona na szczęścia szybko zakończona. Dopiero wtedy arbiter oficjalnie ogłosił, po dokładnym przeanalizowaniu telewizyjnych powtórek, że wyklucza z gonitwy zawodnika Orła. Oznaczało to wygraną gospodarzy. Rozentuzjazmowani kibice podziękowali obu drużynom za stworzenie świetnego widowiska, lecz najciekawsze wydarzenia działy się w parkingu.
"Nie można bić zawodnika"
W momencie gdy opolscy działacze składali sobie wzajemne gratulacje, Witold Skrzydlewski grzmiał: "Nie można bić zawodnika, to bandyctwo!". Prezes Kolejarze, Jerzy Drozd, winnym zamieszania wskazywał zawodników gości. Jeździli bardzo nie fair- mówił Drozd. Stwarzali często niebezpieczeństwo na torze. Nic dziwnego, że i nam puściły nerwy. Witold Skrzydlewski chciał jednak wzywać policję. Wpierw prosił o to kierownika drużyny, potem udał się z tym apelem do sędziego. Ten pozostawał niewzruszony. Ja nie jestem władzą policyjną i nie mogę wezwać funkcjonariuszy- mówił pan Piotr Nowak. W biurze zawodów jeszcze długo trwały kłótnie między przedstawicielami obu zespołów. Znany ze swej porywczości sponsor łodzian zamierza nie tylko wszcząć dochodzenie policyjne, ale również wystosować list do GKSŻ-u z prośbą o ukaranie opolskiego klubu. Nie róbmy z tego wielkiej afery. Mechanik tylko lekko popchnął Frankowa, na pewno go nie pobił- tonował z kolei nastroje Drozd. Nie zmienia to jednak faktu, że Kolejarz zostanie z pewnością obciążony grzywną, bo incydent zarejestrowały kamery.
Kontuzja Schmidta
Do Opola zawitała ok. 30-osobowa grupa kibiców Łodzi. Ich niezwykle kulturalny i głośny doping ubogacał to i tak interesujące spotkanie. Spotkane przebiegające w przyjaznej atmosferze do biegu 13. Wtedy to Tomasza Schmidta ostro potraktował Mathias Schultz. Startujący w barwach Orła Niemiec, "przedłużył" prostą i był winnym upadku Schmidta. 24-letniego opolanina zahaczył jeszcze Czechowicz. Schmidt szybko pozbierał się z toru, ale dopiero w parkingu okazało się, że jego ręka jest mocno opuchnięta. Zawodnik udał się do szpitala, gdzie założono mu gips. Czy złamał kończynę? To wykaże kolejna obdukcja. Kontuzja Schmidta wywołała spore poruszenie w parku maszyn. Atmosfera już wtedy zaogniła się, a wydarzenia z 15. wyścigu przelały czarę goryczy.
Szybcy i waleczni
Łodzianie rzeczywiście jeździli momentami na krawędzi ryzyka, ale dzięki temu ich akcje na torze były niezwykle efektowne. Zachwyt wzbudził zwłaszcza atak Piaszczyńskiego z biegu 10, gdy łodzianin na jednym wirażu wyprzedził opolską parę. Młodzieżowiec gości miał jednak początkowo problemy z dostosowaniem się warunków panujących na owalu, stąd jego przeciętny dorobek punktowy. Ambicją imponował także Sajfutdinov, dla którego nie było straconych pozycji. Najlepszym tego przykładem jest opisywana wcześniej 14. gonitwa. Wcześniej Rosjanin radził sobie na dystansie z Ilią Bondarenko (bieg 5.) i Robertem Flisem (8.). Wśród opolan bojowo dysponowany był zwłaszcza Czechowicz, który tradycyjnie atakował rywali przy krawężniku. W drugiej fazie meczu z letargu przebudził się Kononov, a po raz kolejny słabo spisywał się Roman Ivanov, w którego miejsce w następnym spotkaniu wystartuje prawdopodobnie Stephan Katt. Języczkiem uwagi była natomiast postawa Maxa Dilgera. Niemiec jeszcze z zeszłym sezonie przywdziewał barwy Orła. Przed spotkaniem W. Skrzydlewski powitał Dilgera, rzucając humorystycznie "Cześć, zdrajco". 20-latek pożegnał się z Łodzią, nie pozostawiając za sobą spalonych mostów, ale dziś jeździł jak natchniony. Chciał zapewne udowodnić łódzkim włodarzom, że popełnili błąd, nie przedłużając z nim umowy. I w pełni mu się to udało. Zdobył 10 punktów, będąc jednym z liderów swojego zespołu.
Dzisiejsze spotkanie wzbudziło tyleż emocji, co kontrowersji. Łodzianie będą jednak mieli okazję do rewanżu już w nadchodzącą niedzielę. Będą mogli udowodnić swoją wyższość nie w komisariacie, a na własnym torze. Interesujących zdarzeń, lecz tym razem czysto sportowych, nie powinno zabraknąć.
Po zawodach powiedzieli:
Jerzy Drozd (Kolejarz Opole):
-Powiem szczerze, że nie spodziewałem się tak wyrównanego widowiska. Wiedziałem, że to będzie trudne spotkanie, ale liczyłem na spokojniejszą wygraną. Zwycięstwo w takich okolicznościach jednak niezmiernie cieszy.
Przed nami rewanż w Łodzi. Dzisiaj słabo wypadł Roman Ivanov, ale nie wiem, czy zostanie za niego zastosowane zastępstwo. W porównaniu do awizowanego składu zajdą jedynie kosmetyczne, pojedyncze zmiany. Nie jedziemy tam w roli faworyta, ale zeszły sezon udowodnił, że potrafimy wygrywać na wyjeździe. To nie jest dla nas arcyważne spotkanie. Nie musimy tego meczu wygrać. Oczywiście, powalczymy o dwa punkty, ale jeśli ich nie zdobędziemy, nie będziemy robić z tego powodu tragedii. Skupiamy się przede wszystkim na pojedynkach na własnym torze.
Max Dilger (Kolejarz Opole):
-Kolejny dobry mecz w moim wykonaniu. Pierwsze trzy biegi wygrałem, później miałem kłopoty z przełożeniami. Tor przesechł i nie mogliśmy się do niego dopasować. Najważniejsze jednak, że pokonaliśmy lidera. Drugi raz z rzędu zdobyłem 10 punktów, w następnych spotkaniach liczę na kilka "oczek" więcej. Dziękuję kibicom za stworzenie świetnej atmosfery, liczę, że podobnie będzie w Łodzi.
Robert Flis (Kolejarz Opole):
-W 14. wyścigu robiłem, co w mojej mocy, by dowieźć 2 punkty. Niestety, Sajfutdinov był szybszy i nie zdołałem odeprzeć jego ataku. Cieszę się, że chociaż zdobyłem ten 1 punkt, bo okazał się on bardzo ważny w końcowym rozrachunku.
Czuję się bardzo dobrze na motocyklu. Jestem bojowo nastawiony, mam ochotę do jazdy. Czy wystartuję w Łodzi, tego jeszcze nie wiem. Zapewne wszystko okaże się w piątek.
Mariusz Franków (Orzeł Łódź):
-15. bieg był bardzo zacięty. Tasowaliśmy się pozycjami z Adamem Czechowiczem. On mnie ostro potraktował na pierwszym okrążeniu, ja mu się zrewanżowałem w ten sam sposób na ostatnim łuku. Nie rozumiem, dlaczego mnie sędzia wykluczył. Czechowicz najechał na moje tylne koło i wytrącił mnie z równowagi. Sczepiliśmy się i obaj upadliśmy na tor. Nie rozumiem decyzji sędziego. Przecież to ja jechałem z przodu!
Zostałem uderzony w klatkę piersiową, to nie było popchnięcie. Jako że byłem bardzo zmęczony, to uderzenie spowodowało, że zrobiło mi się ciemno przed oczami i nie mogłem wstać z toru. Nie może dochodzić do takich wydarzeń! Ktoś wybiega na tor i mnie bije. To bandyctwo.
Stanisław Burza (Orzeł Łódź):
-Prezentowałem dziś kameleonową formę. Na początku miałem za wysokie przełożenia w motocyklu, dlatego na torze nie byłem szybki. Później wygrałem ważny wyścig z Adamem Czechowiczem. Myślałem, że wszystko jest OK., dlatego z takimi samymi ustawieniami pojechałem w 14. biegu zająłem ostatnie miejsce. Nie wiem, co było tego przyczyną. Żałuję tych straconych punktów, bo tor w Opolu, mimo iż jest bardzo specyficzny, należy do moich ulubionych. Mam nadzieję, że lepiej wypadnę w niedzielnej potyczce.
Speedway.Info.PL
Niełaskawe niebiosa
W Stolicy Polskiej Piosenki od kilku dni intensywnie padał deszcz. W dniu zawodów nad miastem przeszły dodatkowo burze i opolski toromistrz dokonywał cudów, by mecz doszedł do skutku. Udało się. Spotkanie rozpoczęło się z godzinnym opóźnieniem. Tor, zwłaszcza w pierwszej fazie, sprawiał zawodnikom sporo kłopotów. Lepiej rozpoczęli gospodarze. Max Dilger i Mateusz Mikorski wyskoczyli jak z armaty spod taśmy i, mimo ataków Macieja Piaszczyńskiego, dowieźli komplet punktów do mety. Riposta gości była natychmiastowa. Wygrane w biegach 2. i 3. pozwoliły im zniwelować straty. Później szala zwycięstwa przechylała się z jednej na drugą stronę. Przełomowe okazały się biegi nominowane. W pierwszym z nich fantastycznie wystartowała miejscowa para: Robert Flis i Igor Kononov. Kibice z zapartym tchem obserwowali walkę Flisa z Denisem Sajfutdinovem. Na ostatnich metrach Rosjanin fantastyczną szarżą przedostał się przed reprezentanta gospodarzy i losy spotkania były ciągle otwarte- "Kolejarze" prowadzili zaledwie jednym punkcikiem. Nadszedł w końcu ostatni wyścig. Były to najbardziej emocjonujące cztery okrążenia na opolskim owalu w ostatniej dekadzie. Duet gości- Piotr Dym i Mariusz Franków- stoczył fenomenalny bój z Adamem Czechowiczem. Przy ogromnym aplauzie publiczności, Czechowicz wysforował się na prowadzenie, lecz za chwilę wpadł w koleinę i został wyprzedzony przez łodzian. Później tasował się pozycjami z Frankowem. Obaj zawodnicy jechali ramię w ramię, aż na ostatnim łuku reprezentant Orła stracił panowanie nad motocyklem i spowodował upadek popularnego "Czesia". Na tor wybiegł któryś z opolskich mechaników i uderzył Frankowa w klatkę piersiową. Żużlowiec padł jak rażony piorunem, a na nawierzchni wywiązała się niewielka bójka. Została ona na szczęścia szybko zakończona. Dopiero wtedy arbiter oficjalnie ogłosił, po dokładnym przeanalizowaniu telewizyjnych powtórek, że wyklucza z gonitwy zawodnika Orła. Oznaczało to wygraną gospodarzy. Rozentuzjazmowani kibice podziękowali obu drużynom za stworzenie świetnego widowiska, lecz najciekawsze wydarzenia działy się w parkingu.
"Nie można bić zawodnika"
W momencie gdy opolscy działacze składali sobie wzajemne gratulacje, Witold Skrzydlewski grzmiał: "Nie można bić zawodnika, to bandyctwo!". Prezes Kolejarze, Jerzy Drozd, winnym zamieszania wskazywał zawodników gości. Jeździli bardzo nie fair- mówił Drozd. Stwarzali często niebezpieczeństwo na torze. Nic dziwnego, że i nam puściły nerwy. Witold Skrzydlewski chciał jednak wzywać policję. Wpierw prosił o to kierownika drużyny, potem udał się z tym apelem do sędziego. Ten pozostawał niewzruszony. Ja nie jestem władzą policyjną i nie mogę wezwać funkcjonariuszy- mówił pan Piotr Nowak. W biurze zawodów jeszcze długo trwały kłótnie między przedstawicielami obu zespołów. Znany ze swej porywczości sponsor łodzian zamierza nie tylko wszcząć dochodzenie policyjne, ale również wystosować list do GKSŻ-u z prośbą o ukaranie opolskiego klubu. Nie róbmy z tego wielkiej afery. Mechanik tylko lekko popchnął Frankowa, na pewno go nie pobił- tonował z kolei nastroje Drozd. Nie zmienia to jednak faktu, że Kolejarz zostanie z pewnością obciążony grzywną, bo incydent zarejestrowały kamery.
Kontuzja Schmidta
Do Opola zawitała ok. 30-osobowa grupa kibiców Łodzi. Ich niezwykle kulturalny i głośny doping ubogacał to i tak interesujące spotkanie. Spotkane przebiegające w przyjaznej atmosferze do biegu 13. Wtedy to Tomasza Schmidta ostro potraktował Mathias Schultz. Startujący w barwach Orła Niemiec, "przedłużył" prostą i był winnym upadku Schmidta. 24-letniego opolanina zahaczył jeszcze Czechowicz. Schmidt szybko pozbierał się z toru, ale dopiero w parkingu okazało się, że jego ręka jest mocno opuchnięta. Zawodnik udał się do szpitala, gdzie założono mu gips. Czy złamał kończynę? To wykaże kolejna obdukcja. Kontuzja Schmidta wywołała spore poruszenie w parku maszyn. Atmosfera już wtedy zaogniła się, a wydarzenia z 15. wyścigu przelały czarę goryczy.
Szybcy i waleczni
Łodzianie rzeczywiście jeździli momentami na krawędzi ryzyka, ale dzięki temu ich akcje na torze były niezwykle efektowne. Zachwyt wzbudził zwłaszcza atak Piaszczyńskiego z biegu 10, gdy łodzianin na jednym wirażu wyprzedził opolską parę. Młodzieżowiec gości miał jednak początkowo problemy z dostosowaniem się warunków panujących na owalu, stąd jego przeciętny dorobek punktowy. Ambicją imponował także Sajfutdinov, dla którego nie było straconych pozycji. Najlepszym tego przykładem jest opisywana wcześniej 14. gonitwa. Wcześniej Rosjanin radził sobie na dystansie z Ilią Bondarenko (bieg 5.) i Robertem Flisem (8.). Wśród opolan bojowo dysponowany był zwłaszcza Czechowicz, który tradycyjnie atakował rywali przy krawężniku. W drugiej fazie meczu z letargu przebudził się Kononov, a po raz kolejny słabo spisywał się Roman Ivanov, w którego miejsce w następnym spotkaniu wystartuje prawdopodobnie Stephan Katt. Języczkiem uwagi była natomiast postawa Maxa Dilgera. Niemiec jeszcze z zeszłym sezonie przywdziewał barwy Orła. Przed spotkaniem W. Skrzydlewski powitał Dilgera, rzucając humorystycznie "Cześć, zdrajco". 20-latek pożegnał się z Łodzią, nie pozostawiając za sobą spalonych mostów, ale dziś jeździł jak natchniony. Chciał zapewne udowodnić łódzkim włodarzom, że popełnili błąd, nie przedłużając z nim umowy. I w pełni mu się to udało. Zdobył 10 punktów, będąc jednym z liderów swojego zespołu.
Dzisiejsze spotkanie wzbudziło tyleż emocji, co kontrowersji. Łodzianie będą jednak mieli okazję do rewanżu już w nadchodzącą niedzielę. Będą mogli udowodnić swoją wyższość nie w komisariacie, a na własnym torze. Interesujących zdarzeń, lecz tym razem czysto sportowych, nie powinno zabraknąć.
Po zawodach powiedzieli:
Jerzy Drozd (Kolejarz Opole):
-Powiem szczerze, że nie spodziewałem się tak wyrównanego widowiska. Wiedziałem, że to będzie trudne spotkanie, ale liczyłem na spokojniejszą wygraną. Zwycięstwo w takich okolicznościach jednak niezmiernie cieszy.
Przed nami rewanż w Łodzi. Dzisiaj słabo wypadł Roman Ivanov, ale nie wiem, czy zostanie za niego zastosowane zastępstwo. W porównaniu do awizowanego składu zajdą jedynie kosmetyczne, pojedyncze zmiany. Nie jedziemy tam w roli faworyta, ale zeszły sezon udowodnił, że potrafimy wygrywać na wyjeździe. To nie jest dla nas arcyważne spotkanie. Nie musimy tego meczu wygrać. Oczywiście, powalczymy o dwa punkty, ale jeśli ich nie zdobędziemy, nie będziemy robić z tego powodu tragedii. Skupiamy się przede wszystkim na pojedynkach na własnym torze.
Max Dilger (Kolejarz Opole):
-Kolejny dobry mecz w moim wykonaniu. Pierwsze trzy biegi wygrałem, później miałem kłopoty z przełożeniami. Tor przesechł i nie mogliśmy się do niego dopasować. Najważniejsze jednak, że pokonaliśmy lidera. Drugi raz z rzędu zdobyłem 10 punktów, w następnych spotkaniach liczę na kilka "oczek" więcej. Dziękuję kibicom za stworzenie świetnej atmosfery, liczę, że podobnie będzie w Łodzi.
Robert Flis (Kolejarz Opole):
-W 14. wyścigu robiłem, co w mojej mocy, by dowieźć 2 punkty. Niestety, Sajfutdinov był szybszy i nie zdołałem odeprzeć jego ataku. Cieszę się, że chociaż zdobyłem ten 1 punkt, bo okazał się on bardzo ważny w końcowym rozrachunku.
Czuję się bardzo dobrze na motocyklu. Jestem bojowo nastawiony, mam ochotę do jazdy. Czy wystartuję w Łodzi, tego jeszcze nie wiem. Zapewne wszystko okaże się w piątek.
Mariusz Franków (Orzeł Łódź):
-15. bieg był bardzo zacięty. Tasowaliśmy się pozycjami z Adamem Czechowiczem. On mnie ostro potraktował na pierwszym okrążeniu, ja mu się zrewanżowałem w ten sam sposób na ostatnim łuku. Nie rozumiem, dlaczego mnie sędzia wykluczył. Czechowicz najechał na moje tylne koło i wytrącił mnie z równowagi. Sczepiliśmy się i obaj upadliśmy na tor. Nie rozumiem decyzji sędziego. Przecież to ja jechałem z przodu!
Zostałem uderzony w klatkę piersiową, to nie było popchnięcie. Jako że byłem bardzo zmęczony, to uderzenie spowodowało, że zrobiło mi się ciemno przed oczami i nie mogłem wstać z toru. Nie może dochodzić do takich wydarzeń! Ktoś wybiega na tor i mnie bije. To bandyctwo.
Stanisław Burza (Orzeł Łódź):
-Prezentowałem dziś kameleonową formę. Na początku miałem za wysokie przełożenia w motocyklu, dlatego na torze nie byłem szybki. Później wygrałem ważny wyścig z Adamem Czechowiczem. Myślałem, że wszystko jest OK., dlatego z takimi samymi ustawieniami pojechałem w 14. biegu zająłem ostatnie miejsce. Nie wiem, co było tego przyczyną. Żałuję tych straconych punktów, bo tor w Opolu, mimo iż jest bardzo specyficzny, należy do moich ulubionych. Mam nadzieję, że lepiej wypadnę w niedzielnej potyczce.
Speedway.Info.PL
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Prezentowałem dziś kameleonową formę.
chyba pan redaktor za dużo się bajek naoglądał.
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
W sumie nie mam nic przeciwko temu, aby porazka Lodzi z Opolem nie byla ich ostatnia, jednopunktowa w tym sezonie
Moze chlopaki zaczna jezdzic jak rok temu 
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Na to bym nie liczył. W tej chwili mają raczej pewny skład z kilkoma wyskakującymi co mecz liderami. Dla mnie pewniak do awansu w play off. Bo wtedy skład na pewno będzie inny niż w dotychczasowych meczach.
- tezetomaniak
- Trener
- Posty: 5331
- Rejestracja: 12 lipca 2007, o 21:37
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
chodzą słuchy, że Rawicz już finansowo upada.
zresztą nie ma się co dziwić, Widzów: 600 ;|
zresztą nie ma się co dziwić, Widzów: 600 ;|
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Wg forum Wilków z Krosna : na wczorajszym treningu jeździł Przemysław Dądela, ciekawe czy go wypożyczą? 
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
To by wzmocnienie zrobili 
- MikeMistrz
- Senior
- Posty: 866
- Rejestracja: 8 stycznia 2009, o 20:29
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
Oj w 2 lidze nawet największa kaleka jest w stanie u siebie zrobić punkty po solidnym treningu vide ten nieszczęsny Kononov. Ci z Miszkolca też u nas kaleczyli, a na wyjeździe pewnie przerżniemy.
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
"Zrobię wszystko, aby Kolejarz (Opole) zakończył sezon na ostatniej pozycji w tabeli, choćbyśmy mieli odpuścić mecze innym zespołom..."
Cytat z pana Skrzydlewskiego, ciekawe ile w tym prawdy
Cytat z pana Skrzydlewskiego, ciekawe ile w tym prawdy
"Kto nie potępia - ten przyzwala" - Jan Karski
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2009
luCas pisze:"Zrobię wszystko, aby Kolejarz (Opole) zakończył sezon na ostatniej pozycji w tabeli, choćbyśmy mieli odpuścić mecze innym zespołom..."
Cytat z pana Skrzydlewskiego, ciekawe ile w tym prawdy
Nie mogli tego zrobic jak mielismy wyjazdowy mecz u nich?
Póki stać mnie będę szalał,
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.