motorlublin pisze:Część informacji,wiadomości lub plotek ,które uzyskałem musiałem zatrzymać dla siebie. Z różnych względów, o których Tobie jako prawnikowi nie muszę przypominać...
Zauważ, że publicyści jednak często balansują na krawędzi i nieraz to właśnie dzięki nim różne dziwne sprawy ruszają z miejsca lub po prostu opinia publiczna poznaje prawdę. Jedyne, co muszą udowodnić, by nie mieć kłopotów, to że dochowali należytej staranności w zbieraniu materiałów i ewentualnie swoje tezy sprostować. Pomijając plotki, mogłeś się chyba pokusić o rozwinięcie tematów, które i tak się przecież gdzieś tam pojawiły: spanie na starcie (i jak z tym walczono), kłopoty rodzinne, używki. Materiał byłby pełniejszy, a Twoja satysfakcja z dzieła głębsza - pod warunkiem, oczywiście, że wierzysz informacjom, które uzyskałeś, a mimo to postanowiłeś zachować je dla siebie. Poza tym, pozostając w konwencji rozważań różnych możliwości, a nie oskarżania i zniesławiania, nie naraziłbyś się na odpowiedzialność, najwyżej ktoś mógłby mieć do Ciebie żal. Ale taki już los publicysty.
Jeszcze raz tylko chciałem podkreślić, że książka mi się podoba i naprawdę pozytywnie zaskakuje. Jest znacznie lepsza od poprzedniej.
Pozdrawiam
