harry pisze:1. Domyślam się, że pan przyjmował do pracy tylko geniuszy i nigdy nie zwolnił pan nikogo

.
Pańskie domysły zaprawdę mnie mało interesują. Powiem Panu więcej - moja praca nie powinna w ogóle pozostawać w kwestii Pańskiego zainteresowania, wszak nie jest Pan Klientem firmy, którą mam przyjemność zarządzać. Odwrotnie jest w Pańskim przypadku: jako kibica interesuje mnie jakość Pańskiej pracy jako osoby współodpowiedzialnej za rozwój klubu, na który łożę będąc jego kibicem.
harry pisze:Niestety, wybór zawodników był bardzo ograniczony. Musieliśmy mocno odsiewać plewy, żeby wybrać coś ciekawego. I w takich warunkach jedna pomyłka to sukces.
To już słyszymy jako kibice od kilku sezonów. Albo zawodnicy-krwiopijcy, albo "układ", albo brak sponsorów - tylko Pan bohater wciąż ciągnący ten niechciany wózek. Czy przypadkiem prezes Szołtysek z Rybnika nie jest Pańskim krewnym?
harry pisze:2. Co z umową, deklaracjami?
Czy tylko napinamy się przed komputerem?
O jakiej umowie Pan pisze? O jakich deklaracjach? Powtarzam Panu: jako pierwszy polecam kurs PR-u. Tam dowie się Pan także jaką rolę może pełnić i jakie znaczenie może mieć w kontakcie z Kontrahentami, Sponsorami, Kooperantami, Klinetami - ogólnodostępne forum internetowe. To ani miejsce, ani odpowiedni sposób na składanie jakichkolwiek deklaracji. Co więcej - to nie miejsce by włodarz klubu robił sobie wątpliwej jakości klakę pośród emocjonalnie podchodzącej do wydarzeń w klubie młodzieży, która opis zjawisk z jakimi boryka się klub zna tylko z opisu jednej ze stron - w tym przypadku subiektywnej oceny Pańskiej osoby i kilku innych osób, które żywo zainteresowane są bronieniem racji, których nie ma.
I powtórzę Panu jeszcze raz, bo widzę że nie dociera do Pana słowo pisane za pierwszym, ani drugim razem: zarówno moje deklaracje jak i deklaracje wielu innych osób reprezentujących lubelskie środowisko biznesowe (ale i nie tylko lubelskie) nadejdą wówczas, gdy pojawi się światełko w tunelu, że wokół klubu nie będzie omnipotentnego społecznictwa uzurpującego sobie prawa do samostanowienia o jego losach, a będzie sytuacja, w której złoży Pan rzeczywistą dymisję i będzie czyste pole do uzdrowienia sytuacji w lubelskim speedwayu, a Pan kupi jak inni kibice bilet i zasiądzie na trybunie, a nie wciąż będzie Pan traktował ten klub jako własność. Bowiem ani ja, ani inni chcący łożyć na lubelski żużel nie chcemy własnych środków finansowych lokować tam, gdzie są one albo marnotrawione, albo nie wiadomo co się z nimi dzieje.
By nie było tak gorzko: cieszę się, że w końcu po kilku latach podpowiedzi płynących z wielu stron zechciał Pan oprzeć klub o własnych wychowanków. To cieszy. Szkoda, że tak późno i był Pan przez dobrych kilka sezonów odporny na argumenty. Przykro jednak, że nie potrafi Pan we właściwy i należny sposób zarządzać kadrą zawodników tak, by nie dochodziło do takich sytuacji jak wczoraj z udziałem S.Trumińskiego. Nie pierwszy to zresztą przykład, kiedy zawodnicy taką niesubordynację wykazują (przykład Śledzia i Mordela sprzed bodaj 3 (?) lat).
Nie umniejszam Pańskiej roli w odbudowie żużla na początku tej dekady. Żużel został dzięki Pańskiemu zaangażowaniu w Lublinie uratowany. Ale od kilku sezonów, gdy jesteśmy w I lidze widać dobitnie, że nie ma Pan strategii na dalszy rozwój klubu, co roku miotając się wokół różnych koncepcji budowy zespołu, w dodatku zaniedbując klub całościowo. Tarnów potrafił, Rzeszów potrafił. My dzisiaj przy nich wyglądamy jak kopciuszek. A Pan wciąż narzeka na brak finansów, za które nie kto inny jak PAN jest właśnie odpowiedzialny. Wnioski powinny nasunąć się same.