Witold Zwierzchowski
Witold Zwierzchowski
Chciałbym otworzyć kącik poświęcony ŚP Witoldowi Zwierzchowskiemu.
Chciałbym abyscie opisywali wasze refleksje, wspomnienia, itd. Mile widziane foto-których bardzo poszukuję, z meczy, treningów, itd, wiem że jest tego sporo, Foto mogą byc na emaila.
Z góry serdecznie Dziękuję[/b]
Chciałbym abyscie opisywali wasze refleksje, wspomnienia, itd. Mile widziane foto-których bardzo poszukuję, z meczy, treningów, itd, wiem że jest tego sporo, Foto mogą byc na emaila.
Z góry serdecznie Dziękuję[/b]
Ostatnio zmieniony 1 lipca 2006, o 15:33 przez m27k, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: Witold Zwierzchowski
m27k pisze:Foto mogÄ… byc na emaila.
Z góry serdecznie Dziękuję[/b]
no nie bądź samolubem...
pozdrawia:
Rafał Borowski
http://www.fotografmieszkan.pl - fotografia nieruchomości na sprzedaż, wynajem. Flipy, mieszkania, apartamenty, lokale komercyjne, domy.
https://m.facebook.com/29dreamniner/?ref=bookmarks
Rafał Borowski
http://www.fotografmieszkan.pl - fotografia nieruchomości na sprzedaż, wynajem. Flipy, mieszkania, apartamenty, lokale komercyjne, domy.
https://m.facebook.com/29dreamniner/?ref=bookmarks
-
sledzio
-
meridol
sorry panowie sam go usunalem a ze nie mialem czasu napisac nowego teraz postaram sie to nadrobic.
jak pisalem wczesniej śp Witek miał charakter i wszyscy się go "bali". przychodzili młodzi ludzie do szkółki a on z nich robił zawodników. Pisałem już o zdarzeniu z Robertem Juchą a było tego troche również z innymi zawodnikami. Pamiętam np. że jak komuś motocykl nie odpalił na końcu tunelu to usłyszał słowa: "na górę i jeszcze raz" i nie było przeproś... to był charakter, idealny czlowiek na idealnym miejscu!!! Teraz by wiedział co zrobić z tymi małoletnimi gwiazdorami...
jak pisalem wczesniej śp Witek miał charakter i wszyscy się go "bali". przychodzili młodzi ludzie do szkółki a on z nich robił zawodników. Pisałem już o zdarzeniu z Robertem Juchą a było tego troche również z innymi zawodnikami. Pamiętam np. że jak komuś motocykl nie odpalił na końcu tunelu to usłyszał słowa: "na górę i jeszcze raz" i nie było przeproś... to był charakter, idealny czlowiek na idealnym miejscu!!! Teraz by wiedział co zrobić z tymi małoletnimi gwiazdorami...
-
meridol
mam nadzieje ze nie tylko ja cos ciwkawego tu napisze bo duzo rzeczy szybko sie zapomina ale wlasnie cos mi sie przypomnialo:
Na jednym z zimowych obozów trenigowych wyprowadził zawodników w góry a oni mieli tam biegać a potem wrócić. Mimo że M.Muszyński palił papierosy i lubił "pianę" przybiegł pierwszy chyba z pół godziny przed wszystkimi a na stoku narciarskim był najodważniejszy ze wszyskich mimo że nie umiał jeżdzić na nartach
co skończyło sie małą kontuzją... śp Witek miał do "Mańka" duży szacunek i wiedział że jest dobrze przygotowany do sezonu co zresztą potwierdził do momentu kontuzji 
Na jednym z zimowych obozów trenigowych wyprowadził zawodników w góry a oni mieli tam biegać a potem wrócić. Mimo że M.Muszyński palił papierosy i lubił "pianę" przybiegł pierwszy chyba z pół godziny przed wszystkimi a na stoku narciarskim był najodważniejszy ze wszyskich mimo że nie umiał jeżdzić na nartach
Pisz dalej. Osobiście bardzo lubię czytać takie opowieści.
Z tym Juchą to może rzeczywiście za pierwszym razem się trochę rozpędziłeś
(zakładam, że to z tego powodu skasowałeś posta), ale generalnie, im więcej pieprznych kawałków, tym lepiej. W ostateczności bez nazwisk
Ja się niczym tego typu pochwalić nie mogę. W latach 90. byłem nastolatkiem i jedyne moje wspomnienia trenera Zwierzchowskiego - dość mgliste - to wspomnienia z meczów. Czyli mało. No może jeszcze tyle, że znałem z widzenia jego syna, chodził do mojej podstawówki ze dwa czy trzy lata wyżej ode mnie. Jak na syna żużlowca był bardzo wysoki, szczególnie (wówczas) dla mnie
Czy Ty pełniłeś jakieś funkcje w ekipie Motoru, czy byłeś po prostu znajomym Zwierzchowskiego?
Z tym Juchą to może rzeczywiście za pierwszym razem się trochę rozpędziłeś
Ja się niczym tego typu pochwalić nie mogę. W latach 90. byłem nastolatkiem i jedyne moje wspomnienia trenera Zwierzchowskiego - dość mgliste - to wspomnienia z meczów. Czyli mało. No może jeszcze tyle, że znałem z widzenia jego syna, chodził do mojej podstawówki ze dwa czy trzy lata wyżej ode mnie. Jak na syna żużlowca był bardzo wysoki, szczególnie (wówczas) dla mnie
Czy Ty pełniłeś jakieś funkcje w ekipie Motoru, czy byłeś po prostu znajomym Zwierzchowskiego?
Ci którzy wiedzą jak było - napewno potwierdzą, że był człowiekiem który wszytko trzymałw kupie, jako jedyny potrafił poprowadzić naszych do sławy (v-ce MP), mimo wielu przeszków z różnych stron jakie go spotykały.
Mi go bardzo brakuje, jako człowieka, trenera.
Wg mnie był najlepszym taktykiem i szkoleniowcem w Polsce-powiem to z pełną odpowiedzialnością.
Był wielkim człowiekiem który dla czarnego sportu zrobiłby wszystko i zrobił co tylko mógł.
To właśnie dzięki niemu mogliśmy przeżyć jedne z najpiękniejszych chwil na lubelskim torze.
Kto wie co byśmy oglądali dziś przy Zygmuntowskich lub we Wrocławiu lub jeszcze gdzieś indziej gdyby był.
Mi go bardzo brakuje, jako człowieka, trenera.
Wg mnie był najlepszym taktykiem i szkoleniowcem w Polsce-powiem to z pełną odpowiedzialnością.
Był wielkim człowiekiem który dla czarnego sportu zrobiłby wszystko i zrobił co tylko mógł.
To właśnie dzięki niemu mogliśmy przeżyć jedne z najpiękniejszych chwil na lubelskim torze.
Kto wie co byśmy oglądali dziś przy Zygmuntowskich lub we Wrocławiu lub jeszcze gdzieś indziej gdyby był.
-
meridol
jesli ktos przeczytal moj pierwszy post na temat Roberta to musi wiedziec ze taki fakt mial miejsce. chcialem sobie jeszcze przypomniec kiedy to bylo i jak to zrobie to na pewno napisze. jesli chodzi o pieprzne kawalki to nie bede pisal jakie bylo zdanie śp Witka na temat Roberta, ni jakies obrażliwe ale mial specyficzne podejscie do jego jazdy.
jesli chodzi o taktykę to bohater tego wątku byl mistrzem!!! na pare dni przed meczem "jeżdził" mecz w domu mając przed sobą pare programów... wiedział dokładnie jakie i kiedy przeprowadzi zmiany. planował co może zrobić przeciwnik w poszczególnych biegach i myśle że rzadko był czymś zaskoczony na meczu. tak sobie myśle jaka dziś pod tym względem jest u nas mizeria...
[/list]
jesli chodzi o taktykę to bohater tego wątku byl mistrzem!!! na pare dni przed meczem "jeżdził" mecz w domu mając przed sobą pare programów... wiedział dokładnie jakie i kiedy przeprowadzi zmiany. planował co może zrobić przeciwnik w poszczególnych biegach i myśle że rzadko był czymś zaskoczony na meczu. tak sobie myśle jaka dziś pod tym względem jest u nas mizeria...
[/list]
-
meridol
Jego zdaniem żeby wygrać mecz zwłaszcza jeśli jest na styku lliczy się wszystko!!! od toromistrza po podprowadzającego. Starsi pewnie pamiętają słynnego na cała Polskę naszego podprowadzającego, który wymachał golloba na trzecim okrażeniu
,albo kiedy łapał zawodników za ręce podczas startu
. W czasie zawodów wszyscy muszą myśleć i być skupieni aby przyszedł końcowy sukces, np. kiedyś mlodzi chłopcy stali na łukach i pomagali "szybko" wstać i zabrać mtocykl przciwnikom którzy upadali a wynik był dla nas korzystny a nie ragowali gdy upadał nasz przy złym rozowju wypadków. widzieliśmy to ostatnio na meczu z ZG kiedy przeciwnik pięknie to wykorzystał!!!
toromistrz musie wiedzieć gdzie polać mocniej a gdzie słabiej (akurat o naszego toromistrz jestem spokojny bo p.Rysio wie co robi), a jak drużyna gości nie ma lekarza to i to można wykorzystać...
jednym slowem za czasów śp Witka wszyscy wiedzieli co mają robić i miedzy innymi dlatego tak mało drużyn tutaj wygrywało.
toromistrz musie wiedzieć gdzie polać mocniej a gdzie słabiej (akurat o naszego toromistrz jestem spokojny bo p.Rysio wie co robi), a jak drużyna gości nie ma lekarza to i to można wykorzystać...
jednym slowem za czasów śp Witka wszyscy wiedzieli co mają robić i miedzy innymi dlatego tak mało drużyn tutaj wygrywało.