Wywiady z ludźmi lubelskiego żużla
Wywiad z Jackiem Ziółkowskim.
Rozmowa z Jackiem Ziółkowskim - kierownikiem TŻ-u Sipmy Lublin.
- W ostatnim czasie na łamach tygodnika żyżlowego kilku zawodników TŻ-u uskarżało sie na jeżdżącego trenera drużyny. Chodziło przede wszystkim o sposób wyłaniania składu na kolejne zawody ligowe. Jak ustosunkuje sie pan do tej opinii ?
- W ubiegłym roku jeden z zawodników także skarżył sie, że trener ustala skład na mecze. Wówczas zapytaliśmy go o to kto ma tego dokonywać. W innych descyplinach jest przecież podobnie i nie ma tu niczegi nie normalnego także w tym, że jeżdżący trener drużyny ingeruje w to w jakim zestawieniu przystępuje ona do zawodów.
- Jaka jest pana opinia na temat Janusza Stachyry ?
- Nie działam teraz w klubie jako pracownik etatowy, pomagam tylko w trakcie zawodów. Janusz Stachyra jest trenerem, o którym mówi sie, że ma twardą ręke. Szkoleniowców ocenia sie po wynikach i gdyby trener przegrywał dużo meczów to wówczas zarząd mógłby być niezadowolony. Natomiast jeżeli drużyna, która jest beniaminkiemw lidze, ma realne szanse na znalezienie sie w pierwszej czwórce, to o jej trenerze powiedzieć można, że pracuje dobrze.
Przed pojedynkiem TŻ-u z Gwardią Warszawa J.Stachyra zabronił Sebastianowi Trumińskiemu treningów na torze w Lublinie. Czy nie uważa pan, że nie miało to wiekszego sensu, wszak dotyczyło tylko jednego zawodnika drużyny przeciwnej, który do tej pory nie miał kłopotów ze swobodnym pokonywaniem próbnych okrążeń na obiekcie należącym do swojego byłego klubu ?
- Nie widze w tym nic dziwnego, bo S.Trumiński jest teraz zawodnikiem Gwardii i przed meczem z tą drużyną w Lublinie przygotowaliśmy tor "pod siebie", a to stanowi swoisty handicap. W momencie gdy Trumiński jeździłby na takiej nawierzchni, mógłby przekazać uwagi na temat przełożeń swoim kolegom, a wtedy mecz okazać mogł sie trudniejszy. Nie wiem, czy w innym mieście któremukolwiek z naszych zawodników pozwolono by na treningi tuż przed meczem z miejscową drużyną. Powiem tylko, że teraz Sebastian Trumiński nie ma problemów z trenowaniem na torze w Lublinie.
- Początek tegorocznych rozgrywek nie był udany dla nowego zawodnika TŻ-u Grzegorza Knappa, ale jeździ on już lepiej. Jednak nadal nie jest to chyba żużlowiec w pełni was satysfakcjonujący...
- Przed sezonem w rozmowach z szefostwem klubu przewidywałem, że Grzegorz Knapp nie bedzie jeździł najlepiej w pierwszych meczach. Z doświadczenia wiem, że zmiana barw klubowych w przypadku młodych zawodnikow, powodować może obniżenie poziomu sportowego. Było tak w historii żużla wielokrotnie. Teraz ten żużlowiec punktuje już nieźle i wydaje sie, że jest zadowolony z pobytu w Lublinie.
- Doniesienia prasowe na temat frekwencjina polskich stadionach bywają różne. Ilu kibiców regolarnie odwiedza stadion w Lublinie ?
- Zanotowaliśmy w tym roku wzrost zainteresowania żużlem. Najwięcej kobiców przybyło na pierwszy mecz z RKM-em Rybnik i ich liczba oscylowała w granicach 8 tysięcy, co przy obecnej pojemności stadionu, wynoszącej 12 tysięcy, jest sukcesem. Martwi mnieto, że mimo iż drużyna spisuje sie w lidze dobrze, frekwencja sukcesywnie spadała i średnio oscylowała ona później w granicach 4-5 tysięcy. Tymczasem przed sezonem zakładaliśmy, że 7-8 tysięcy kibiców bedzie przychodziło na zawody regularnie.Nie wiem czy spadek liczby ludzi na stadionie spowodowany był tym, że w maju mieliśmy na swoim torze aż pieć imprez żużlowych, czy też nieciekawą sytuacvją gospodarczą w redionie. Powiem jednak, że obecnie dochód z biletów stanowi około 60 % naszego budżetu i nie mamy długów w stasunku do zawodników.
- Jak na drużynę pierwszoligową dysponujecie bardzo dobrymi obcokrajowcami, Lee Richardsonem i Hansem N. Andersenem. Czy dużo ci zawodnicy zarabiają jeżdżąc w TŻ-cie ?
- Nie wiem, bo nie podpisywałem z nimi kontraktów. W rozliczeniu jednego meczu ligowego obcokrajowiec jest zaś droższy od Polaka, choć zależy to też od nazwisk. Jeśli wziąc po uwagę koszty sezonowe, to obcokrajowcy wcale nie są drożsi od zawodników rodzimych, bo tych przed sezonem wyposażyć należy w sprzęt. Wspomnieć trzeba o Attili Stefanim, który jak na nasz klub jest bardzo dobrym i tanim zawodnikiem.
- Lee Richardson rozczarował wiele osób, odmawiając przyjazdu na mecz ligowy TŻ-u Lublin po upadku. W obliczu jego startu dzień póżniej w innej lidze wydaje sie to niezrozumiałe. Jak klub zareagował na to posunięcie ?
- Wierze, że zawodnik w dzień po upadku może sie źle czuć i nie chce startować w meczu. O to nie mam pretensji, choć jego wywrotkę oglądałem i nie wtglądała ona groźnie. Chodzi w tej sytuacji jednak o coś innego - o niepoważne zachowanie. Lee Richardson wraz z Hansem Andersenem startował w Grand Prix i będąc w jednym parku maszyn nie poinformował go o tym, że źle sie czuje. A przecież Andersen mógł zadzwonić do klubu z taką informacją. Lee Richardson i Hans Andersen zawsze dostają wypłaty tuż po meczu do ręki. Nigdy ich nie zawiedliśmy i pretensje mam do Anglika za to, że nie przekazał on decyzji Duńczykowi, który mógłby przecież pojechać w jego zastępstwie.
- Jeszcze w czasch Motoru wychowaliście dwóch znakomitych w owym czasie zawodników, Pawła Staszka i Roberta Dadosa. Czy istnieje chociaż cień szansy, że obaj wrócą kiedyś do Lublina jak było to w przypadku Dariusza Śledzia ?
- Sprowadzenie do Lublina Dariusza Śledzia było spowodowane dwoma rzeczmi. Po pierwsze spodziewaliśmy sie, że bedzue dobrze jeżdził, a po wtóre liczyliśmy na wzrost frekwencji. Jeśli zaś chodzi o Dadosa, to staruje on od lat w ekstralidze i nie wiem, czy bedzie nas stać na takiego zawodnika. Poza tym pytaniem jest jeszcze to czy on wogóle bedzie zainteresowany naszym klubem i czy znajdzie sie na liscie transferowej. Co do Staszka to jego kandydatura nie jest brana pod uwagę i nigdy na ten temat w klubie nie rozmawialiśmy.
- W wielu ośrodkach zaniedbano w ostatnim czasi szkolenie młodizeży. Czy taka tendencja ma również miejsce w TŻ-cie ?
- Nie zdarzyło sie na nie wyszkolić w jakimś okresie określonej liczby juniorów. Mamy trzech zawodników rozpoczynających kariery i dwóch jeszcze od nich młodszych w wieku trzynastu lat.
...
- Kiedyś żużel w Lublinie był sportem kultowym, potem - jak pan już powiedział - przyszła zapaść. Teraz ponownie idzie ku lepszemu. Czy wobec takiej sytuacji można powiedzieć, że miasto ponownie "żyje żużlem" i jest to dostrzegalne nie tylko wśród kibiców, ale także w ramach władz lokalnych i sponsorów ?
- Nie jest już tak jak w latach dziewięćdziesiątych, bo to nie te czasy. Gdybyśmy teraz byli w Ekstralidze i zamiast Hansa Nielsena w klubie jeździłby Tony Rickardsson, to tyle osób co kiedyś na stadion już nie przyjdzie. W przeszłości co ósma rodzina miała samochód, teraz ma go co trzecia. W niedzielę wiele osób spędza czas inaczej niż kiedyś, ale i tak uważam, że żużel pozostał w naszym mieściem sportem kultowym, a świadczyć mogą rozmowy z potencjalnymi sponsorami oraz władzami miasta.
Tygodnik Żużlowy
- W ostatnim czasie na łamach tygodnika żyżlowego kilku zawodników TŻ-u uskarżało sie na jeżdżącego trenera drużyny. Chodziło przede wszystkim o sposób wyłaniania składu na kolejne zawody ligowe. Jak ustosunkuje sie pan do tej opinii ?
- W ubiegłym roku jeden z zawodników także skarżył sie, że trener ustala skład na mecze. Wówczas zapytaliśmy go o to kto ma tego dokonywać. W innych descyplinach jest przecież podobnie i nie ma tu niczegi nie normalnego także w tym, że jeżdżący trener drużyny ingeruje w to w jakim zestawieniu przystępuje ona do zawodów.
- Jaka jest pana opinia na temat Janusza Stachyry ?
- Nie działam teraz w klubie jako pracownik etatowy, pomagam tylko w trakcie zawodów. Janusz Stachyra jest trenerem, o którym mówi sie, że ma twardą ręke. Szkoleniowców ocenia sie po wynikach i gdyby trener przegrywał dużo meczów to wówczas zarząd mógłby być niezadowolony. Natomiast jeżeli drużyna, która jest beniaminkiemw lidze, ma realne szanse na znalezienie sie w pierwszej czwórce, to o jej trenerze powiedzieć można, że pracuje dobrze.
Przed pojedynkiem TŻ-u z Gwardią Warszawa J.Stachyra zabronił Sebastianowi Trumińskiemu treningów na torze w Lublinie. Czy nie uważa pan, że nie miało to wiekszego sensu, wszak dotyczyło tylko jednego zawodnika drużyny przeciwnej, który do tej pory nie miał kłopotów ze swobodnym pokonywaniem próbnych okrążeń na obiekcie należącym do swojego byłego klubu ?
- Nie widze w tym nic dziwnego, bo S.Trumiński jest teraz zawodnikiem Gwardii i przed meczem z tą drużyną w Lublinie przygotowaliśmy tor "pod siebie", a to stanowi swoisty handicap. W momencie gdy Trumiński jeździłby na takiej nawierzchni, mógłby przekazać uwagi na temat przełożeń swoim kolegom, a wtedy mecz okazać mogł sie trudniejszy. Nie wiem, czy w innym mieście któremukolwiek z naszych zawodników pozwolono by na treningi tuż przed meczem z miejscową drużyną. Powiem tylko, że teraz Sebastian Trumiński nie ma problemów z trenowaniem na torze w Lublinie.
- Początek tegorocznych rozgrywek nie był udany dla nowego zawodnika TŻ-u Grzegorza Knappa, ale jeździ on już lepiej. Jednak nadal nie jest to chyba żużlowiec w pełni was satysfakcjonujący...
- Przed sezonem w rozmowach z szefostwem klubu przewidywałem, że Grzegorz Knapp nie bedzie jeździł najlepiej w pierwszych meczach. Z doświadczenia wiem, że zmiana barw klubowych w przypadku młodych zawodnikow, powodować może obniżenie poziomu sportowego. Było tak w historii żużla wielokrotnie. Teraz ten żużlowiec punktuje już nieźle i wydaje sie, że jest zadowolony z pobytu w Lublinie.
- Doniesienia prasowe na temat frekwencjina polskich stadionach bywają różne. Ilu kibiców regolarnie odwiedza stadion w Lublinie ?
- Zanotowaliśmy w tym roku wzrost zainteresowania żużlem. Najwięcej kobiców przybyło na pierwszy mecz z RKM-em Rybnik i ich liczba oscylowała w granicach 8 tysięcy, co przy obecnej pojemności stadionu, wynoszącej 12 tysięcy, jest sukcesem. Martwi mnieto, że mimo iż drużyna spisuje sie w lidze dobrze, frekwencja sukcesywnie spadała i średnio oscylowała ona później w granicach 4-5 tysięcy. Tymczasem przed sezonem zakładaliśmy, że 7-8 tysięcy kibiców bedzie przychodziło na zawody regularnie.Nie wiem czy spadek liczby ludzi na stadionie spowodowany był tym, że w maju mieliśmy na swoim torze aż pieć imprez żużlowych, czy też nieciekawą sytuacvją gospodarczą w redionie. Powiem jednak, że obecnie dochód z biletów stanowi około 60 % naszego budżetu i nie mamy długów w stasunku do zawodników.
- Jak na drużynę pierwszoligową dysponujecie bardzo dobrymi obcokrajowcami, Lee Richardsonem i Hansem N. Andersenem. Czy dużo ci zawodnicy zarabiają jeżdżąc w TŻ-cie ?
- Nie wiem, bo nie podpisywałem z nimi kontraktów. W rozliczeniu jednego meczu ligowego obcokrajowiec jest zaś droższy od Polaka, choć zależy to też od nazwisk. Jeśli wziąc po uwagę koszty sezonowe, to obcokrajowcy wcale nie są drożsi od zawodników rodzimych, bo tych przed sezonem wyposażyć należy w sprzęt. Wspomnieć trzeba o Attili Stefanim, który jak na nasz klub jest bardzo dobrym i tanim zawodnikiem.
- Lee Richardson rozczarował wiele osób, odmawiając przyjazdu na mecz ligowy TŻ-u Lublin po upadku. W obliczu jego startu dzień póżniej w innej lidze wydaje sie to niezrozumiałe. Jak klub zareagował na to posunięcie ?
- Wierze, że zawodnik w dzień po upadku może sie źle czuć i nie chce startować w meczu. O to nie mam pretensji, choć jego wywrotkę oglądałem i nie wtglądała ona groźnie. Chodzi w tej sytuacji jednak o coś innego - o niepoważne zachowanie. Lee Richardson wraz z Hansem Andersenem startował w Grand Prix i będąc w jednym parku maszyn nie poinformował go o tym, że źle sie czuje. A przecież Andersen mógł zadzwonić do klubu z taką informacją. Lee Richardson i Hans Andersen zawsze dostają wypłaty tuż po meczu do ręki. Nigdy ich nie zawiedliśmy i pretensje mam do Anglika za to, że nie przekazał on decyzji Duńczykowi, który mógłby przecież pojechać w jego zastępstwie.
- Jeszcze w czasch Motoru wychowaliście dwóch znakomitych w owym czasie zawodników, Pawła Staszka i Roberta Dadosa. Czy istnieje chociaż cień szansy, że obaj wrócą kiedyś do Lublina jak było to w przypadku Dariusza Śledzia ?
- Sprowadzenie do Lublina Dariusza Śledzia było spowodowane dwoma rzeczmi. Po pierwsze spodziewaliśmy sie, że bedzue dobrze jeżdził, a po wtóre liczyliśmy na wzrost frekwencji. Jeśli zaś chodzi o Dadosa, to staruje on od lat w ekstralidze i nie wiem, czy bedzie nas stać na takiego zawodnika. Poza tym pytaniem jest jeszcze to czy on wogóle bedzie zainteresowany naszym klubem i czy znajdzie sie na liscie transferowej. Co do Staszka to jego kandydatura nie jest brana pod uwagę i nigdy na ten temat w klubie nie rozmawialiśmy.
- W wielu ośrodkach zaniedbano w ostatnim czasi szkolenie młodizeży. Czy taka tendencja ma również miejsce w TŻ-cie ?
- Nie zdarzyło sie na nie wyszkolić w jakimś okresie określonej liczby juniorów. Mamy trzech zawodników rozpoczynających kariery i dwóch jeszcze od nich młodszych w wieku trzynastu lat.
...
- Kiedyś żużel w Lublinie był sportem kultowym, potem - jak pan już powiedział - przyszła zapaść. Teraz ponownie idzie ku lepszemu. Czy wobec takiej sytuacji można powiedzieć, że miasto ponownie "żyje żużlem" i jest to dostrzegalne nie tylko wśród kibiców, ale także w ramach władz lokalnych i sponsorów ?
- Nie jest już tak jak w latach dziewięćdziesiątych, bo to nie te czasy. Gdybyśmy teraz byli w Ekstralidze i zamiast Hansa Nielsena w klubie jeździłby Tony Rickardsson, to tyle osób co kiedyś na stadion już nie przyjdzie. W przeszłości co ósma rodzina miała samochód, teraz ma go co trzecia. W niedzielę wiele osób spędza czas inaczej niż kiedyś, ale i tak uważam, że żużel pozostał w naszym mieściem sportem kultowym, a świadczyć mogą rozmowy z potencjalnymi sponsorami oraz władzami miasta.
Tygodnik Żużlowy
- Łoptymista
- Trener
- Posty: 3911
- Rejestracja: 15 kwietnia 2003, o 08:22
- Lokalizacja: Lublin
Erwin opłaciłeś maszynistkę, czy akurat ci się nudziło.
W życiu nie chciałoby mi się tyle pisać.
Leniwy jestem. Wypracowania w podstawówce pisałem na stronniczkę. Później też nie było lepiej... Nawet pracę magisterską miałem najkrótszą na roku.
Admini za takie przepisywanki powinni przyznawac gwiazdki.
W życiu nie chciałoby mi się tyle pisać.
Leniwy jestem. Wypracowania w podstawówce pisałem na stronniczkę. Później też nie było lepiej... Nawet pracę magisterską miałem najkrótszą na roku.
Admini za takie przepisywanki powinni przyznawac gwiazdki.
-
Piotrbaz
Sprawiedliwy pisze:Piotrek pisze:to sobie kup TÅ»
To jednak zachęcasz do kupna gazety. Widzisz sam sobie zaprzeczasz,![]()
Ja niemowie że chce wywiadu, ale się już przypucowałeś że masz. To po cholere piszesz że jest w TŻ(kogo to obchodzi że jest) jak i tak byś go nieprzepisał na forum. BEZSENNS. Jak się mówi A to trzeba powiedzić i B. Człowieku zastanów się co robisz. I co to komu dało że jest w TŻ wywiad z Ziółkowski (chyba). NIC.
Ale widze koleś, że twoim głownym celem jest poprawienie sobie licznika wpisów. Jak któś tu wspomnial najważniejsze że licznik bije.![]()
![]()
PS. Marnował cenny czas -------> toś teraz dowalił HAHHAHAHAHAA. Cenny czas u ciebie HAHHHAHAHAHAHA. Śmiech na sali.
nie chce mi sie gadać z tobą ( bo marnuje swój cenny czas
Rozmowa z Lee Richardsonem
Jesteś zadowolony ze startów w Lublinie?
- Tak, bardzo. Tutejsi kibice są niesamowici, tacy żywiołowi. To bardzo pomaga podczas meczu. Poza tym w Lublinie bardzo dobrze się mną zajmują. Dotychczas w żadnym klubie nie miałem takiej opieki i pomocy.
Co sądzisz o naszym torze? Na jakich nawierzchniach najbardziej lubisz się ścigać?
- Lubelski tor bardzo mi odpowiada. Mam na myśli ten, który był przygotowany na mecz z Gorzowem. Podczas spotkania z Tarnowem było trochę za twardo.
Od kilku lat występujesz w Polsce. Uważasz, że doświadczenie zdobyte tutaj pomoże ci w turniejach Grand Prix?
- Tak. Każdy zawodnik, który chce liczyć się w GP powinien startować w Polsce. Ma możliwość większego objeżdżenia, poznania nowych torów oraz walki z bardzo dobrymi polskimi zawodnikami.
Ten rok jest pechowy dla wielu żużlowców...
- Zgadza się. Wielu zawodników odniosło urazy. Nas też pech nie ominął. Kontuzjowany jest Hans Andersen, Tomek Piszcz, ja, a teraz jeszcze Attila Stefani. Na szczęście już wracam do pełnej sprawności i mam nadzieję, że na play off wykurują się również pozostali lubelscy żużlowcy.
Przed sezonem stawiałeś przed sobą jakiś konkretny cel, związany z jazdą w Lublinie?
- Przede wszystkim chciałem dobrze jeździć i zdobywać komplety punktów dla naszej drużyny. Obecnie bardzo kusi mnie pobicie rekordu lubelskiego toru. Mam nadzieję, że przy sprzyjających warunkach uda mi się to jeszcze w tym roku.
Nie męczą cię ciągle podróże?
-Nie, przy dobrej organizacji nie jest to aż tak męczące. Ja tylko wsiadam do samolotu, a mój mechanik jedzie z motocyklami. Tęsknię jednak za domowymi potrawami. Częste podróże wymuszają ciągłe jedzenie frytek i hamburgerów. Ciszę się, że w niedzielę w Lublinie miałem okazję zjeść pyszny obiad z prawdziwymi ziemniaki.
Jakich polskich słów dotychczas się nauczyłeś?
-Cześć, dzień dobry, dziękuję, proszę bardzo i oczywiście takich, które... słyszę bardzo często, ale nie wypada ich przytaczać.
Dziennik Wschodni
Jesteś zadowolony ze startów w Lublinie?
- Tak, bardzo. Tutejsi kibice są niesamowici, tacy żywiołowi. To bardzo pomaga podczas meczu. Poza tym w Lublinie bardzo dobrze się mną zajmują. Dotychczas w żadnym klubie nie miałem takiej opieki i pomocy.
Co sądzisz o naszym torze? Na jakich nawierzchniach najbardziej lubisz się ścigać?
- Lubelski tor bardzo mi odpowiada. Mam na myśli ten, który był przygotowany na mecz z Gorzowem. Podczas spotkania z Tarnowem było trochę za twardo.
Od kilku lat występujesz w Polsce. Uważasz, że doświadczenie zdobyte tutaj pomoże ci w turniejach Grand Prix?
- Tak. Każdy zawodnik, który chce liczyć się w GP powinien startować w Polsce. Ma możliwość większego objeżdżenia, poznania nowych torów oraz walki z bardzo dobrymi polskimi zawodnikami.
Ten rok jest pechowy dla wielu żużlowców...
- Zgadza się. Wielu zawodników odniosło urazy. Nas też pech nie ominął. Kontuzjowany jest Hans Andersen, Tomek Piszcz, ja, a teraz jeszcze Attila Stefani. Na szczęście już wracam do pełnej sprawności i mam nadzieję, że na play off wykurują się również pozostali lubelscy żużlowcy.
Przed sezonem stawiałeś przed sobą jakiś konkretny cel, związany z jazdą w Lublinie?
- Przede wszystkim chciałem dobrze jeździć i zdobywać komplety punktów dla naszej drużyny. Obecnie bardzo kusi mnie pobicie rekordu lubelskiego toru. Mam nadzieję, że przy sprzyjających warunkach uda mi się to jeszcze w tym roku.
Nie męczą cię ciągle podróże?
-Nie, przy dobrej organizacji nie jest to aż tak męczące. Ja tylko wsiadam do samolotu, a mój mechanik jedzie z motocyklami. Tęsknię jednak za domowymi potrawami. Częste podróże wymuszają ciągłe jedzenie frytek i hamburgerów. Ciszę się, że w niedzielę w Lublinie miałem okazję zjeść pyszny obiad z prawdziwymi ziemniaki.
Jakich polskich słów dotychczas się nauczyłeś?
-Cześć, dzień dobry, dziękuję, proszę bardzo i oczywiście takich, które... słyszę bardzo często, ale nie wypada ich przytaczać.
Dziennik Wschodni
Rozmowa z Tomaszem Piszczem - zawodnikiem TÅ»-u Lublin
- Jak przebiega leczenie kontuzji ?
- Czuję sie dobrze, a problemy z leczeniem kontuzji biorą się z racji trwałego zrostu kontuzjowanej kości. Typowe leczenie mojego urazu trwa od trzech do pięciu miesięcy, a więc pozostaje mi tylko czekać na poprawe i wówczas być może wcześniej usiąde na motocyklu, a dokończenie leczenia odbędzie się w zimie.
- Czy kontuzja w jakis sposób ci doskwiera ?
- Tak, w sferze psychiki, Czuje się troche bezradny, bo nie moge jeździć, a poza tym prowadze całkiem inny tryb życia, który mozna nazwać wypoczynkowym. Drażni mnie to.
- Czyli jesteś na co dzień pracocholikiem ?
- Nie, ale lubie coś robić, ale obecna bezczynność troche mnie denerwuje.
- Czy nie obawiasz sie powrotu na tor, w tym sensie, że kiedyś trzeba bedzie pierwszy raz usiąść na motocyklu i nie wiadomo, jak zachowa sie wówczas twój organizm ?
- Gdy w ubiegłym roku miałem problemy z obojczykiem, musiałem przemóc się, a na pierwszych treningach miałem strach w oczach. A więc mniej więcej przerobiłem juz powrót na tor po kontuzji.
- Wystartowałeś przed kontuzją w rozgrywkach Allsvenskan League, w drużynie Bysarny Visby. Jakie są twoje spostrzeżenia z drugiej klasy rozgrywkowej w Szwecji ?
- Do każdych zawodów podchodze poważnie i tak samo staram sie punktować w Polsce, jak i zagranicą. Tak sie składa, że w Szwecji często przyjeżdżam do mety na pierwszych miejscach, a dzięki mojej postawie drużyna wygrywała lub remisowała (w pojedynku z Piraterną) mecze. Cieszy mnie zadowolenie działaczy Bysarny, bo wiem, że to co robię nie idzie na marne.
- Jak znosisz dalekie dojazdy na WyspÄ™ Gottland ?
- Prom z Gdańska płynie do Karlskrony dwanaście godzin. Potem przesiadka i kolejny rejs na wyspę, tym razem 3 godziny, Najczęściej czas spędzamtak, iż śpie w małej kajucie, bo na zabawe i dyskoteki nie mogę sobie pozwolic z racji przemęczenia, które źle odbić by sie mogło na mojej postawie na torze. To jeśli chodzi o mecze na własnym torze. Na wyjazdach nie ma już takiego problemu z dojazdami.
- Jak oceniłbys poziom Allsvenskan League ?
- Nie spodziewałem sie przed sezonem niczego szczególnego. Nie preferuje długich torów i lepiej jeździ mi sie na krótszych szwedzkich obiektach niz na niektórych torach w Polsce.
- Czy mała frekwencja na zawodach w Szwecji nie wpływa na ciebie destabilizująco ?
- Publiczności w Szwecji nie ma rzeczywiście za wiele, ale ode mnie wymaga sie żeby "zabawiać" tych ludzi, którzy są na stadionie. Staram sie robić to dobrze bez względu na frekwencję. Po drugie miasto, w którym jeźdże nie jest zbyt wielkie i to warunkuje zainteresowanie żużlem.
- Tomasz Bajerski powiedział kiedyś, że nie zamieni Allsvenskan League na Elitserien, bo w Piraternie jest mu dobrze. Czy ty masz podobne uczucia w odniesieniu do Bysarny ?
- Dla mnie najważniejsze są plany działaczy, a poza tym jak największa ilośc imprez w sezonie. Ewentualna oferta z Elitserien byłaby przeze mnie analizowana w tym kontekście.
- Jak "bilansują" się pod względem finansowym występy w Szwecji ?- Wesoło nie jest, ale można troche zarobić.
- W aktualnej sytuacji nieco z boku oglądasz występy swoich kolegów z TŻ-u Lublin. Jak oceniasz ich dokonania ?
- Jestem zaskoczony przebiegiem niektórych meczów. Postawa Darka Śledzia jest dla mnie zaskoczeniem in plus, ale nie spodziewałem sie, że drużyna pojedzie tak słabo w Gnieźnie. Ze swej strony pomagam kolegom i gdy ktoś chce, zawsze jestem gotowy pożyczyć mu motocykl.
Żródło: Tygodnik Żużlowy
- Jak przebiega leczenie kontuzji ?
- Czuję sie dobrze, a problemy z leczeniem kontuzji biorą się z racji trwałego zrostu kontuzjowanej kości. Typowe leczenie mojego urazu trwa od trzech do pięciu miesięcy, a więc pozostaje mi tylko czekać na poprawe i wówczas być może wcześniej usiąde na motocyklu, a dokończenie leczenia odbędzie się w zimie.
- Czy kontuzja w jakis sposób ci doskwiera ?
- Tak, w sferze psychiki, Czuje się troche bezradny, bo nie moge jeździć, a poza tym prowadze całkiem inny tryb życia, który mozna nazwać wypoczynkowym. Drażni mnie to.
- Czyli jesteś na co dzień pracocholikiem ?
- Nie, ale lubie coś robić, ale obecna bezczynność troche mnie denerwuje.
- Czy nie obawiasz sie powrotu na tor, w tym sensie, że kiedyś trzeba bedzie pierwszy raz usiąść na motocyklu i nie wiadomo, jak zachowa sie wówczas twój organizm ?
- Gdy w ubiegłym roku miałem problemy z obojczykiem, musiałem przemóc się, a na pierwszych treningach miałem strach w oczach. A więc mniej więcej przerobiłem juz powrót na tor po kontuzji.
- Wystartowałeś przed kontuzją w rozgrywkach Allsvenskan League, w drużynie Bysarny Visby. Jakie są twoje spostrzeżenia z drugiej klasy rozgrywkowej w Szwecji ?
- Do każdych zawodów podchodze poważnie i tak samo staram sie punktować w Polsce, jak i zagranicą. Tak sie składa, że w Szwecji często przyjeżdżam do mety na pierwszych miejscach, a dzięki mojej postawie drużyna wygrywała lub remisowała (w pojedynku z Piraterną) mecze. Cieszy mnie zadowolenie działaczy Bysarny, bo wiem, że to co robię nie idzie na marne.
- Jak znosisz dalekie dojazdy na WyspÄ™ Gottland ?
- Prom z Gdańska płynie do Karlskrony dwanaście godzin. Potem przesiadka i kolejny rejs na wyspę, tym razem 3 godziny, Najczęściej czas spędzamtak, iż śpie w małej kajucie, bo na zabawe i dyskoteki nie mogę sobie pozwolic z racji przemęczenia, które źle odbić by sie mogło na mojej postawie na torze. To jeśli chodzi o mecze na własnym torze. Na wyjazdach nie ma już takiego problemu z dojazdami.
- Jak oceniłbys poziom Allsvenskan League ?
- Nie spodziewałem sie przed sezonem niczego szczególnego. Nie preferuje długich torów i lepiej jeździ mi sie na krótszych szwedzkich obiektach niz na niektórych torach w Polsce.
- Czy mała frekwencja na zawodach w Szwecji nie wpływa na ciebie destabilizująco ?
- Publiczności w Szwecji nie ma rzeczywiście za wiele, ale ode mnie wymaga sie żeby "zabawiać" tych ludzi, którzy są na stadionie. Staram sie robić to dobrze bez względu na frekwencję. Po drugie miasto, w którym jeźdże nie jest zbyt wielkie i to warunkuje zainteresowanie żużlem.
- Tomasz Bajerski powiedział kiedyś, że nie zamieni Allsvenskan League na Elitserien, bo w Piraternie jest mu dobrze. Czy ty masz podobne uczucia w odniesieniu do Bysarny ?
- Dla mnie najważniejsze są plany działaczy, a poza tym jak największa ilośc imprez w sezonie. Ewentualna oferta z Elitserien byłaby przeze mnie analizowana w tym kontekście.
- Jak "bilansują" się pod względem finansowym występy w Szwecji ?- Wesoło nie jest, ale można troche zarobić.
- W aktualnej sytuacji nieco z boku oglądasz występy swoich kolegów z TŻ-u Lublin. Jak oceniasz ich dokonania ?
- Jestem zaskoczony przebiegiem niektórych meczów. Postawa Darka Śledzia jest dla mnie zaskoczeniem in plus, ale nie spodziewałem sie, że drużyna pojedzie tak słabo w Gnieźnie. Ze swej strony pomagam kolegom i gdy ktoś chce, zawsze jestem gotowy pożyczyć mu motocykl.
Żródło: Tygodnik Żużlowy
Mam do was mala prosbe...
Jelsi macie ostatni Tz przeczytajcie wywiad z Darkiem Sledziem...
Na pytanie Czy po cichu liczy na wystep w Finale IMP Darek odpowiada ze absolutnie nie bo nie zyczy nikomu kontuzji.. itp.. itd...
Co nie? Fajny z niegoi koles;-) Nie bez powodu Darek jest tak lubiany;-)
Ale o co mi chodzi, teraz spojzcie na umieszczonyw tym sammym numerze dziennik jacka Golloba, ktory jest drugim rezerwowym. Ten bez bicia przyznaje sie ze po cichu liczy ze zastapi kogos i wystapi w finale IMP.
Taka ciekawostka.. Niby nic a widac ze darek Sledz to swoj chlop warty naszego dopingu, dla niego warto zdzierac gardlo i jezdzic na wyjazdy.. Bo wklada serce w zuzel a nie zapominna o innych i jest kolezenski. Natomiast po wypowiedzi jacka widac ze do klasowego zawodnika mu troche brakuje... Taka mala szuja;-) Nom ale ja nigdy nie lubilem Gollobow;-)
Jelsi macie ostatni Tz przeczytajcie wywiad z Darkiem Sledziem...
Na pytanie Czy po cichu liczy na wystep w Finale IMP Darek odpowiada ze absolutnie nie bo nie zyczy nikomu kontuzji.. itp.. itd...
Co nie? Fajny z niegoi koles;-) Nie bez powodu Darek jest tak lubiany;-)
Ale o co mi chodzi, teraz spojzcie na umieszczonyw tym sammym numerze dziennik jacka Golloba, ktory jest drugim rezerwowym. Ten bez bicia przyznaje sie ze po cichu liczy ze zastapi kogos i wystapi w finale IMP.
Taka ciekawostka.. Niby nic a widac ze darek Sledz to swoj chlop warty naszego dopingu, dla niego warto zdzierac gardlo i jezdzic na wyjazdy.. Bo wklada serce w zuzel a nie zapominna o innych i jest kolezenski. Natomiast po wypowiedzi jacka widac ze do klasowego zawodnika mu troche brakuje... Taka mala szuja;-) Nom ale ja nigdy nie lubilem Gollobow;-)
Póki stać mnie będę szalał,
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
-
konradeczek_fransik
- Posty: 48
- Rejestracja: 2 grudnia 2002, o 21:11
- Lokalizacja: Rzeszów
Gollobów można nie lubić, ale to co osiągnął dotąd w tym sporcie Tomek jeszcze długo chyba nikomu się nie uda. Tomek od lat jest wizytówką polskiego speedwaya i nie raz dostarczał nam niezapomnianych wrazeń w Grand Prix. Świetny zawodnik. Gdyby jeszcze częściej korzystał z usług porządnego tunera zamiast samemu grzebać przy silnikach to pewnie juz miałby na koncie tytuł Indywidualnego Mistrza Świata...
Pozdrawiam
Pozdrawiam
MOTOR LUBLIN
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
konradeczek_fransik pisze:bkapust oki nigdy nie lubiles a powiedz mi komu przez ostatnie lata kibicowales w grand prix?!?! ehhhh Pozdrowionka!!!!!
No wiec na poczatku byl to Hans Nielsen, oczywiscie zawsze trzymam kciuki za Adamsa. Z polakow byl to miedzy innymi Darek Sledz i Robert Dados, jako ze sa z Lublina. Pozatym z tych co jezdza na stale to Cegielski i Bajerski.
GP to zawody indywidualne i faktycznie kazdy jezdzi tam dla siebie a nie dla reprezentacji.
Kondradeczek jak bys mnie lepiej znal to bys wiedzial iz nigdy nie kibicowalem Gollobom.
Maxx czym innym jest sympatia czym innym jest uznanie dla umiejetnosci. Ja nie lubie Tomka bo jest nerwowy, czasami chamski...
I tyle. Nie ulega watpliwosci ze jest zawodnikiem bardzo dobrym ale poprostu nie wzbudza u mnie sympati tak jak Hans, Adams czy nawet Cegielski. Ze juz o Sledziu i Dadosie nie wspomne.
Ostatnio zmieniony 2 sierpnia 2003, o 11:45 przez bkapusta, łącznie zmieniany 1 raz.
Póki stać mnie będę szalał,
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
Czasy, kiedy w barwach Motoru Lublin srtartował wielki Hans już nie wrócą. Kiedyś żużel był bardziej radosny, nie było w nim tyle komercji co dzisiaj. Dziś każdy jedzie w zasadzie na własny rachunek a GP to walka niemal na śmierć i życie, przykładem moze tu być choćby styl jazdy Nickiego Pedersena. To jest dopiero chamskie. Tomek też w swoim czasie potrafił wykrecać chamskie numery, ale teraz jest i tak znacznie spokojniejszy. Jak już pisałem można go nie lubić, ale uznanie mu się należy.
PS. Szkoda bkapust, że nie czytałeś wywiadu z Dadosem na łamach Tygodnika Żyżlowego sprzed dwóch tygodni. Zobaczyłbyś, jaki sympatyczny z niego zawodnik i w jaki sposób odnosił się do dwójki dziennikarzy przeprowadzających w nim wywiad. Można to tłumaczyć jedynie tym, ze chłopak ma ogromne problemy natury osobistej i stąd ta niechęć do dziennikarzy, którzy wiele złego napisali na jego temat. Zawodowiec jednak na każdej płaszczyźnie powienien pozostać zawodowcem...
PS. Szkoda bkapust, że nie czytałeś wywiadu z Dadosem na łamach Tygodnika Żyżlowego sprzed dwóch tygodni. Zobaczyłbyś, jaki sympatyczny z niego zawodnik i w jaki sposób odnosił się do dwójki dziennikarzy przeprowadzających w nim wywiad. Można to tłumaczyć jedynie tym, ze chłopak ma ogromne problemy natury osobistej i stąd ta niechęć do dziennikarzy, którzy wiele złego napisali na jego temat. Zawodowiec jednak na każdej płaszczyźnie powienien pozostać zawodowcem...
MOTOR LUBLIN
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
Maxx pisze:Czasy, kiedy w barwach Motoru Lublin srtartował wielki Hans już nie wrócą. Kiedyś żużel był bardziej radosny, nie było w nim tyle komercji co dzisiaj. Dziś każdy jedzie w zasadzie na własny rachunek a GP to walka niemal na śmierć i życie, przykładem moze tu być choćby styl jazdy Nickiego Pedersena. To jest dopiero chamskie. Tomek też w swoim czasie potrafił wykrecać chamskie numery, ale teraz jest i tak znacznie spokojniejszy. Jak już pisałem można go nie lubić, ale uznanie mu się należy.
PS. Szkoda bkapust, że nie czytałeś wywiadu z Dadosem na łamach Tygodnika Żyżlowego sprzed dwóch tygodni. Zobaczyłbyś, jaki sympatyczny z niego zawodnik i w jaki sposób odnosił się do dwójki dziennikarzy przeprowadzających w nim wywiad. Można to tłumaczyć jedynie tym, ze chłopak ma ogromne problemy natury osobistej i stąd ta niechęć do dziennikarzy, którzy wiele złego napisali na jego temat. Zawodowiec jednak na każdej płaszczyźnie powienien pozostać zawodowcem...
O wlasnie o to mi chodzi;-)
Teraz zuzel to porostu interes, zaczyna sie chamstwo, podkladanie swini, kombinowanie... Tomek Gollob na poczatku swojej miedzynarodowej kariery wlasnie wpisal sie w ten nowy nurt zuzla.. Sam wiesz jak to bylo.. Teraz sie to zmienia mysle ze to glownie zasluga wieku i lat spedzonych na torze. Uznanie dla klasy sportowej Tomka mam.. I zle mu nie zycze jednak ja zawsze bede preferowal zawodnikow takich jak Darek Sledz.
A co to Roberta wiem o ktory wywiad chodzi.. Ale wiesz Robert po pierwsze nie jest teraz zrownowarzony emocjonalnie, ma problem i tyle i czasami to widac w jego wypowiedziach. Dwa pismaki w wiekszosci zywia sie tania sensacja a to denerwuje ludzi na ktorych zeruja, wiec po czesci rozumiem Roberta, tak jak rozumiem kilku innych znanych ludzi ktorym sie np. zdarzylo dac po mordzie fotoreporterom an ulicy. Co nie znaczy ze takie zachowanie powinno sie akceptowac i popierac. Poprostu kazdemu czasami puszczaja nerwy i w przypadku Dadosa jest to uzasadnione.
Póki stać mnie będę szalał,
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
I zdrowia nie żałował,
Każda dama ma cenę,
Trzeba po prostu pytać,
A nie czaić się z kwiatami.
W zasadzie to jeśli chodzi o zawodników, to mnie interesuje to jacy są na torze, ich życie prywatne to ich sprawa i nie powinno się do tego mieszać. A na torze od kilku już lat prym wśród polskich żuzlowców wiedzie Tomek Gollob.
MOTOR LUBLIN
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
- Sprawiedliwy
- Szkółkowicz
- Posty: 205
- Rejestracja: 23 listopada 2002, o 23:05
- Lokalizacja: Lublin
a na speedway.info.pl z tych samych zawodów z D.Jeleniewski.
http://speedway.info.pl/index.php?mode= ... ewsid=2232
http://speedway.info.pl/index.php?mode= ... ewsid=2232
-
Piotrbaz