Tor jest do walki na pewno, ale też nie zawsze pogoda pozwoli im go przygotować idealnie tak jak chcą. Ściganie przypomina mi to z Bydgoszczy, nie bardzo wiadomo gdzie niesie, wyprzedzają z różnych stron i głównie gospodarze. Ale tajemnicy tam żadnej nie ma, byli żużlowcy którzy na wyjeździe zakręcili tam koło maxa, np Jabłoński.
Loko to klub 'starej daty', działa w oparciu o treningi i klubowego mechanika, co w erze osobistych tunerów jest rzadkie. Moim zdaniem bardziej w tym ich siła niż w torze.
Dzisiaj dopasowanie do toru znaczy jeszcze więcej niż kiedyś, a tam klubowy majster pomaga nawet obcokrajowcom. Miejscowa szkółka, częste treningi, poważne przygotowania do meczów, stały trener Kokin, stały mechanik i toromistrz. I z niewielkim budżetem można profesjonalnie działać. Dauga w lidze ruskiej byli najbiedniejsi, musieli sobie radzić własnym torem. Tak opowiadał Świst który tam jeździł, przygotowanie do spotkań i ludzie tam pracujący na poziomie ekstraligi. Mogą mieć kadrowo słaby skład ale potrafią coś wyciągnąć. Teraz mają najsłabszą kadrę odkąd awansowali do 1 ligi.
Toromistrza też chwalą ale wielkim magiem chyba nie jest skoro przed GP na ciągniku siedział Gollob
Tor w Dauga jest specyficzny, jak wiele innych.
Lokomotiv jeździ w Polsce już tak długo a nadal wielu pęka przed tym wyjazdem.
I to doświadczeni żużlowcy.
Magnus Zetterstroem (Lechma Start Gniezno):" Mimo wszystko, nie mogę rozgryźć tego toru. Jeździłem tutaj tyle razy i wciąż nie wiem, jak się tutaj jeździ. Jestem bardzo zawiedziony"
Dla porównania "nowi miejscowi":
Mikael Max: "Tutaj jest absolutnie normalny tor. Miałem problemy kilka lat temu, jak byłem w Daugavpils pierwszy raz. Za każdym następnym razem jechało się tutaj coraz lepiej"
Kenneth Hansen: "Byłem bliski rozpaczy. Dwa dni treningów i nie wychodziło absolutnie nic. Byłem uparty, nikogo nie słuchałem, chciałem sam trafić z ustawieniami. Jest jednak drużyna i w końcu posłuchałem dobrych rad Povazhnego oraz Maxa. Wczoraj pod koniec treningu zrozumiałem, że latam po tym torze."
Uważam że 95% zawodników których sobie Daugavpils sprowadzi, to im się sprawdzi i zrobi u siebie jakieś niezłe punkty. Także ci z LW KMŻ. Tym bardziej przykro z powodu słabiutkiej łotewskiej przygody Tomka Piszcza.
Lublinianie powinni jechać z zamiarem zaklepania bonusa.
Mam nadzieję że doświadczenie Miesiąca się przyda, przynajmniej jemu.