Już tradycyjnie nie zagladam na forum w dniu meczu ani w dniu nastepnym, zeby pozniej zaaplikowac sobie duza dawke ciekawych komentarzy

Jesli dla kogos nie liczy sie wynik tego meczu to pytam jaki byl w ogole sens jego rozgrywania? Dla mnie to jednak byl jakis tam cios..bo jesli sie juz jedzie to po to zeby wygrac. Bez sensu jest najpierw nalegac zeby mecz odjechac, a pozniej go odpuszczac. Juz nie chce przynudzac o beznadziejnej jezdzie Macka i jeszcze gorszej Rafala, bo niczego innego chyba raczej nikt sie nie spodziewal. Za to po meczu.....Michaluk otoczony gromada rozochoconych nastolatek (chyba tlumaczyl im dlaczego mecz mu wyjatkowo nie wyszedl:]) a Klimek szczesliwy w busie ze swoja dziewczyna, raczej niezbyt przejety swoja finezyjna jazda w tym meczu. Do tego papa Klimek musial wracac "na pace" bo obok Rafala siedziala piekna, mloda dama

To tyle z rzeczy przesmiewczych.. A z tych ktore na prawde raza to to, ze pan prezes odjechal sobie 15 minut po meczu..bylem chyba jednym z ostatnich ktorzy opuszczali stadion, bo wyszlismy grubo po 19 i widac bylo jak zawodnicy "kreca sie" po parku maszyn i po stadionie bez celu. Brakowalo jakiegos takiego "zebrania sie w kupe", pozegnania czy czegos podobnego. Niestety. A z rzeczy pozytywnych to to, ze nie musialem tym razem dzien po meczu biegac po Ludowym i szukac programu
