Pragnę zauważyć co następuje

:
1. SKMŻ to nie klub miejski tylko całkowicie prywatny i to nie Żuk wyznacza cele i decyduje o przyszłości, a władze stowarzyszenia, na czele których stoi Sprawka Dariusz.
2. Nie podniecajcie się za bardzo tym, że miasto ma nie dać ani złotówki. Ktoś puścił plotkę na forum, a wy wszystko łykacie.
Jakiś anonimowy forumowicz napisze - łykacie, SF napiszą - łykacie, Sprawka powie - łykacie jeszcze bardziej. Odrobinę dystansu.
3. Nie spodziewajcie się, że jutro cokolwiek się wyjaśni. W budżecie nie będzie zapisanej żadnej kwoty na SKMŻ, bo i nigdy taka kwota zapisywana nie była. To są środki na różne cele (dotacje na propagowanie kultury fizycznej, dofinansowanie imprez, nagrody dla zawodników i trenerów) , które w praktyce będą przeznaczane na sport. Na sport, a nie na żużel.
Zresztą, skoro uchwalenie budżetu przez miasto przesądza o wysokości środków jakie SKMŻ dostaje z miasta na dany rok, to dlaczego Spawka udaje, że oczekiwał 1 mln zł, skoro 22 grudnia ubiegłego roku radni przyjęli budżet na rok 2012. To chyba już wtedy było wszystko wiadomo, czyż nie?

4. Dlaczego utarło się, że Sprawka w przypadku założenia S.A. lub Sp. z o.o. straciłby (albo raczej nie uzyskał) stołka prezesa? Wszystko jest kwestią tego kto obejmie akcje. Kiedyś zarówno Bogdanka jak i miasto jednoznacznie stwierdziły, że nie obejmą akcji takiej spółki. Zatem prawdopodobnie o losach spółki decydowałoby stowarzyszenie, które od kilku lat na prezesa wybiera Sprawkę...
Przez 65 lat lubelskiego żużla 90 procent spędzilismy w najnizszej klasie rozgrywkowej - i chyba tam jest nasze miejsce - mentalnie organizacyjnie, finansowo i personalnie.
Przede wszystkim mentalnie.
Aż żal czytać jak wiele osób uważa, że takie jest właśnie miejsce Lublina w szeregu. Że to ściana wschodnia, że jesteśmy pokrzywdzeni przez los i tu nic się nie może udać. A, że prezes fujara i kłamczuch to trudno - taki mamy region to i na lepszego prezesa nie zasługujemy. Przecież byli inni i Lublin też był najgorszy w Polsce, to po co cokolwiek zmieniać?

A to, że Misiek czy Dawid chcieli tu jezdzić? bądzmy powazni i nie słuchajmy bajek. Wszyscy żużlowcy to złotówy i trzeba nad tym przejsc do porządku dziennego. Nie mają sentymentu ani do kibiców ani do klubu ani do miasta ani do niczego poza banknotami. Nie dajmy się tanio podpuszczac tekstami czy ukłonami po wygranym meczu. To nie te czasy kiedy jezdziło sie dla pasji uprawiania tego sportu i dla kibiców.
Tylko co ma jedno do drugiego? Owszem chcieli jeździć w Lublinie, bo to się czuli dobrze - Dawid miał blisko od domu, mieli płacone w miarę na czas, udało im się odjechać dobre sezony, kibice jeździli za nimi po całym kraju i nie tylko... To dlaczego by nie mieli chcieć tutaj dalej jeździć? A że decydują pieniądze to zupełnie inna kwestia. Nikt przecież nie deklarował, że będzie w Lublinie jeździć za wszelką cenę bo tak pokochał to miasto, klub i kibiców. Powiedzieli jedynie, że "
chcieliby". Czy może coś przegapiłem?
To nie te czasy kiedy jezdziło sie dla pasji uprawiania tego sportu i dla kibiców.
I całe szczęście. Narażanie swojego życia i zdrowia w takim stopniu jak ma to miejsce na żużlu "dla pasji" i dla "kibiców" uważam za delikatną patologię.
A ze narazają życie i w zwiazku z tym oczekują stawek z kosmosu? Ten co myje okna w drapaczach chmur tez naraza zycie. Kazdy zawód niesie jakieś ryzyko.
Kapitalizm panie. W Polsce występuje od ponad 20 lat. Był czas przywyknąć.